Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
Kategorie: Wszystkie | Anime | Epic Art | Filozofia | Neokonserwatyzm | Polityka | Romanca o Ortodoksji | Vanity Fair
RSS
czwartek, 15 sierpnia 2013
Szturm na Bibliotekę Aleksandryjską jako akt wyzwoleńczy?

Davus Agora Parabolani

Parabolanie - Ci, którzy ryzykują życie

Parabolanie byli antycznym braterstwem, które oddawało się służbie ubogim i nieuleczalnie chorym. Często także zajmowali się grzebaniem umarłych, którym śmierć przyniosły niebezpieczne choroby. Z tego powodu zyskali przydomek „Ci, którzy ryzykują życie” i są gotowi na śmierć służąc Chrystusowi. Działali głównie w okolicach Aleksandrii. Z jednej strony byli ostatnią nadzieją dla wyklętych antycznego świata, ale z drugiej strony byli też bojówkami aleksandryjskich patriarchów. W torbach nosili chleb dla ubogich oraz kamienie. Brali czynny udział w atakach na pogan i żydów oraz w napaści na aleksandryjskiego prefekta Orestesa. Za atak na prefekta odpowiadał mnich Amoniusz, którego biskup Cyryl chciał ogłosić męczennikiem, ale sprzeciwiły się temu aleksandryjskie elity chrześcijańskie, które uznały, że śmierć Amoniusza była słuszną karą za poczynione przez niego niesprawiedliwości. Parabolanie uczestniczyli też w kampanii przeciwka Hypatii z Aleksandrii, która zakończyła się jej śmiercią. Rozbili także II Sobór efeski, który przeszedł do historii Kościoła jako synod zbójecki. Ich bractwo było prawdziwym paradoksem, w którym miłosierdzie i dar chleba przenikały się z nienawiścią i kamienowaniem. Ten paradoks uchwycił film Agora, do którego raz jeszcze powrócę.

Religia wyzwolenia, która staje się teokracją

Przyjrzyjmy się dokładnie scenie zniszczenia aleksandryjskiej biblioteki. Czy jest ona jedynie przejawem religijnego barbarzyństwa? A może zawiera się w niej opowieść o wyzwoleniu i początku nowego świata. Filmowy Davus jest sługą Hypatii, która traktuje go z szacunkiem, ale mimo całej swej filozoficznej mądrości nie neguje niesprawiedliwości antycznego świata opartego na niewolnictwie. W scenie ataku na bibliotekę jej obrońcy reprezentują stary, kastowy i elitarystyczny świat antyku. Natomiast szturmujący ją tłum jest zwiastunem fali nowego, uniwersalistycznego, egalitarnego, chrześcijańskiego świata. W kluczowej scenie Davus stoi pośród wiwatujących chrześcijan i nagle słyszy wołający go krzyk parabolanina Amoniusza. Mnich wykrzykuje do niego – „Niewolniku!” i prosi o pomoc w obalaniu greckiego posągu. Wraz ze zniszczeniem posągów upada elitarystyczny system niewolnictwa, który kultywował antyczny świat. W tej scenie chrześcijaństwo zostaje ukazane jako religia wyzwolenia. Ale co ze zniszczeniem biblioteki? Czy nie był to akt czystej destrukcji? Lewicowi zwolennicy teologii wyzwolenia nie powinni dostrzegać w tym zdarzeniu barbarzyństwa, lecz raczej akt wyzwoleńczy. Rewolucjoniści roku 1968 sami nawoływali do okupowania uniwersytetów i palenia bibliotek, w których znajdowały się reakcjonistyczne książki podtrzymujące niesprawiedliwość faszystowskiego systemu świata. Co mogli przeczytać szturmujący bibliotekę chrześcijanie wywodzący się z domów niewolników? Mogli przeczytać najwybitniejszego greckiego filozofa, który głosił, że urodzili się niewolnikami i jako niewolnicy są jedynie ożywionymi narzędziami. Po co im cała mądrość antycznego świata, skoro nie może ona im dać wolności?

Nic jednak nie jest dane raz na zawsze. Żadna idea nie jest zabezpieczona przed własnym samozaprzeczeniem. Religia wyzwolenia może stać się opresyjną teokracją. Parabolanie z inicjatorów wyzwoleńczego ruchu mogą przeistoczyć się w militarne bojówki. Dokładnie to przejście widzimy w scenie konfrontacji pomiędzy Cyrylem (który chciał przymusić polityków do publicznego odcięcia się i potępienia Hypatii) i prefektem Orestesem (ostatnim sojusznikiem filozofki). Tu znów główną rolę odgrywa Amoniusz, który wykrzykuje głośno pytanie: Czy prefekt nie uklęknie przed biskupem? Tak wdziera się podział i głęboka rana w żywej tkance młodego chrześcijaństwa. Chleb w torbach zawsze może zmienić się w kamienie. W ludzkim świecie „tego świata” nie ma bezpiecznych idei.

Do posłuchania: The Rule of the Parabolani. Poniżej: Scena zniszczenia Biblioteki Aleksandryjskiej od 6.30 najważniejszy fragment.

czwartek, 08 sierpnia 2013
Święty Paweł na szwajcarskim areopagu

Św. Paweł na Areopagu

Relacja z mojej podróży do Genewy na konferencję: The Wisdom and Foolishness of God. Reconsidering 1 Corinthians 1-2.

Podróż

Wybrałem podróż autokarem (Almabus), z Poznania do Genewy jedzie się dokładnie 24 godziny. Po drodze jest kilka przesiadek, bo trzeba pozbierać pasażerów z całego kraju. Kontrola dokumentów odbyła się we Wrocławiu, na granicy szwajcarskiej są niby jakieś bramki, ale żadnemu celnikowi nie chciało się ruszać z jego budki, więc wjazd i wyjazd odbył się bez przeszkód. W autokarach jest darmowe wi-fi, ale tylko na terenie Polski, w trakcie podróży pokazują filmy, w drodze powrotnej podróżowało z nami sporo dzieci i to matki wybierały film, by potem nie było pretensji do kierowcy o demoralizowanie młodzieży. Wybór padł na film Miłość i inne używki (z Anne Hathaway), miała to być komedia romantyczna, ale była raczej erotyczna, bo sceny łóżkowe były co 15 minut. Na postojach pojawiali się panowie oferujący grę w trzy karty, kierowca opowiadał, że już raz jeden podróżny zostawił u nich 3000 franków i potem gonił przez pole ziemniaków. W drodze powrotnej chciał wsiąść facet nawalony jak stodoła, ale całe szczęście kierowca nie wpuścił go do środka i zostawił na dworcu. W drodze do Szwajcarii wśród pasażerów było dwóch Rosjan, którzy wysiedli zaraz po przekroczeniu szwajcarskiej granicy, choć nie było tam postoju. Wzięli walizy i ruszyli w ciemny las, w krzaczki na maślaczki. Po drodze był postój  w Pradze, która nocą prezentowała się bardzo okazale, choć na ulicach pełno kasyn i klubów erotycznych. Hitem był sklep – „Szybkie papu”. Poza tym był także nocny postój pod Allianz Arena w Monachium oraz poranne opowieści pana, który przekonywał jak to za komuny ludzie tworzyli wspólnotę, bo się integrowali stojąc w sklepowych kolejkach. A teraz, co mamy? Wiecznie błąkających się samotnych nomadów centrów handlowych.

Genewa

Generalnie postoje były w większości najważniejszych szwajcarskich miast takich jak: Zurych, Bazylea, Berno czy Lozanna. Wszędzie pełno plakatów nawołujących do brania udziału w demokracji bezpośredniej. W niektórych miastach posegregowane śmieci wystawiane są bez kubłów prosto na ulicę. Troszkę to dziwnie wygląda, bo człowiek idzie sobie ulicą a tu pełno wystawionych przy drzwiach śmieci stoi na chodnikach. Wyraźnie widać, ze szwajcarskie konta bankowe przekładają się mocno na średni poziom życia, bo na ulicach pełno kosmicznie drogich samochodów. Sama Genewa nie jest zbyt dużym miastem i ma zdecydowanie mniej mieszkańców niż Poznań. Jest to miasto francuskojęzyczne, ale spokojnie można tam się dogadać po niemiecku lub angielsku. Gdy dojechałem na miejsce, to przed rządowymi urzędami trwały akurat antyreżimowe protesty Irańczyków. Na ulicach panuje pełen multikulturalizm. Mieszka tam bardzo wielu Hindusów, Azjatów, Arabów i emigrantów z Afryki. Na reprezentacyjnych ulicach panuje wystawny przepych. Hotele wyglądają jak pałace, a sklepik z czekoladkami wygląda jakby tam zaraz miała wpaść jakaś królowa. Jadąc na wakacje trzeba pamiętać, by zabrać furę pieniędzy ze sobą. Za pokój trzeba zapłacić ponad 100 franków, za talerz spaghetti 30, nawet udawany francuski hot dog z budki na dworcu kosztuje 10 franków. Niestety w wielu miejscach każą sobie płacić za dostęp do hot-spotów, a ceny rozmów w roamingu są tam kosmiczne. Plusem jest to, że w hotelu dostałem kartę na darmowe przejazdy komunikacją miejską i mogłem liczyć na świetne śniadania przynoszone do pokoju. Jednakże i tam dotarł kryzys, na ulicy otrzymałem ulotkę z informację o likwidacji sklepu Dolce&Gabbany, wszystko minus 70 procent. Nawet takie marki muszą się tanio sprzedawać. Niestety z powodu obowiązków konferencyjnych nie miałem wiele czasu na zwiedzanie, ale załapałem się na ich gigantyczną fontannę, wyspę Rousseau, genewskie szachy uliczne oraz słynną ścianę reformacji. Trafiłem także na katolickie kościoły, w których nierzadko panuje ekumeniczny minimalizm, który prowadzi do tego, że ich wnętrza są bardzo skromnie zdobione. Natomiast w zborach kalwińskich nie ma praktycznie niczego, krzyż i mównica to praktycznie wszystko. Powiedzenie „pusto jak w  kalwińskim zborze” jest jak najbardziej prawdziwe.

Konferencja

Dwa główne wykłady konferencji wygłosili: John Barclay (The Crucifixion as Wisdom: Exploring the Ideology of a Disreputable Social Movement) oraz John D. Caputo (The Weaknes of God and the Possibility of Radical Theology). Nagrania video obu wykładów można obejrzeć na stronie genewskiego uniwersytetu. Badaniu teologii słabego Boga, która promuje Caputo, poświeciłem kilka ostatnich lat. Moim udziałem w konferencji zakończyłem okres poświęcony na studiowanie tej koncepcji i przerzucam się na ortodoksję Chestertona. Poza tym na konferencji można było wysłuchać wiele interesujących referatów. Najciekawszą osobowością był prof. Andrew Louth, przedstawiciel kościoła prawosławnego, który wygłosił referat na temat Maksyma Wyznawcy. Popis intelektualnej siły dał Philipp Stoellger, który aparycją przypomina Foucaulta i obstawiał zwycięstwo Borussi Dortmund w finale Ligi Mistrzów. Pawłowa krytykę teokracji przedstawił David W. Odell-Scott. Kellen Plaxco, młody stypendysta Fundacji Fulbrighta pokazał recepcję listów Apostoła w twórczości Orygenesa i Didymusa zwanego Ślepym. Pojawił się także św. Tomasz z Akwinu, a to za sprawą referatów Michaela T. Dempsey’a i Adama Eitel’a. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się referaty poświęcone teologicznej myśli Karla Barth’a. W tym temacie brylował Andrew Hay. Z ciekawostek warto wspomnieć, że dominującą formą było czytanie referatu z kartki. Słuchacze mieli także swoje własne egzemplarze tekstów. Cierpiała na tym interakcja mówcy z salą, bo referent czytał tekst a słuchacze razem z nim czytają swój egzemplarz jego przemówienia i skupiają się na podkreślaniu ważniejszych fragmentów. Dochodziło do tego, że cała sala w jednym momencie przewracała strony. Nagrania audio wszystkich wymienionych referatów dostępne są na w sieci.

Chesterton i skandal Krzyża

Św. Paweł głosił, że Krzyż jest zgorszeniem dla Żydów. Można jednak postawić pytanie: czy Krzyż może być także zgorszeniem dla chrześcijańskich teologów, a jeśli tak to jakie wydarzenie z ostatnich chwil życia Jezusa może wprawiać ich w zakłopotanie? Być może takim skandalizującym momentem jest przeraźliwy krzyk Jezusa: „Boże mój czemuś mnie opuścił”. Chesterton w swojej wzbudzającej drżenie romancy o ortodoksji sugeruje, że tylko w chrześcijaństwie sam Bóg przez moment „wydawał się być ateista”. Odwołując się do ezoteryczno-egzoterycznej hermeneutyki czytania tekstów, którą zaproponował Leo Strauss można podać argumenty wskazujące na to, że ezoterycznym przesłaniem Chestertona jest teza, iż sam Bóg nie tylko „wydawał się” być ateistą, lecz był ateistą przez moment. To wahanie wiary u umierającego Jezusa można zinterpretować na przynamniej dwa sposoby. W pełni ateistyczne konsekwencje wyciąga Žižek, który głosi, że wraz z Jezusem na krzyżu umiera idea opiekuńczego „wielkiego Innego”. Po tak rozumianej „śmierci Boga” pozostaje jedynie Duch Święty, rozumiany jako uniwersalna komuna bez partykularnych podziałów, której Žižek nadaje wymiar stricte polityczny. Druga interpretacja odnosi się do mistycznej koncepcji „ciemnej nocy wiary”, o której pisał św. Jan od Krzyża. Noc wiary jest przepełnionym cierpieniem poczuciem bycia opuszczonym przez Boga. Ciemna noc duszy nie jest karą, ale specyficznym darem, który otrzymują najwierniejsi Bogu wybrańcy. Tego miał właśnie doświadczyć umierający Jezus, a wraz z nim błogosławiona Matka Teresa, która w ten sposób otrzymała duchowy stygmat. Jednakże ewangeliści przekazali nam także inne słowa Jezusa, w których rzekł On: „Ojcze w twoje ręce powierzam ducha mego”. To daje nam nadzieje na to, że mimo zwątpienia, w ostatniej chwili życia w akcie szalonej logiki, Jezus powierzył swoją duszę Bogu, któremu jeszcze przed chwilą zadawał pełne wątpliwości pytanie. Tym samym dał przykład postawy, która św. Paweł nazwał w pięknych słowach „nadzieją wbrew wszelkiej nadziei”. Tak w skrócie wyglądał mój referat. Tu można się zapoznać z moją prezentacją. 

Poniżej: Rummelsnuff - gwiazda genewskich juwenaliów :-)

środa, 16 stycznia 2013
Nie można Bogu służyć i Mamonie

Brands of Faith marketing religijny

Sugestia, że religia mogłaby zostać sprowadzona do wymiaru kolejnego produktu lub usługi oferowanej na rynku może wydawać się bardzo dziwna. Przecież to właśnie obietnica wyrwania człowieka z materialistycznej matni była tym elementem religii, który ją najlepiej sprzedawał i do niej przyciągał. Jednakże religia jako produkt nie jest żadnym widmem przyszłości, lecz jak najbardziej realną teraźniejszością. Przykładów można podać kilka. Wystarczy przyjrzeć się współczesnemu rozkwitowi celebryckiej kabały, nieco zmurszałemu już urokowi postmodernistycznej religijności New Age lub aktywnośc amerykańskich teleewangelistów takich jak Joel Osteen. Natomiast klasycznym przykładem religii, która już od swego zarania była towarem jest scjentologia, której twórca piszący opowiadania science-fiction w pewnym momencie wpadł na pomysł, by wizje świata w nich zawartą zacząć przedstawiac jako nową duchowość i alternatywną, wobec tradycyjnych kultów, religię.

Wskazane instytucje religijne zostały uznane przez Mara’e Einstein za najważniejsze przykłady „religijnych marek”. Działalność marketingowa tego typu nowych ruchów religijnych wykracza daleko poza handel przedmiotami z zakresu dewocjonaliów i ofertami biur podróży wspomagających organizację zbiorowych pielgrzymek. Takie nowe ruchu religijne, które pogodziły się z logiką konsumpcyjnej kultury, odrzucają ascetyzm i zaczynają koncentrować się na pomnażaniu własnych zasobów finansowych. W takiej sytuacji przestaje się liczyć wierność uniwersalnym i niezmiennym dogmatom, a na pierwszym miejscu stawia się praktyczną umiejętność dopasowywania się do potrzeb wiernych/klientów.

Tematyka relacji pomiędzy marketingiem i religią jest ważny także dla bardziej tradycyjnych form wiary. Religie nie rywalizują tylko pomiędzy sobą, lecz także konkurują z wieloma innymi świeckimi koncepcjami i stylami życia. By móc z nimi skutecznie konkurować tradycyjne religie muszą otworzyć się na nowatorskie środki komunikacji i zgłębiać praktyki dobrego marketingu. Także one powinny zadbać o swój wizerunek i budować swoją dobra markę. Natomiast kwestią sporną pozostaje pytanie o siłę wpływu otwarcia się tradycyjnie nierynkowych instytucji na logikę marketingu. Czy po takim otwarciu mogą one pozostać w istotowym zakresie niezmienione? Czy też takie otwarcie zawsze zawiera w sobie możliwość podążenia w kierunku religii postrzeganej jako pewna rynkowa usługa?

Do poczytania bardzo ciekawy blog autorki książki. Poniżej: intro do filmu stygmaty.

poniedziałek, 24 grudnia 2012
Abraham nie chciał zabić Izaaka

Abraham i Izaak

Dziś krótka medytacja nad losem Abrahama podążającego na górę Moria.

Abraham jako rycerz wiary

Czy Abraham był prawdziwym rycerzem wiary, który nie rozumiejąc nakazów Boga, wybrał drogę pokornego zawierzenia jego słowom i przyodział się w stalowy pancerz rycerzy wiary? Być może Abraham nie zdał testu, któremu został poddany przez Boga. Może powinien protestować, bronić przykazania o świętości życia. Może właśnie tego oczekiwał od niego Jahwe. Być może opowieść o Abrahamie miała służyć pokazaniu, że Bóg nie oczekuje krwawych ofiar składanych z ludzi, a jedyną taką ofiarą będzie śmierć Jego własnego Syna na krzyżu.

Najważniejszym komentarzem filozoficznym do historii Abrahama są oczywiście refleksje Kierkegaarda zawarte w jego Bojaźni i drżeniu. To właśnie tam pojawia się kluczowy motyw teologicznego zawieszenia etyki. Czyż, bowiem Bóg nie musiał zawiesić obowiązywania moralnego prawa, które zakazuje odbierania życia, by w ten sposób móc wystawić na próbę Abrahama. Zaiste mrok tajemnic skrywa się w tej opowieści, czytanej z bojaźnią i drżeniem.

Abrahamiczne źródło wszelkiego zła

„Nowi ateiści” przynależą do najzagorzalszych krytyków Abrahama. Dla Dawkinasa i Hitchensa jest on wzorowym przykładem skrajnego fanatyka, który w imię religijnych urojeń był gotów zostać mordercą swojego ukochanego syna. Jest on przestrogą wskazującą, że religia potrafi pchnąć dobrych ludzi do zbrodniczych czynów. Hitch zwykł komentować historię o ofiarowaniu Izaaka w charakterystycznym dla siebie radykalnym stylu bezpardonowego stwierdzenia: Gdyby ktokolwiek oczekiwał ode mnie krwi moich dzieci, to otrzymałby tylko jedną odpowiedź – Fuck Off! Źródło wszelkiego religijnego zła wypływa właśnie z tej opowieści.

Me voici – Oto jestem

Spróbujmy sformułować apologię Abrahama i uwolnić go od oskarżeń o posiadanie intencji zabicia własnego syna. Przyjmijmy, że Abraham był przepełniony pasją niemożliwego (passion of the impossible). Niemożliwe nie oznacza w tym przypadku logicznej sprzeczności (sytuacji, w której coś istnieje i jednocześnie nie istnieje). Niemożliwym (w ujęciu Derridy i Caputo) jest to, czego absolutnie nie możemy oczekiwać i spodziewać się, że to może się wydarzyć. To co niemożliwe nie musi łamać żadnego prawa natury. Wystarczy, że to co niemożliwe wydarzy się nieoczekiwanie i zaskoczy nas w totalnym nieprzygotowaniu. Żyć pasją niemożliwego, to mieć nadzieje na możliwość wydarzenia się czegoś niemożliwego. Abraham idąc na górę Moria był cały czas przepełniony tego rodzaju pasją. Otrzymał jasny rozkaz od Boga: Izaak musi umrzeć! Patriarcha dobrze wiedział, że nakazy Boga są nieodwołalne, więc jego syn umiłowany będzie musiał niechybnie zginać. Cały czas pamiętał jednak piękną obietnicę zostania ojcem dla całego Izraela, którą wcześniej złożył mu Bóg. Ruszył więc Abraham na górę Moria i choć rozum podpowiadał mu, że nie ma szans na ocalenie Izaaka, to on mimo tego oddał się szalonej nadziei wbrew wszelkiej nadziei na to, że wydarzy się to, co niemożliwe i Izaak zostaniu mu zwrócony. Abraham podczas całej swej podróży nie maszerował z przekonaniem w głowie, że idzie zabić własnego syna. Abraham przez całą drogę wierzył (nawet w momencie gdy podnosił nóż), że wydarzy się coś niemożliwego i Izaak zostanie ocalony. I tak właśnie się stało! W ten sposób Abraham ukazał w działaniu trzy cnoty świętego Pawła. Musiał wierzyć, bo był zdezorientowany sprzecznymi ze sobą słowami Boga. Musiał mieć nadzieje do samego końca, że Izaak ocaleje. By móc zawierzyć Bogu i pokładać w Nim nadzieję musiał Boga kochać.

PS: Historia Abrahama jest ważnym tłem filmu Fanatyk. Pojawia się tam hipoteza głoszaca, że Izaak jednak zginął na górze Moria.

piątek, 06 lipca 2012
Czy warto obsrywać Darwina?

Darwin Fronda Teizm ewolucjonistyczny

Poniżej: 4 perspektywy teoretyczne w toczącej się potyczce „nowych ateistów” i współczesnych apologetów religii.

Metafizyka ewolucjonistycznego ateizmu

Pamiętajmy, że teoria ewolucji nie może wyjaśnić początków życia na Ziemi. Jest to jedynie koncepcja opisująca proces przemiany zastanych już form życia. Ewolucja nie rozstrzygnie też kwestii istnienia lub nieistnienia Boga. Twierdzenie, że teoria ewolucji potwierdza ateistyczną wizję świata jest tylko spekulatywno-metafizyczną hipotezą dodaną do naukowych faktów. Współczesny ewolucjonistyczny ateizm ma też niedobrą skłonność do przekształcania stricte biologicznej teorii ewolucji w metanarrację ewolucjonizmu, który staje się uniwersalnym wytrychem do rozwiązania zagadek Wszechświata. Nauczanie na lekcjach biologii, że Bóg stworzył wszystko jest nieuzasadnione. Tak samo jest z wpychaniem do głów propagandy o tym, że ewolucja obala religijną wizję świata.

Kreacjonizm młodej Ziemi

W ramach tej koncepcji przyjmuje się dosłowną interpretację Księgi Rodzaju i oblicza wiek Ziemi w oparciu o teksty biblijne. Akceptuje się tylko mikroewolucję, czyli możliwość zajścia pewnych zmian w obrębie danego gatunku. Neguje się makroewolucję, która głosi ewolucyjne przekształcanie się danego gatunku w inny. Często przyjmuje się, że np. Archaeopteryx jest dziwnym dziełem Boga, a nie ewolucyjną formą pośrednią, która łączy gady i ptaki. W kreacjonistycznych muzeach można zobaczyć ludzi pierwotnych żyjących razem z dinozaurami. Podobną wizję głosił niegdyś Maciej Giertych, który stwierdzał, że ludzie pamiętają dinozaury, a dowodem na ich wspólną koegzystencję jest legenda o Smoku Wawelskim. W mniemaniu niektórych zwolenników tej koncepcji liczne archeologiczne znaleziska, które przemawiają na korzyść teorii ewolucji, zostały celowo stworzone przez Boga, by przetestować niezłomność ludzkiej wiary w dosłownie rozumiane Słowo Boże. Taki kreacjonizm młodej Ziemi jest nie do pogodzenia z wiedzą współczesnej nauki i budzi spore obiekcje teologiczne (Bóg jako zwodziciel).

Inteligentny Projekt

Zwolennicy koncepcji IP przyjmują tezę o nieredukowalnej złożoności żywych organizmów. Owa złorzonośc (komórki, oka) nie może być wynikiem przypadkowych mutacji ewolucyjnych, lecz jest efektem bezpośredniej interwencji nadnaturalnego czynnika (Inteligentnego Projektanta). IP aspiruje do miana teorii naukowej, ale nią nie jest, ponieważ złorzonośc form życia wyjaśnia poprzez wprowadzenie czynnika, który nie poddaje się naukowej falsyfikacji. W ramach tej koncepcji Bóg staje się swoistym „łataczem dziur”, który pojawia się tam, gdzie w danym momencie wiedza naukowa nie potrafi podać zadowalającego wyjaśnienia. Jednakże, należy być ostrożnym, by nie mylić tego co w danym momencie nieznane z tym co absolutnie niepoznawalne. Czy Bóg stwarzając świat był tak nieporadny, że musi teraz ciągle interweniować i go naprawiać? A może mamy tu do czynienia z nową wersją klasycznej doktryny creatio continua (ciągłego stwarzania)?

Teizm ewolucjonistyczny

Spośród wymienianych tu propozycji teoretycznych, ta jest mi zdecydowanie najbliższa. Jej orędownikami są najwybitniejsi współcześni apologeci tacy jak Dinesh D’souza, Michael Novak, Francis S. Collins lub ks. Michał Heller. Zielone światło dla tej teorii dał także JPII stwierdzając, iż „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą”. Teizm ewolucjonistyczny przyjmuje, że procesy ewolucyjne i działania doboru naturalnego, trwając bardzo długo, przyczyniły się do rozwoju różnorodności biologicznych form życia oraz ich złożoności. Bóg posłużył się ewolucją jako metodą swojego działania, dlatego nie ma potrzeby ingerowania w proces ewolucji organizmów. Człowiek jest najważniejszą częścią tego procesu i choć jest ściśle powiązany ze światem przyrody, to jako jedyny może starać się przezwyciężać swoje biologiczne determinanty. Ateizujący zwolennicy ewolucji często podkreślają, że gdyby cofnąć czas, to wszystko mogłoby się potoczyć inaczej i człowiek nie musiałby zając uprzywilejowanego miejsca w koronie stworzenia. Oczywiście, że mogło tak być, ale tak się nie stało i tego faktu się trzymajmy.

Do posłuchania: Luxtorpeda – Pies Darwina. Poniżej: bardzo dobra debata Dinesh D’souza vs Daniel Dennett, która dobrze pokazuje co się dzieje gdy uznanego naukowca wypuści się z jego laboratorium.

piątek, 13 kwietnia 2012
Metafizyka katastrofy. Od Świtonia do Nietzschego.

Metafizyka smoleńska, żałoba

Człowiek jest istotą poszukującą sensu. Nie mogą nikogo dziwić próby nadania sensu katastrofie smoleńskiej. Jednakże, także w tym przypadku nie unikniemy oscylacji pomiędzy wielością metafizyczno-religijnych interpretacji tej tragedii.

Mea Culpa

Katastrofa smoleńska była przejawem słusznego gniewu Boga. Była karą za grzechy. Nie była karą za grzechy narodu, lecz samego Prezydenta, który dopuścił się zdrady narodowej. Podpisując Traktat Lizboński, sprzedając polską niepodległość, wystawił się na karzącą interwencję ręki Boga. Taką interpretację zaprezentował Kazimierz Świtoń. Wcześniej, niczym Wernyhora, śmierć Prezydenta za jego występki przeciwko narodowi prorokował Bartłomiej Kurzeja.

Niezgłębiony wyrok

Tragedia smoleńska miała charakter ofiarniczy. Najlepsi z polskiego rodu zostali złożeni w ofierze na ołtarzu historii. Z tej ofiary, która jest przesiąknięta krwią męczeństwa, zrodzi się nowe życie. W chwili największego niebezpieczeństwa, rodzi się szansa ocalenia. Choć niezgłębione są wyroki Opatrzności i niedostępne ludzkiemu poznaniu, to kroczyć możemy bez lęku, wiedzieni drogami Sprawiedliwości.

Gnostycka konfrontacja

Katastrofa była przejawem odwiecznej walki dwóch równorzędnych bogów. Kolejnym epizodem w ich kosmicznej batalii. Jeden uderza bolszewicką rewolucją. Drugi odpowiada cudem nad Wisłą. Jeden wznieca pożogę ludobójczych wojen i jest demonicznym aniołem zniewolenia. Drugi odpowiada porywem międzyludzkiej solidarności, siłą bezsilnych i zło dobrem zwycięża. Jeden katyński las ciągle przystraja nowymi krzyżami. Drugi odpowiada…………..

Przemiana serca

Katastrofa musi stać się „wydarzeniem przekształcającym”. To moment graniczny, a po jego przekroczeniu nic nie może być takie jak wcześniej. Takie wydarzenie graniczne staje się zobowiązaniem do dokonania metanoi, przemiany serca. Wezwanie do przemiany życia staje się też wezwaniem do zajęcia pozycji mesjańskiej. To żyjący muszą stać się wyczekiwanymi przez zmarłych mesjańskimi wybawicielami. To oni muszą wydobyć ich z zapomnienia, zaświadczyć o ich istnieniu oraz dochować zobowiązania czuwania przy ich ciałach.

…… a gwiazdy tańczą dalej

Nietzscheańska interpretacja nie stroni od radykalizmu. Katastrofa jest wynikiem zderzenia chaotycznych, niezdeterminowanych sił kosmicznych. Katastrofy się wydarzają, tak po prostu. Ludzie są jedynie prostymi istotami, które żyją na pewnej małej planecie, gdzieś w zakątkach wszechświata. Cały czas wykrzykują wynalezione przez siebie piękne słowa, takie jak Dobro, Prawda lub Sens. Jednakże, ich planeta musi kiedyś zginąć w otchłani kosmosu. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Wszechświat nie zatrzyma się nawet na moment. Nadal będzie trwał dionizyjski taniec gwiazd.

Poniżej: znakomity film smoleński – List z Polski.

czwartek, 29 marca 2012
Ecce homo – Trzy historie Jezusa

Ecce Homo Jezus ortodoksji, postmoderny i rewolty

Jezus ortodoksji

Wszechmocny Pantokrator, który wyrzekł się swojej mocy i do ostatnich chwil na krzyżu nie uległ pokusie jej odzyskania. Zwycięzca śmierci, którego demony zła nigdy nie przemogły. Początek rodzący się w ciemności i koniec przemieniający krnąbrne oblicze świata. Ten, który zstąpił do piekieł i nie uląkł się otchłani Gehenny. Święty Mocny, Święty i Nieśmiertelny. Antychryst jest Jego przeciwnikiem, ów duch, który zawsze przeczy. I rozdeptana będzie jego głowa, gdy ponownego przyjścia sądne nastąpią dni. On zaś zasiądzie po prawicy Boga i pokój zapanuje w mieście na wzgórzu. Nastanie Nowa Ziemia i Nowe Niebo, a w Nowym Jeruzalem trwać będzie weselna wieczerza.

Jezus postmoderny

Umierał w upokorzeniu, gdyż od zarania świata był bogiem słabym.  Nie wyrzekł się swojej mocy, bo nigdy jej nie posiadał. Stał się człowiekiem w geście solidarności z cierpieniem ludzi. Nie odkupił ich win, jedynie wraz z nimi przeszedł ich Golgotę. W nagości swej bezmocy nie przemógł zła tego świata. Mocny jedynie siłą bezsilności, swym orężem uczynił przebaczenie, które ofiarowywał najgorszym grzesznikom, szpiclom i katom. Ryzykował i wystawiał się na niebezpieczeństwo. Gdyby tak nie czynił, to byłby podobny do celników i łotrów. On wiedział, iż tam gdzie rośnie niebezpieczeństwo, tam rozkwita nadzieja, że wydarzy się metanoia, przemiana serca.

Jezus rewolty

Nie Jezus, lecz Yeshua brzmi jego imię. Był przyjacielem dłużników, wykluczonych, wyklętych, prostytutek i queerów. Dekonstruował autorytarną literę Prawa w imię an-archicznej Sprawiedliwości. Jego królestwo było z tego świata. Ożywało na tej umęczonej ziemi, która nie miała już króla, bowiem wszyscy byli równi sobie. To on egzorcyzmował demony Rzymu, których imię brzmiało Legion. Upokorzył je przemieniając w świnie i przepędził za morze, tam skąd przybyły. Od tego czasu sprzedajni strażnicy Prawa i namiestnicy Imperium szukali sposobności by go pochwycić i skazać na śmierć.

Poniżej: Spiritual Front – Jesus Died in Las Vegas.

poniedziałek, 26 grudnia 2011
Mistyczne życie św. Tomasza z Akwinu

Św. Tomasz z Akwinu Eckhart mistyka i metafizyka

Raynalde, non possum!

Poranek 6 grudnia. Czas wspominania św. Mikołaja. Mszę odprawia Tomasz z Akwinu, wielki mistrz scholastyki. W trakcie mszy Akwinata doświadcza mistycznej wizji, po której porzuca swoją filozoficzną pracę i milknie. Swoje milczenie przerywa tylko po to, by skomentować Pieśń nad pieśniami, starotestamentowy poemat o miłości duszy do Boga (niestety tekst się nie zachował). Sekretarz wielkiego scholastyka uparcie prosi mistrza o kontynuowanie pracy ku chwale Boga i oświecenia świata. Św. Tomasz uparcie powtarza: „Reginaldzie, nie mogę! Nie mogę, ponieważ wszystko co napisałem, w porównaniu do tego co zostało mi objawione, wydaje się słomą”. Tu kończy się moc dyskursywnego rozumu. Rozpoczyna się proces przekroczenia metafizyki.

Scholastyczny pojedynek rozumu i intelektu.

Scholastyka jest filozofią chwalącą potęgę ludzkiego umysłu. Człowiek może (przynajmniej do pewnego stopnia) poznać i zrozumieć Boga. Dogmaty wiary można uzasadnić poprzez odwołanie się do racjonalnych argumentów. Rozum dyskursywny (ratio), to fundament budujący scholastyczną metafizykę. Intelekt (intellectus) pozwala na niezapośredniczone wniknięcie w istotę rzeczy i bezpośrednie doświadczenie istnienia (esse). Rozum dyskursywny w konfrontacji z intelektem doświadcza swoich poznawczych ograniczeń. Czy scholastyczna metafizyka jest Wittgensteinowską drabiną, którą trzeba odrzucić, by zwracając się ku światłu intelektu, utorować drogę mistyce. Mistyka i scholastyka nie są śmiertelnymi wrogami. Młody Heidegger był przekonany, że ukrytym podłożem scholastycznych systemów metafizycznych jest mistyczne życie duchowe. Św. Tomasz wyznaczył drogę ku przekroczeniu metafizyki. Ktoś inny musiał nią podarzyć.

Proszę Boga, by mnie uwolnił od Boga.

Co jeśli niezapośredniczone doświadczenie istnienia Boga nie jest przekroczeniem metafizyki? Może jest jej zwieńczeniem? Może intelekt wkłada sobie na głowę koronę metafizyki? Może trzeba wykonać jeszcze jeden radykalny krok? Następcą św. Tomasza na jego akademickiej katedrze został Mistrz Eckhart. To on musiał wykonać decydujący krok i skoczyć w boską otchłań. O Bogu możemy powiedzieć tylko tyle, że On jest i czym nie jest. Wszystkie święte imiona jakie nadaliśmy Bogu są tylko Jego powierzchnią. Za nimi skrywa się ukryta, niepoznawalna boska otchłań (Abgrund). Dusza w swoim odosobnieniu pozwala Bogu być (Gelassenheit/letting-be). Otwierając się na Jego tajemnicę, dusza rzuca się w intymne objęcia Boga. Prawdziwie transcendentnego Boga, który jest „Całkiem Innym” (Tout Autre/Wholly Other). Dusza prosi Boga, by ją uwolnił od Boga metafizyki, filozofii i rozumu.

PS: (1)Posługując się intelektem stajemy się podobni aniołom. Istoty anielskie nie poznają dyskursywnie, lecz na mocy bezpośredniego i całościowego wglądy w istotę rzeczy. (2) Sceptycy twierdzą, że za nagłe milczenie Akwinaty odpowiadał udar mózgu, a nie mistyczna wizja.

Do przeczytania: John D. Caputo – Heidegger and Aquinas. An Essay on Overcoming Metaphysics. Poniżej: Hans Zimmer – God Particle.

piątek, 09 września 2011
Catholicism After Revolution

Katolicyzm po Rewolucji Lamennais

Po katastrofie Rewolucji. Trzy drogi wiodą do Rzymu.

Joseph de Maistre - chyba najbardziej znany paleokonserwatysta. Początkowo był liberalnym admiratorem konstytucji brytyjskiej i Rewolucji Amerykańskiej. Łączył pobożny katolicyzm z przynależnością do loży masońskiej. Terror Rewolucji Francuskiej zradykalizował jego poglądy i uczynił z niego ultramontanistycznego zwolennika teokracji. Rewolucja była karą Bożą za grzech pychy „nowych Prometeuszów”, którzy chcieli wkroczyć do nieba. Zwalczał luminarzy filozofii oświeceniowej, zwłaszcza Rousseau i Woltera. Stworzył antyfilozoficzną filozofię, w której krytykował uniwersalizm oświeceniowego rozum. Twierdził, że człowiek znany z Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela nie istnieje. Człowiek jako uniwersalna, abstrakcyjna idea jest wymysłem filozofów. Nie ma człowieka, są tylko Francuzi, Rosjanie lub Persowie. Maistre podkreślał wagę lokalnych partykularyzmów narodowych i kulturowych. Dziś wiele jego idei zostało przejętych przez postmodernistycznych relatywistów kulturowych i antykolonialistów. Isaiah Berlin widział w nim protoplastę faszyzmu. Nie wybaczył mu apologii kata, który był pariasem utrzymującym stabilność społeczeństwa.

Bonald – jego stosunek do Maistre’a był ambiwalentny, Chateaubrianda uważał za miernotę. Proponował hybrydę średniowiecznego zakony rycerskiego i wątków masońskich. Domagał się utworzenia konserwatywnej religii obywatelskiej. Jej głównym symbolem miała być Świątynia Opatrzności w kształcie piramidy. Był przeciwny etosowi nowoczesnej rodziny. Rozwodnik miał zostać pozbawiony publicznych urzędów, rozwódka miała trafić do klasztoru, dzieci miały zostać oddane pod kuratele państwa. Wzywał do kontroli zawieranych związków małżeńskich, co miało uderzyć głównie w Żydów.

Lamennais – zaczynał jako ultramontanista, skończył jako organizator liberalno-katolickiej międzynarodówki. Zwalczał sojusz „tronu i ołtarza”, a raczej chciał dokonać jego rekonfiguracji. Monarchia miała zostać zastąpiona przez demokrację. Twierdził, że Kościół powinien zawrzeć sojusz z umiarkowanym liberalizmem i poprzeć antyreżimowe powstania w Belgii, Portugalii, Hiszpanii, Irlandii i Polsce. Lamennaise zwalczał przywódców Świętego Przymierza, bo byli to, opisywani przez Biblię, ciemiężyciele sprawiedliwych. Metternich słysząc jego nazwisko, żałował, iż nie ma już zwyczaju palenia heretyków. Jako zbuntowany ksiądz walczył o wolność dla narodów, ale nie o indywidualną wolność jednostki. Jego wychowankami byli Auguste Comte i Victor Hugo.

piątek, 01 lipca 2011
Ciemna noc ateistów i wierzących

ateizm vs religia

Po dłuższej przerwie czas na powrót. W ramach rozgrzewki zaczynam od krótkiego przeglądu najważniejszych postaci sporu nowych ateistów i współczesnych religijnych apologetów.

Nowi Ateiści.

Richard Dawkins i jego Bóg urojony. Najbardziej przereklamowana książka współczesnego ateizmu. Dobry przykład na to co się dzieje gdy ktoś wypości profesora z jego laboratorium. Okazuje się, iż może z nim skutecznie polemizować dobrze przygotowany student kierunków humanistycznych. 500 stronicowa cegła Dawkinsa pełna jest mało odkrywczej treści, przystrojonej w nudną i bezbarwną formę. Gwoździem do trumny stają się takie autorytarne poglądy jak postulat odbierania dzieci rodzicom nauczającym w domach religii. Dawkins z bardzo nielicznymi wyjątkami nie bierze udziału w publicznych debatach z religijnymi apologetami, powołując się na słowa Tertuliana, iż „z heretykami się nie dyskutuje”. Prawda jest jednak taka, iż jest on beznadziejnym polemistą. Lepiej zainwestować w jego inne książki takie jak Samolubny gen lub Ślepy zegarmistrz.

Daniel Dennett – Odczarowanie. Dennett to wybitny kognitywista i znawca tajemnic naszej świadomości. Jednakże na polu sporu ateizm/religia jest myślicielem mało oryginalnym i niezbyt przebojowym. Swego czasu wziął udział w uniwersyteckiej debacie na własnym gruncie z amerykańskim prawicowym publicystą Dineshem D’souzą i totalnie się skompromitował.

Christopher HitchensBóg nie jest wielki. Prawdziwy pitbull antyteizmu. Bez wątpienia najbardziej uzdolniony współczesny mainstreamowy krytyk religii. Znakomity polemista nie stroniący od dobrego humoru, wulgarnych przytyków i wspomagania się w publicznych debatach szklaneczką whiskey. Jego odejście prawdopodobnie zakończy krótki okres prosperity ruchu Nowych Ateistów.

Krótko wspomnę jeszcze o takich postaciach jak neurobiolog Sam Harris (The End of Faith, Letter to a Christian Nation), który zwrócił na siebie uwagę obroną stosowania tortur oraz Michael Shermer, któremu poświęciłem wcześniejszy wpis: Dlaczego wierzymy w dziwne historie?

Współcześni Religijni Apologeci.

Michael Novak Boga nikt nie widział. Wybitny amerykański neocon, który poświęcił się badaniu dziedzictwa Jana Pawła II oraz godzeniu liberalizmu i chrześcijaństwa. Kto nie lubi chrześcijańskiego socjalizmu powinien sięgnąć po jego książkę Duch demokratycznego kapitalizmu, w której Novak pokazuje jak idee wolnego rynku współgrają z chrześcijańskim etosem.

Francis S. CollinsJęzyk Boga. Wybitny uczony, który walnie przyczynił się do poznania struktury ludzkiego genomu. W swojej książce prezentuję koncepcję ewolucjonistycznego teizmu (odmienną od koncepcji T. de Chardina, zbliżoną ideowo do propozycji ks. Michała Hellera) konkurującego z kuriozalnymi tezami kreacjonistów takich jak Maciej Giertych, którzy w opowieściach o Smoku Wawelskim widzą świadectwo koegzystencji Polaków i dinozaurów. Jego poglądy bioetyczne zapewne nie wzbudzają entuzjazmu u naszych rodzimych frondystów.

Dinesh D’souza – właśnie ukazała się na polskim rynku jego znakomita książka To wspaniałe chrześcijaństwo, którą gorąco polecam za erudycję, wszechstronność i polemiczną przebojowość. D’souza to jedyny apologeta który w publicznej debacie wyraźnie pokonał Hitchensa (zwycięstwo zostało potwierdzone w głosowaniu publiczności). Jego książka to najlepsza popularno-naukowa obrona religii napisana przez przedstawiciela młodego pokolenia apologetów. Dla neocons lektura obowiązkowa.

Do obejrzenia bardzo dobry film Collision, poniżej jego znakomite zakończenie

piątek, 22 kwietnia 2011
Two Crucifixions - Decadent Poet Experience.

Ukrzyżowanie Stanisław Korab-Brzozowski

The Darkest Moment of the Crucifixion.

Drzewo samotne, obnażone
Podnosi chude swe ramiona,
Rozpaczy hymny śle chropawe
Do stalowego nieba próżni.

Pod drzewem stoi krzyż zmurszały,
Na nim rozpięty Chrystus kona,
Wznosząc swe oczy beznadziejne
Do stalowego nieba próżni.

Pod krzyżem dusza ma cierpiąca
Z otchłani czarnej swej nicości
Wznosi pragnienia obłąkane
Do stalowego nieba próżni

Stanisław Korab-Brzozowski - Próżnia

Personal Crucifixion.

Dusza ma, cierniem uwieńczona
Na białym krzyżu twego ciała
Przybita pragnień mych gwoździami
Schyliwszy głowę, z wolna kona.

Ja sam, jak Judasz Iskariota,
Za twój namiętny pocałunek
Na dreszcz wydałem ją konania...
Ach, mnie przeraża ta Golgota.

Stanisław Korab-Brozowski – Ukrzyżowanie

poniedziałek, 27 grudnia 2010
Romans z Ortodoksją - Czyli dlaczego warto ocalić Pasję?

Matka Boża i Maria Magdalena

Upadek gwiazdora

Kościół Gibsonów w swym radykalizmie postrzegający Watykan jako siedlisko heretycko-masońskiego spisku sprawia, iż nasi rodzimi tradycjonaliści stają się ostoją liberalizmu i moderny. Nic dziwnego więc, iż Mel Gibson nie nadaje się na nowego świętego chrześcijańskiej artystycznej awangardy. W przypadku Gibsona mamy po prostu do czynienia z kolejnym celebrytem łączącym niezaprzeczalny talent artystyczny z obscenicznością i niemoralnością życia prywatnego. Jego nienawistnych wypowiedzi, pijaństwa i domowej przemocy nie można bronić i słusznie spotkało go za to wszystko społeczne potępienie. Jednakże warto zauważyć, iż inni celebryci, którzy z przyzwoitością w życiu prywatnym są na bakier (lista jest długa rozciąga się od Mike’a Tysona do Polańskiego) mogą liczyć na większą wyrozumiałość światowych mediów. Co do filmowej kariery twórcy Pasji to można w niej dostrzec dwa wyróżniające się motywy. Po pierwsze skłonność do prezentowania bardzo realistycznej przemocy (Pasja, Apocalypto) i po drugie silny antyangielski resentyment (Patriota, Waleczne serce). Moglibyśmy przytoczyć w tym miejscu opinie wielu filmowych krytyków, jednakże najbardziej interesujący komentarz do twórczości i działalności Gibsona zaprezentowali twórcy South Park w odcinku The Passion of the Jew.

Krytyka przemocy

Przemoc w Pasji nie jest realistyczna lecz w wielu momentach absolutnie masakryczna. Wizja Gibsona znajduje się na antypodach malarskiej twórczości Caravaggia, który przedstawia piękne i nietknięte ciało Chrystusa. Tak bardzo eskapistyczne eksponowanie przemocy prezentowanej bez żadnych niedomówień mogłoby wzbudzić niesmak u zwolenników chrześcijańskiego kina familijnego. Jednakże owych gwałtownych protestów nie wzbudziło. Dziwić może także brak wsparcia dla filmu ze strony awangardowych transgresorów wszelkich tabu. Czyżby realistyczna i dosłowna przemoc była warta potępienia gdy występuje w filmie konserwatywnego reżysera a godna pochwały gdy doświadczamy jej w filmach owego religijnego konserwatyzmu pozbawionych. Brutalny gwałt z filmu Nieodwracalne jest odważnym zabiegiem artystycznym. Natomiast biczowanie z Pasji to tylko obsceniczna scenka rodem z snuff movies. W antycznym teatrze Greków mogliśmy się spotkać z bardzo interesującą koncepcja nakazującą by sceny gwałtownej przemocy odbywały się zawsze za jakaś zasłoną i nie były wprost widowni prezentowane (podobny zabieg w swoim filmie Brother stosował Takeshi Kitano). Dzięki temu nie uciekamy od problematyki śmierci i cierpienia ale nie jesteśmy traumatyzowani niepotrzebnym okrucieństwem.

„Krew Jego na nas i na dzieci nasze”

Powyższy nowotestamentowy cytat stał się zapalnikiem sporów o antysemityzm dzieła Gibsona. W kinach zachodnich napis dialogowy został usunięty, choć sam okrzyk nie został skasowany ze ścieżki dźwiękowej filmu. Natomiast w niektórych krajach muzułmańskich jeśli film trafił do dystrybucji napis z tłumaczeniem był dodawany. Problematyczności tego cytatu możemy doświadczyć przytaczając fragment z filmu Shoah Lanzmanna. Widzimy tam grupkę polskich chłopów zapytanych o powody dla których ich żydowskich sąsiadów spotkał tak okrutny los. Wielu odpowiada, iż nie wie, lecz pada też odpowiedź, iż Żydzi podczas procesu Jezusa wykrzykiwali wyżej przytoczone słowa i dlatego Zagłada może być realizacją tej rzuconej klątwy. Odpowiedzialność za śmierć Jezusa spada nie na Żydów lecz na całą ludzkość. Myślenie w kategoriach: „Żydzi zabili a my Polacy byśmy ocalili” jest totalnym absurdem.

Dlaczego nadal warto oglądać?

Warto ponieważ pomijając najbardziej drastyczne sceny, które mogą razić, film zawiera wiele fragmentów znakomitych pod względem artystycznym. Takie sceny jak wręczenie trzydziestu srebrników, znakomite pojmanie w ogrodzie Getsemani, zaparcie się św. Piotra, upadek Jezusa przy Maryi czy też zdjęcie z krzyża to przykłady prawdziwego filmowego artyzmu. Kreacje aktorskie także nie zawodzą począwszy od Caviezela przez Bellucci aż po znakomicie wcielającą się w rolę diabła Rosalinde Celentano. Poza tym ile można oglądać Ostatnie kuszenie Chrystusa. Do posłuchania znakomite utwory Mary Goes to Jesus i Peter Denied Jesus. Do obejrzenia debata amerykańskich publicystów z udziałem Hitcha na temat Pasji.

czwartek, 19 sierpnia 2010
Krótka historia kontrowersyjnego czyśćca.

Limbo Czyściec

„Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz”.

Sceptycy zawszę będą głosić tezę, iż doktryna czyśćca została ustanowiona po to by usankcjonować bandycki proceder handlu odpustami, twierdząc jednocześnie, iż w Bibli nie ma żadnych sprzyjających tej doktrynie przesłanek. Pewne wskazówki jednak są do odszukania. Obrońcy ortodoksyjnej doktryny o czyśćcu, powołują się na fragment z Drugiej Księgi Machabeuszy, gdzie jest mowa o przebłagalnej modlitwie o odpuszczenie grzechów zmarłych żołnierzy żydowski. Z Nowego Testamentu najważniejsza jest słynna przypowieść z Ewangelii Mateusza (5,25) o wtrąceniu do więzienia i spłacie długu co do grosza. Protestantyzm odrzucił czyściec nie tylko dlatego, iż trzymał się litery Pisma, lecz także dlatego, iż uznawał tego typu doktryny za efekt zgubnych intelektualnych spekulacji. A dzięki Lutrowi wiemy, iż rozum to nierządnica więc nie ma co się do na niego powoływać. Jednakże jeśli przyjmiemy, iż nawet w momencie poprzedzającym śmierć jest możliwa skrucha, nawrócenie, przebaczenie i ocalenie od piekła dzięki aktowi żalu doskonałego, to czyściec staje się niezbędny by w tym innym życiu odpokutować i zadośćuczynić złu uczynionemu w ziemskim życiu. Czyściej nie jest jednak tak kontrowersyjną doktryną jak koncepcja Limbusa czyli Otchłani będącej przedsionkiem piekła do którego trafiają nieochrzczone dzieci. Niedawno pojawiły się silne starania w samym Watykanie by zrewidować to radykalne stanowisko. Wydaje się to oczywistą konsekwencja odchodzenia od doktryny głoszącej, iż zbawienie jest możliwe jedynie w obrębie Kościoła. Do przeczytania Joseph Ratzinger – Śmierć i życie wieczne. Poniżej zwiastun wspaniałej, pełnej artyzmu gry Limbo. Genialna, prawdziwa Epic Art Game.

niedziela, 14 marca 2010
Agora - Śmierć w Aleksandrii.

Hypatia z Aleksandrii

Było takie miasto, perła wschodu w którym u kresy cywilizacji starły się wielkie namiętności. Miłości do kobiety, wierności filozofii, sprawiedliwości społecznej i religijnej gorliwości.

Życie i tragiczna śmierć wybitnej matematyczki, astronomki, neoplatońskiej filozofki Hypatii z Aleksandrii szybko stały się obiektami legendyzacji. Oświeceniowcy tacy jak Toland bądź Wolter uczynili z niej symbol  antychrześcijańskiej ideologii, choć Ona sama miała wśród swych uczniów wielu chrześcijan. Krytykowała naganne posunięcia kościelnych hierarchów nie negując prawa chrześcijan do ich podmiotowego traktowania. Starano się także ubierać Hypatię w szaty zwolenniczki wyzwolenia seksualnego opartego na transgresji obyczajowych tabu. Małe to szanse by zwolenniczka neoplatonizmu skłaniała się bardziej ku rubasznej przyjemności niż skromnej, ascetycznej cnocie. Pomijając tworzone przez wieki ideologiczne profile, Hypatia była przede wszystkim Klejnotem filozofii.

Film Agora bardzo dobrze ukazuje dlaczego współczesna radykalna lewica od Agambena przez Badiou aż po Zizka w ramach modnego postsekularyzmu wplątała się w burzliwy romans z wczesnym antycznym chrześcijaństwem. Kluczem jest postać młodego zakochanego w Hypatii niewolnika o imieniu Davus. Radykalni mnisi pokazują mu świat w którym będzie mógł podmiotowo uczestniczyć w życiu społeczno-politycznym. Pokazują, iż świat elitarnej antycznej filozofii przy całej swej mądrości, nie jest zainteresowany zniesieniem niewolnictwa i dopuszczeniem do głosu pariasów tego świata. Tego swoistego elitaryzmu nie mogło przezwyciężyć wielu najwybitniejszych filozofów i etyków antycznego, pogańskiego świata. Sama Hypatia choć traktowała niewolników z szacunkiem, tolerowała usankcjonowane niewolnictwo i w porywach gniewu nie szczędziła swym sługom obraźliwych uwag. Dlatego mnich Ammoniusz, gdy namawia Davusa do podzielenia się z nędzarzami chlebem swych panów zdobywa jego dusze. Cud dawania chleba czyni niewolnika wolnym. Kilka lat później chleb skrywany w torbie zamieni się w kamienie. Radykalni mnisi szybko stają się podobni do elity rewolucyjnego proletariatu. Jedni i drudzy wyjęci spod prawa. Mnisi służą tylko Bogu, rewolucjoniści tylko Historii. Na horyzoncie ich planów odmalowują się obrazy „nowej ziemi i nowego nieba”. Wojownicy Chrystusa nie wahają się przeciwstawić politycznym władzom, nie ulękną się pretorianów. Z poczuciem wyższości zarzucą kamieniami prefekta Aleksandrii żądając ukorzenia władzy. Uniwersalizm pawłowego chrześcijaństwa przekraczającego wszelkie partykularne różnice przyciąga lewicowych teoretyków. Nie może tego uczynić judaizm, gdyż zawsze będzie on partykularną, skażoną trybalizmem religią jednego „elitarnego” narodu wybranego a komunistom będzie się dodatkowo kojarzyć z kapitalistycznym wyzyskiem przedsiębiorczych żydowskich bankierów.

Zwróćmy też uwagę na postać biskupa Cyryla próbującego połączyć władzę religijną i polityczną.  Paradoksalnie idąc w tym kierunku realizuje on platoński projekt rządów filozofa-króla. Filozof-król łączy władzę duchowa i stricte polityczną, dokładnie w takich kategoriach postrzegał Mojżesza filozof żydowski Majmonides, właśnie jako przykład platońskiego filozofa-króla, łączącego przymioty wiedzy/władzy. Prorok posiada najwyższą wiedze, gdyż przemawia do niego i kieruje nim sam Bóg. Filozof-król posiada wiedzę gdyż poprzez dialektykę lub noeze dotarł do wiecznych idei i zdobył upragnioną episteme.

Chciałbym jeszcze skomentować tragiczną miłość niewolnika Davusa do Hypatii, zwłaszcza jej dramatyczny koniec jednakże zdradziłbym zbyt dużo kluczowych elementów fabuły więc tego nie uczynię. Film pełen jest płonących emocji miłości do ukochanej, wierności przyjacielskiej, oddania nauce, religijnego uniesienia, politycznej rywalizacji i tragicznej śmierci. Do obejrzenia wywiad z prof. Marią Dzielską. Poniżej zwiastun filmu Agora.

biskup Cyryl

sobota, 06 marca 2010
Sekretne życie Matki Teresy.

Matka Teresa

Czy zaćmienie wiary było jej błogosławieństwem?

Pośmiertne opublikowanie listów i wspomnień Matki Teresy poważnie wstrząsnęło procesem jej beatyfikacji. Z zapisków wynikało bowiem, iż traciła wiarę, nie czuła obecności Boga w sakramentach, doświadczała duchowej pustki której nie mogła przezwyciężyć modlitwą pozostającą bez odpowiedzi. Religijni apologeci dostrzegali w tym dowód na potwierdzenie tezy, iż nawet ludzie bardzo religijni dalecy są od ślepej fundamentalistycznej wiary. Zmagając się z głębokim sceptycyzmem, codziennie przeżywają dramat wiary. Sekularyści uznali owe intymne zapiski za dowód hipokryzji, zakonnicy wierzącej jedynie na pokaz, by nadal korzystać z blasku otaczającej ją sławy i religijnego uwielbienia. Watykańscy teologowie pracujący przy procesie beatyfikacyjnym uznali, iż Matka Teresa doświadczyła podobnego stanu duchowego do tego przeżywanego przez samego Jezusa podczas ukrzyżowania gdy wypowiadał traumatyczne słowa: Eli, Eli, lema sabachthani. Swego czasu druzgocący i niestroniący od wulgaryzmów atak na misjonarkę z Kalkuty przypuścił Hitchens w swej kontrowersyjnej książce The Missionary Position. Mother Teresa in Theory and Practice. Zarzucił jej niski standard opieki nad chorymi, wspieranie satrapów Haiti i radykalnie ateistycznego, komunistycznego reżimu Albanii. Zbrodnią nazwał reakcyjne i umacniające wielką nędze poglądy głoszące, iż bieda i cierpienie są wyrokami Boga, dlatego trzeba je w pokorze przyjąć. Do obejrzenia Hitchens v.s Donahue. Poniżej pierwsza część kontrowersyjnego dokumentu Hitach Hell’s Angel.

 
1 , 2