Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
czwartek, 29 października 2015
Fenomen Waifu/Husbando

Hubert Kozieł opublikował hardcorowy artykuł o kontrowersyjnym fenomenie waifu/husbando, czyli zjawisku wirtualnych dziewczyn/chłopaków, które to zrodziło się w subkulturze japońskich otaku. Autor umieścił w swoim artykule moje cztery komentarze. Oprócz lektury samego artykuły, polecam poniższe uzupełniające materiały, które będą pomocne w zgłębieniu wszelkich aspektówch zjawiska waifu.

Miłość do waifu przybiera najczęściej dwie formy: związku z poduszką (dakimakura), na której nadrukowana jest mangowa postać lub związku z wirtualnym awatarem (np. bohaterką gry Love Plus na Nintendo DS). Fenomen waifu nie jest całkowicie nowym i obcym kulturze zachodniej zjawiskiem, gdyż już w czasach antycznej Grecji miały miejsce przypadki zakochiwania się, a nawet intymnego obcowania z pięknymi posągami, wystarczy przywołać opowieść o Pigmalionie. Przemysław Pintal, komentując fenomen waifu, celnie przywołał coraz bardziej powszechne zjawisko sexodusu, czyli rezygnacji młodych mężczyznach z intymnych relacji z kobietami i ucieczki w uzależnienie od pornografii lub aseksualizm. Temat sexodusu rozwinął w swojej publicystyce Milo Yiannopoulos, który jest także autorem prowokacyjnego artykułu na temat nadchodzącej ery sex-robotów. Co się stanie jeśli branża erotyczna pójdzie w tym kierunku? Tam gdzie prostytucja jest pełnoprawnym zawodem, pracodawcy będą dążyć do minimalizacji kosztów ludzkich, a związki zawodowe będą bronić miejsc pracy. Natomiast idealnymi nabywcami nowego produktu jakim będą realistyczne sex-roboty, będą „seksualni proletariusze”, znani z powieści Michela Houellebecq’a. W kwestii syntetycznego seksu wypowiedział się także Žižek. Nie zapominajmy też, że trzeba zapytać także o etyczny wymiar związków z waifu. Czy można swobodnie zdradzać waifu, jeśli jest tylko efemerycznym bytem wirtualnym? Czy waifu może być podmiotem moralnym, jeśli nie może decydować za siebie i nie doznaje cierpienia? Pytania mogą brzmieć nieco kuriozalnie, ale jeden z zakochanych w waifu otaku stwierdził, że nie dokona aktualizacji oprogramowania swojej waifu, gdyż to uczyniłoby z niej zupełnie inną osobę. Poniżej zwiastun filmu Ona, który jest dobrym punktem wyjścia do refleksji nad związkami z waifu.

18:40, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 sierpnia 2013
Dlaczego nie ma chrześcijańskiego anime?

Chrześcijańskie anime

Mangowa fantazja o chrześcijaństwie

Zdecydowana większość najważniejszych anime tworzonych jest w Japonii, w której chrześcijanie stanowią mniejszość religijną. Realnych chrześcijan jest w Japonii niewielu, ale dwóch niedawnych premierów, Taro Aso i Yukio Hatoyama, to wyznawcy katolicyzmu i protestantyzmu. Jednakże nie da się nie zauważyć, że popkulturowe chrześcijaństwo cieszy się w Kraju Kwitnącej Wiśni dużą popularnością. Chrześcijaństwo ma bowiem w Japonii pociągający smak egzotyki, którą trzeba odpowiednio zmodyfikować, by uczynić jeszcze bardziej cool. W ten sposób powstała specyficzna mangowa fantazja o chrześcijaństwie. Jakie są cechy tej fantazji? W mangach i anime nikt nie dba o adekwatne przedstawienie doktryny chrześcijańskiej oraz kościelnych rytuałów. W świecie anime wszystko jest możliwe, kardynałem może być kobieta a dziecko papieżem. Często przedstawia się Kościół katolicki jako zmilitaryzowaną organizację, której duchowieństwo uzbrojone w najnowocześniejszy arsenał zwalcza demony, wampiry lub zombie. Ewentualnie Kościół jest ukazywany jako złowroga organizacja, która została opanowana przez tzw. badassów, dążących do opanowania świata. Poza tym egzorcyzmy stają się kolejnymi magicznymi rytuałami, a duchowieństwo to nastoletni księża o urodzie bishonenów, biuściaste zakonnice i fashoniści, którzy nie spowiadają bez awangardowej fryzury, makijażu i ekscentrycznego uniformu. Generalnie dominująca mangowa subkultura nie jest zbytnio przyjaznym medium dla ortodoksyjnego chrześcijaństwa, gdyż jest w różnym stopniu przesiąknięta przemocą, wszechobecną erotyką i licznymi wątkami homoseksualnymi.

Od rozważań teologicznych do porno horrorów

Można wskazać sporo przykładów anime, w których wykorzystuje się motywy chrześcijańskie. Są oczywiście próby przerobieni Biblii na mangowy komiks lub przeniesienia na ekrany ostatnich chwil z życia Jezusa, czego dobrym przykładem jest animacja My Last Days. Poza tym są anime, które zawierają bardzo pozytywne przesłania i apologię uniwersalnych wartości, pod którymi mogą śmiało podpisać się także wyznawcy chrześcijaństwa. Dobrymi przykładami tego typu produkcji będą liczne animacje Studia Ghibli. Jednakże w zdecydowanej większości anime, które zawierają motywy chrześcijańskie można zaliczyć do gatunków religijnych horrorów, opowieści o egzorcystach lub pamiętników łowców wampirów (Blue Exorcist, Trinity Blood). Oprócz demonicznych mamy także anielskie anime, choć w starym Angel Sanctuary mamy do czynienia raczej z aniołami już upadłymi. W tej kategorii pozytywnie wyróżnia się anime Haibane Renmei, które nie tylko odwołuje się do postaci cherubinów, ale jest także bardzo interesującą opowieścią o poszukiwaniu przebaczenia. W anime silnie reprezentowana jest także technognoza, którą znajdziemy w opowieści o modlących się robotach w Ergo Proxy oraz w absolutnie kultowym Ghost in the Shell, w którym pojawiają się też cytaty z Pawła z Tarsu. Zdarzają się też ciekawe anime, w których zawarte są teologiczne pytania o istnienie Boga i naturę zła. Tu dobrym przykładem jest romantyczny serial Ef – The Tale of Memories. Mniej wyrafinowanym gatunkiem są klasyczne strzelanki, w których zakonnice z dużym biustem i jeszcze większymi pistoletami rozwalają potwory wszelkiego typu (Chrono Crusade). Ten gatunek czasem degeneruje się w pornograficzne horrory typu hardcore hentai (Bible Black). Tu miejscem akcji, podobnie jak w oświeceniowych powieściach pornograficznych, często staje się plebania lub opactwo.

Evangelion i Hellsing

Nie można rozmawiać o chrześcijaństwie w anime bez nieco szerszego omówienia takich klasyków jak Neo Genesis Evangelion i Hellsing. Evangelion wprowadził modę na instrumentalne wykorzystywanie symboliki judeochrześcijańskiej. Sam wykorzystywał motywy Lilith, włóczni Longinusa i zwojów z Qumran. Trudno tu mówić o jakiś przemyślanym nawiązywaniu do chrześcijaństwa, raczej te motywy zostały wykorzystane jako element egzotyki, czyniący anime bardziej cool. To wykorzystanie przez twórców Evangeliona motywów religii zachodnich można interpretować na przynamniej dwa sposoby. Po pierwsze, może to być przejaw przyjęcia postmodernistycznej konwencji, która nakazuje mieszanie różnych form i treści kulturowych, bez konieczności nadawania im jakiejś spójnej całości. Po drugie, w Evangelionie może być zawarta przestroga przed imperializmem Zachodu. Chrześcijaństwo w anime jest często synonimem obcości, czegoś zewnętrznego i cudzoziemskiego, co może być zagrożeniem dla rdzennej tożsamości Japonii. W takim przypadku krzyż, który pojawia się na niebie po ataku aniołów, może być odczytywany jako widmo kulturowej kolonizacji, którą niesie chrześcijaństwo.

Najbardziej hardcorowym anime wykorzystującym motywy chrześcijańskie jest Hellsing Ultimate, któremu towarzyszy trzyodcinkowa seria Hellsing Dawn, której akcja dzieje się w Warszawie podczas Powstania Warszawskiego. W tym klasyku anime mamy do czynienia z brutalnym konfliktem trzech potężnych organizacji. Pierwszą z nich jest tytułowa organizacja Hellsing, która reprezentuje Kościół Anglii. Jej najpotężniejszym żołnierzem jest demoniczny Alucard. By odkryć jego prawdziwa tożsamość wystarczy odczytać imię od tyłu. Drugą siłą w tym konflikcie jest nazistowska i okultystyczna organizacja Millenium, której zastępy zasilają faszystowskie wampiry. Trzecim graczem jest watykański Instytut Iskariota, którego defilady przypominają procesje wielkanocne w Hiszpanii. Instytutem dowodzi złowrogi arcybiskup Enrico Maxwell, a jego najpotężniejszym wojownikiem jest ojciec Alexander Anderson, który dysponuje nadprzyrodzonymi mocami. Przebieg konfliktu nie jest zbyt skomplikowany. Naziści napadają na Anglię, w konflikt angażuje się Instytut Iskariota, których chce zniszczenia wampirycznych demonów, ale jeśli przy okazji padnie kilku heretyków, to też nic się nie stanie. Nie mam wątpliwości, że w oczach księdza Natanka Hellsing to anime totalnie diaboliczne i każdy kto wchodzi z nim w jakikolwiek kontakt staje się kandydatem do natychmiastowego opętania, ale myślę, że pewne jego wątki mogą się spodobać antymodernistycznym integrystom, krzyżowcom i zwolennikom katolickiej supremacji.

Do obejrzenia: Tribute dla arcybiskupa Enrico Maxwella. Poniżej: materiał promocyjny Instytutu Iskariota.

16:30, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2011
Jak amerykański Transformers pokonał japońskiego Gundama.

Transformers

Wojny mechów: USA vs Japonia 1-0.

Stwierdzenie, iż Japończycy przejawiają fetyszystyczne zboczenie na punkcie walk gigantycznych robotów, dla każdej osoby w minimalnym stopni obeznanej z współczesną kulturą popularną Japonii, jest oczywistym banałem. Długo można wymieniać, dziś już często kultowe serie anime: Gundam, Code Geass, Evangelion, Macross, Full Metal Panic, zakręcony Yattaman (wersja kinowa to czysty pokaz japońskiego bzika) i niezapomniany Generał Daimos. Co ciekawe to wszystko nie przekłada się na ilość dobrych gier, których głównymi bohaterami są roboty. Z bardziej znanych tytułów można wymienić ZOE, Armored Core, Front Mission i archaiczną serie Mechwarrior. O dominację na rynku wojen wielkich mechów, z Japończykami szybko postanowili zawalczyć Amerykanie. Nie pokonali japońskiej Godzili swoim King Kongiem, lecz w wojnie mechów zadali przynajmniej trzy bolesne ciosy. Stworzyli animowaną serię Transformers, która zwłaszcza w tej chwili jest najbardziej rozpoznawalną produkcją opowiadającą o zmaganiach gigantycznych robotów. Po drugie z sukcesami sprzedali Transformersy jako kinowy przebój i po trzecie stworzyli znakomitą, choć pewnie niewielu osobom znaną kreskówkę Robotix (w Polsce znana pod tytułem: Skalor- Planeta robotów). Najwybitniejszym dziełem Amerykanów jest jednak bez wątpienia animowana, kinowa wersja Transformersów z 1986 roku (znakomitą video recenzje przygotował Angry Video Game Nerd). Ortodoksyjni fani mogą zarzucić, współczesnym kinowym adaptacją Transformersów, niewybaczalne spłycenie i zmarginalizowanie kultowego bohatera jakim jest Deceptikon Starscream. Tak czy inaczej w tym pojedynku prowadzą Amerykanie.

Źródła sukcesu.

Głównym targetem trylogii są bez wątpienia młodzi mężczyźni. Dlatego źródła kasowego sukcesu filmów są następujące. Bohaterami są potężne roboty, które nie są pociesznymi droidami w stylu RD-D2 i C-3PO, lecz maszynami zniszczenia i destrukcji. Roboty zmieniają się w stylowe samochody, które bynajmniej nie przypominają Polonezów i Wartburgów. Trzecie źródło sukcesu nie jest obecne w serialach animowanych, ale został dodane w kinowych produkcja i jest to oczywiście obecność mocno roznegliżowanych kobiet. Poza tym wystarcz dodać udane efekty specjalne i soundtrack promowany przez zespoły znane z MTV i hit lata mamy murowany.

Transformers jako uchodźca.

Autoboty wprost przyznają, iż są uchodźcami, którzy zniszczyli swój dom i są teraz gośćmi, respektującymi prawa ich gospodarzy. Dlatego gdy ziemscy przywódcy zdecydowali o ich wydaleniu, podporządkowali się tej decyzji. Zaakceptowali nawet brutalną prawdę, którą wypowiedział Sentinel Prime: „U siebie wszyscy byliśmy bogami, tutaj godzimy się by nazywali nas zwykłymi maszynami”. To wszystko negują Deceptikoni, którzy wpierw zniszczywszy własny świat, chcą na gruzach świata ludzi odbudować Cybertron rządzony ich własnymi prawami.

Linkin Park na wojnie robotów.

Ciężar muzycznej promocji Transformersów wziął na siebie zespół Linkin Park. Na soundtracki trafiły trzy utwory What I’ve Done, New Divied i najnowszy utwór Iridescent (poniżej). Zespół wystąpił także w openingu do anime Gundam X Extreme, każdy kto uważnie oglądał klip do utworu Somewhere I Belong powinien się takiej kooperacji spodziewać. Poza tym mamy jeszcze wart uwagi utwór Monster zespołu Paramore i znakomite dzieło Prelude – Pusher.

23:05, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 maja 2011
Tylko Kapitan Tsubasa może nas ocalić!

Kapitan Tsubasa ozora

Dygresja na marginesie polskiej piłki nożnej.

Całe szczęście najbliższy mecz reprezentacji przeniesiono do Warszawy. W przeciwnym wypadku trwałaby nadal farsa z naprędce kleconym stadionem w Gdańsku. By rzeczywiście otworzyć stadion 9 czerwca, trzeba by wprowadzić gorszy rygor pracy niż ten preferowanych w Chinach. Być może niewolniczy, starożytny Egipt byłby tu ciekawą inspiracją. Inspektorzy poganiający pejczami i robotnicy w pampersach harujący 24 godziny na dobę.

Obraz rozpaczy wzmacnia całkiem realne widmo kolejnych reprezentacyjnych klęsk. Czego można się spodziewać po drużynie wstrząsanej aferami rozporkowymi i wewnętrznymi konfliktami? Jeśli w marnym stylu przegramy najbliższe mecze z znajdującą się w stanie rozkładu reprezentacją Francji i rezerwami Argentyny, to perspektywą na przyszłość ponownie staną się zwycięskie remisy z San Marino.

Przyczyn zapaści jest wiele. Bez „czystki” w PZPN chyba nie może być mowy o odnowie polskiej piłki. Wiem, że działacz Kręcina jest bardzo pocieszny i lubiany przez kibiców wszelkiej maści, ale może uzdrawiałby piłkarskie struktury Tajwanu. W tej chwili jest tam wyświetlany w kinach przebojowy film Seks i Zen 3D. Przecież nie samą piłka, żyje człowiek. Reprezentanci Francji (i nie tylko) dobrze o tym wiedzą. Po drugie, problemem są oczywiście chuligani/barbarzyńcy notorycznie terroryzujący kibiców i kluby piłkarskie. Jednakże jeśli pogłębi się proces upolityczniania tego problemu, to szansę na jego choćby częściowe przezwyciężenie przed mistrzostwami będą ograniczone. Po trzecie problem tkwi w mało zdyscyplinowanych piłkarzach i działaczach szukających zagranicznych importów kosztem inwestycji w rodzime talenty.

W Polsce utrzymuje się ciągłe wysokie zainteresowanie piłką nożna wśród młodzieży. Był to jedyny sport w który angażowałem się w dzieciństwie i jako bramkarz na poziomie rozgrywek szkolnych radziłem sobie nienajgorzej. Jednakże tym co przyciągnęło mnie do tego sportu nie byli żadni realni piłkarze, lecz japońskie anime Kapitan Tsubasa, emitowane na początku lat 90 na kanale Polonia 1. Jeśli chcemy znów widzieć polskie podwórka przepełnione dzieciakami pełnymi prawdziwego zapału i entuzjazmu do gry, to niezbędna jest emisja serialu w mainstreamowej telewizji. Dzięki temu wbrew zwyrodnieniom niektórych zachodnich gwiazdorów, dzieciaki zobaczą, iż piłka nożna jest czymś więcej niż tylko drogą do rozbijania się Porsche i uwodzenia gwiazd porno.

PS; tak na marginesie to najlepszym piłkarzem anime nie był Tsubasa tylko Genzo Wakabayashi!!! Do obejrzenia zwiastun Shaolin Soccer.

14:43, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 listopada 2010
Death Note, czyli dlaczego Kira jest Raskolnikowem.

Death Note filozofia Raskolnikow Kira

„Ale przecież Tyś zbrodnię popełnił!” Sonia do Raskolnikowa.

Wczoraj kanał Hyper rozpoczął emisję genialnego anime Death Note. Czekają nas dwa miesiące znakomitej uczty estetycznej i intelektualnej i to już od pierwszego odcinka nad którym unosi się duch Zbrodni i kary Dostojewskiego. Motywy Kiry głównego bohatera serialu są bardzo proste. Świat jest gnijącym organizmem, wymagającym natychmiastowego uleczenia, zła nie można dobrem zwyciężać. Rozwiązaniem staje się Notatnik Śmierci, który uśmierca największych zbrodniarzy poprzez wpisanie do niego ich imion. Świat zostanie oczyszczony, nastanie nowy porządek, nowi będą w nim władać bogowie. Dokładnie tymi samymi motywami kieruje się Raskolnikow decydując się na zabójstwo starej lichwiarki. Zarówno Kira jaki i Raskolnikow działają w obrębie wąsko postrzeganej racjonalności instrumentalnej, chłodno kalkulującej bilans wymiernych zysków i strat. Oboje unikają refleksji rozumu noetycznego, zdolnego do uchwycenia pozempirycznej istoty danego czynu bądź zachowania. Dokonuje tego prosta dziewczyna Sonia, gdy po wysłuchaniu usprawiedliwień Raskolnikowa, jednoznacznie odrzucając jego postępowanie stwierdza: „Ale, przecież Tyś zbrodnię popełnił”.

Tym co odróżnia Death Note od Zbrodni i kary jest obecność w powieści Dostojewskiego chrześcijańskiego uniwersum. Raskolnikow ma szansę na ocalenie. Jego dusza może poprzez pokutę zostać odkupiona. W świecie Death Note jedynymi bogami jakich poznajemy są shinigami/bogowie śmierci. Dostojewski w swojej słynnej sentencji stwierdza: „Jeśli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone”. Ewentualne konsekwencje tezy Dostojewskiego wskazuje Death Note. Notatnik Śmierci szybko wymyka się spod kontroli, giną nie tylko zbrodniarze, lecz także ludzie prawego serca. Po „śmierci Boga” i zmierzchu idei Bogoczłowieczeństwa następuje czas panowania człowieka-boga. Świat serialu to prawdziwe uniwersum tanatyczne w którym Tanatos pokonał Erosa. Nie dziwi więc, iż zgodnie z instrukcją Notatnika Śmierci jego użytkownik nie trafi ani do piekła ani do nieba. W tym przypadku możliwe są dwie interpretacje: ontologiczna i etyczna. Interpretacja ontologiczna stwierdza, iż użytkownik notatnika po swojej śmierci znajdzie się w paradoksalnym stanie zawieszenia pomiędzy zbawieniem i potępieniem. Utknąwszy w luce pomiędzy niebem i piekłem będzie trwać w pustce Nie-Świata (Un-Welt). W podobnej sytuacji znalazł się Neo, gdy utknął na stacji kolejowej pomiędzy Matrixem a światem realnym. Interpretacja etyczna sugeruje, iż właściciel notatnika posiada swoisty immunitet etyczny lub ujmując to inaczej swoistą licencję na zabijanie. Jego czyny są amoralne a on sam działa „poza dobrem i złem”.

Zachowanie Kiry i Raskolnikowa odczytywane jest jako przejaw skrajnej arogancji, przypisującej sobie prawo do egzekwowania kary śmierci. Człowiek z zazdrością spogląda na Boga pragnąc uzurpować sobie prawo przynależne tylko Jemu. Czyż jednak prawdziwym obiektem zawiści człowieka wobec Boga nie jest prawo do zadawania śmierci, lecz prawo udzielania łaski? Do przeczytania poprzednie wpisy: Death Note – nowa chwała anime oraz The Death of L. Kira Victory?

12:50, kenjishinoda , Anime
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 września 2010
Ghost in the Shell - Human All Too Human.

Ghostin the shell Sztuczna inteligencja

When machines learn to feel, who decides what is human.

Duch kartezjanizmu jest demonem nawiedzającym większość najważniejszych filmów podejmujących problematykę Sztucznej Inteligencji. Poprzez zaproponowany przez Kartezjusza dualizm (res cogitans, res extensa) ciało staje się mechanicznym pancerzem, którym zarządza niezależna od niego dusza/umysł. W jego świecie człowiek jest „duchem w pancerzu”. Natomiast zwierzę w najlepszym razie posiadając duszę niższego rzędu o jedynie zmysłowym charakterze, działa jako „automat kartezjański”, jako zwykła ruchoma lalka.

Korzeni materialistycznego redukcjonizmu współczesnej kognitywistyki, należy poszukiwać w myśli francuskiego Oświecenia. Conillac i jego skrajny sensualizm budują wizję człowieka, który jest jedynie stopniowo coraz bardziej ożywianym posągiem. La Mattrie w swoim dziele Człowiek maszyna, wyciąga ostateczne wnioski z takiego paradygmatu myślenia, uznając nawet najwyższe przejawy aktywności intelektualnej za epifenomeny przelewających się w mózgu cieczy. Oczywiście współczesny materializm, którego flagowym projektem jest idea „maszyny Turinga” jest bardziej subtelny niż jego oświeceniowi prekursorzy. Podejmując problematykę zdefiniowania inteligencji, opierając się na wynikach „testu Turinga” stwierdza, iż jeśli osoba rozmawiająca przez komputer z dwoma interlokutorami nie potrafi rozpoznać, który z nich jest maszyną to w takim przypadku mamy do czynienia z inteligentnym działaniem komputera.

Optymizm kognitywistów starają się temperować radykalni postmoderniści. Zdaniem Johna Caputo kognitywistyka musi zapomnieć o marzeniu skonstruowania SI, ponieważ nasz umysł nie działa jak sprawnie zaprogramowany komputer a mechanizmy naszego myślenia nie są podobne do algorytmicznych operacji. Kognitywiści mogą zaprogramować komputer by wykonywał pewne zaawansowane operacje mieszczące się w ramach myślenia kalkulującego. Nie mogą jednak sprawić by taka operująca według ściśle określonych algorytmicznych procedur maszyna obliczeniowa, mogła przyłączyć się do wolnej gry bez żadnych reguł w którą uwiązana jest ponowoczesna nieokreślona i wewnętrznie podzielona jaźń, zawierająca swego Innego w sobie samym (np. Freudowską nieświadomość). Jednakże wielu kognitywistów takie aprioryczne argumenty przeciwko możliwości skonstruowania SI uznaje za czysto spekulatywną arogancję „kanapowych filozofów”.

Pozostaje jeszcze jeden ważny wątek poruszany przez serię Ghost. W wielu technognostycznych, cybernetycznych quasi-religiach pojawia się idea nieśmiertelności osiąganej poprzez całkowitą digitalizację swojej kompleksowej świadomości. W ten sposób „przepisana dusza” zostaje przetransferowana do wirtualnego świata globalnej sieci w której żyje wiecznie.

Pamiętajmy także, iż poza ludźmi i maszynami trzecim najważniejszym bohaterem serii Ghost jest epickie nowoczesne miasto. W pierwszej części filmu widzieliśmy miasto w jego melancholicznej codzienności. W części drugiej oglądamy jego euforyczne świętowanie. Do obejrzenia filozoficzne sceny z filmu. Poniżej: miasto melancholii rozkwita w euforii świętowania.

16:29, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Wielka Wojna Ojczyźniana w klimatach anime.

First Squad Anime

Zobacz jak na frontach wielkiej wojny ścierają się okultystyczne moce dwóch imperiów zła.

Kiedyś musiało do tego dojść. Powstało rosyjsko-japońskie anime First Squad. The Moment of Truth, osadzone w kontekście Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Napierający Niemcy by dodatkowo wzmocnić swą siłę odwołują się do okultystycznych praktyk by wskrzesić armie legendarnego niemieckiego rycerza Barona von Wolfa. NKWD odpowiada na to powołaniem specjalnego oddziału nastolatków wykorzystujących paranormalne umiejętności w celu powstrzymania okultystycznej ofensywy nazistów. First Squad to interesujące, dobrze zrealizowane anime z jednym dużym mankamentem. Po jego obejrzeniu bezrefleksyjny widz zacznie postrzegać NKWD jako organizację bohaterskich nastolatków, ten efekt może zostać wzmocniony przez częste dokumentalne przerywniki wmontowane w fabułę anime. Jako odtrutkę na propagandowe elementy warto przeczytać najnowszą książkę Bogdana Musiała Na zachód po trupie Polski. W ramach spóźnionego prezentu dla czytelników anime w całości do obejrzenia. Poniżej trailer First Squad.

23:12, kenjishinoda , Anime
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 listopada 2009
Ergo Proxy – czyżby filozoficzne anime Noir?

ergo proxy

Cogito Ergo Proxy.

Ergo Proxy to kolejne mroczne anime osadzone w klimacie Cyberpunk, które puszcza oczko do bardziej oczytanego widza i próbuje go uwieść filozoficzną retoryką. Niestety mimo licznych filozoficznych tropów, Ergo Proxy nie jest produkcją którą można zawładnąć umysłami filozoficznych hardcorowców. Bohaterowie serialu noszą nazwiska znanych myślicieli, pojawiają się między innymi: Berkeley, Derrida, Husserl, Lacan, Kristeva, Deleuze, Guattari. Postaci te nie odgrywają jednak większej roli w serialu, bądź są to persony bardzo tajemnicze o których wiedza widza jest bardzo znikoma. Twórczośc wymienionych filozofów jest na tyle wszechstronna, iż od biedy można by pewnie powiązać ich teorie z pewnymi wątkami z serialu. Choć moim zdaniem wprowadzenie tych filozofów do serialu to tani chwyt pod publiczkę. Poza tym pojawiają się sporadyczne nawiązania do teorii języka Rousseau i anamnezy platońskiej a roboty (zwane w serialu Autoreiv) chorują na kartezjański wirus Cogito, dzięki któremu mogą samodzielnie myśleć, jednakże ich pierwszym samodzielnym aktem jest zawsze modlitwa. Najbardziej interesującym intelektualnym nawiązaniem jest wykorzystanie motywu tonącej Ofelii z obrazu Johna Everetta Millaisa z grupy prerafaelitów. Mimo tej raczej fasadowej filozoficznej głębi, Ergo Proxy to nadal udane anime w stylu Nori. Poniżej bardzo dobry opening serialu.

16:57, kenjishinoda , Anime
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 października 2009
From Christian demonology to Zen at War.

Angel Sanctuary

„Najprostszą drogą do osiągnięcia Satori jest bezwzględne posłuszeństwo.” Zen at War.

Dziś krótki apenndix do tematu chrześcijańskich inspiracji japońskiej mangi. Wspominałem już o serii Evangelionów i anime Hellsing. Do tego wszystkiego trzeba dorzucić pełną chrześcijańskiej symboliki serię Angel Sanctuary oraz horror Chaos Head z muzycznym hitem Phantasm – Crucifixion of Faith. Poza tym w co trzecim anime znajdziemy jakiegoś wędrownego kaznodzieje lub zakonnice z bazuką, których jedynym zadaniem jest anihilacja demonów na wszystkie możliwe sposoby. Niestety właśnie do takiego płytkiego popkulturowego wykorzystania symboli chrześcijańskich w większości przypadków ogranicza się chrześcijańska inspiracja w anime. Od dawna manga jest także wykorzystywana przez zwolenników fanatycznego kultu cesarza. W kwestii ciekawych publikacji warto wspomnieć o ksiazce Zen at War, bardzo mocne uderzenie w pacyfistyczny wizerunek buddyzmu. Nic dziwnego, iż Hitch i Zizek często się na to żródło powołują. Poniżej japońska gwiazda Gackt w piosence Jesus. Klip umieściła w swoim filmowym archiwum Fronda, choć żadna z tej piosenki manifestacji chrześcijaństwa a jedynie czysto marketingowa zagrywka pod publiczkę. Absolutnie nie świadczy o wzroście realnej popularności chrześcijaństwa wśród młodych Japończyków bo Gackt jednocześnie ma na koncie utwory w stylu pogańskiego New Age (np. Redemption). 50 Cent też nosi gigantyczne krzyże a Akon ponoć jest muzułmaninem;-)

14:34, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Hellsing i katolicki antymodernizm.

Alexander Anderson

Follow the darkness with all your strengths.

Rzadko zdarza się by katolicki antymodernizm, przeciwników Soboru Watykańskiego II gościł na salonach popkultury. Tymczasem, motywem przewodnim znakomitego anime Hellsing jest religijno-doktrynalny konflikt pomiędzy anglikańską organizacją Hellsing (wspieraną przez głównego bohatera, demonicznego Alucarda) i ultrakatolickim, tradycjonalistycznym Instytutem Iskariota (którego najbardziej kozackim egzekutorem-paladynem jest ojciec Alexander Anderson). W cały konflikt zamieszany jest także element neopogańskiego nazizmu. Zapewniam, iż Opus Dei i Bractwo św. Piusa XII wymiękają na całej linii przy potędze Instytutu Iskariota. Generalnie wykorzystywanie chrześcijańskich motywów i symboliki jest częste w świecie japońskiego anime. Dobrym przykładem jest kultowy Neo Genesis Evanglion, moim zdaniem promujący postmodernistyczny patchwork chrześcijańskiego New Age, gnozy i ezoteryzmu. Co innego Hellsing tu prym wiodą hardcorowi lefebryści. Nie dziwie się tej popularności chrześcijańskich motywów, buddyjscy mnisi nie wyglądają przekonująco jako czarne charaktery, co innego ortodoksyjni chrześcijańscy zakonnicy. Niech się cieszą, występują w jednym z najbardziej kozackich anime ever. Poniżej jak zwykle znakomity utwór Lesiem – The Fundamentum

16:28, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2009
Imperium brytyjskie, Lelouch i Niall Ferguson.

code geass i imperium brytyjskie

Powyżej: Lelouch vi Britannia, the 99th Emperor of the Holy Britannian Empire.

Idee wyjątkowej roli Wielkiej Bytanii w kształtowaniu się nowożytnego świat wskrzeszał i promował Niall Ferguson w swojej słynnej książce Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat. Ferguson to interesujący intelektualista choć zdarzają mu się wpadki takie jak niedawne zrównanie sanacyjnej Polski i nazistowskich Niemiec. Panie Ferguson może i Bereza Kartuska oraz wyczyny komendanta Wacława Kostka-Biernackiego w Brześciu nie były popisem demokratycznej metody obchodzenia się z opozycją, jednakże zrównywanie ich z czystkami i Nocami Długich Noży zawsze będzie nadużyciem. Mniejsze jednak o Fergusona, muszę wspomnieć, iż imperialne idee brytyjskiego imperium wskrzesiła ostatnio mangowa grupa Clampa w swoim doskonałym anime Code Geass. Podrzucam kultowe Requiem for the God Emperor. Gorąco polecam, naprawdę kawał dobrego, eurocentrycznego, imperialnego anime. Poniżej znakomity klip All Hail Britannia.

Update: Niestety YouTube skasował kolejny genialny filmik, dlatego w zastępstwie przedstawiam klip, prezentujący elitarny odzdział armii Świętego Imperium Brytanii. Rycerze Okrągłego Stołu - pogromcy świata.

22:42, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 grudnia 2008
Death Note – nowa chwała Anime.

„Gdy gnijący świat przeminie, każda zbrodnia nie uniknie kary. Tak Pana Życia i Śmierci spełni się wola. W nowym zbudzicie się Świecie. Nowi będą tam władać bogowie!"

Notatnik śmierci to własność japońskich bogów śmierci Shinigami. Każdy, którego imię zostanie w nim zapisane musi zginąć. Gdy notatnik trafił w ręce genialnego młodego studenta Light „Kira" Yagami ten postanowił unicestwić wszystkich zbrodniarzy świata by w nowym świecie panowała Cnota. Szybko wpada w dylemat Robespierra czy w imię dobra i przyszłej sprawiedliwości można dokonywać niezliczonych zbrodni? Mroczny notatnik śmierci w swej okrutnej i przebiegłej chytrości wciąga każdego właściciela w mroczną grę w której ofiarami w końcu stać się muszą także ci sprawiedliwi, ci najbliżsi,.... my sami. Death Note to doskonałe anime. Godny rywal X Clampa i Hellsing. Główny bohater Kira prawdopodobnie stanie się równie kultową postacią jak Kamui. W Japonii już powstały pełnometrażowe aktorskie filmy ( znając ostatni trend amerykańskiego kina lubującego się w reaktywacjach klasycznych japońskich horrorów takich jak Krąg, Dark Water, Klątwa, Oko, być może trzeba się spodziewać amerykańskiej wersji). Chiny w trosce o dobre wychowanie młodzieży zakazały wyświetlania Notatnika Śmierci. Tym postem mam zaszczyt otworzyć nową kategorię tematyczną tego bloga w której będą przedstawiane interesujące dzieła japońskiej animacji. Tymczasem musowo zachęcam do zapoznania się z trailerem Death Note!!!!

Pytanie za 100 punktów, który poniżej to Ja ;-p

Kira Shinigami Łukasz Czajka

17:00, kenjishinoda , Anime
Link Komentarze (3) »