Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
środa, 05 października 2011
Polityczny profetyzm

Stańczyk polityczny profetyzm

Poniżej przedstawiam „bardzo realistyczny” scenariusz wyborczy.

1. Platforma wygrywa wybory minimalną liczbą głosów. Zawiodą mężowie zaufania i nad urnami będą miały miejsce cuda jakich ludzkie oko dotąd nie widziało.

2. Korwiniści unieważnią wybory. Choć sami poogradzają „dupokracją”, to będą zwalczać ją jej własnymi metodami.

3. Armia lemingów, zmęczona ciągłymi głosowaniami, nie pójdzie do powtórzonych wyborów. Zwycięstwo wyborcze przypadnie Pisowi. Do sejmu wejdzie Samoobrona Wielkich Miast i ugrupowanie „szowinisty roku”.

4. Towarzysze POlszewicy, przebudziwszy się z postpolitycznej drzemki, przystąpią do kontrataku. Kaczyński ogłosi początek wyzwoleńczego zrywu. Pisokrzyżowcy internują p(rezydenta) Komorowskiego w Belwederze, a Zjednoczony Front Kiboli będzie szturmował, z bukietami hiacyntów, kluby Krytyki Politycznej. Korwin i Palikot, korzystając z parlamentarnej inercji, zalegalizują marihuanę. Zbankrutują gangi narkotykowe, więc kontrolę nad ulicami przejmie Poncyl i jego „grupa mokotowska”.

5. Marsz wyzwolicieli i kontrrewolucja salonów przez wiele zimowych wieczorów będą rozpalać polityczne nastroje Polaków. Wyznawcy nergalizmu, wsparci przez komando Tarasa, będą bronić redakcyjnej twierdzy Faktów i Mitów, przed pochodami Bartłomieja Kurzeji i jego narodowców. Kadafi długo będzie się wahał z udzieleniem poparcia, ostatecznie wesprze Wielomskiego i konserwatyzm.prl. Wielkim wstrząsem będzie wystąpienie narodowo- agrarystycznej frakcji PSLu.

6. Będzie to czas wielkich wstrząsów. Bubel weźmie ślub z Wojewódzki, Doda zostanie uczennicą ks. Natanka, a reprezentacja piłki nożnej, pod wodzą Tomaszewskiego, rozgromi Niemców 69-0.

7. Wszystkich pojedna Noc Kupały. Tak rozpocznie się narodowe bunga-bunga.

PS: W tych wyborach parlamentarnych popieram ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza

13:15, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2011
Deus Ex i ludzka rewolucja.

Deus Ex Bund Ludzkości

Postęp technologiczny jest niczym topór w rękach patologicznego kryminalisty.

Filozofia straszy techniką.

Heideggerowska filozofia jest jedną wielką nagonką na współczesną cywilizację technologiczną. Nauka nie myśli, nie zapytuje, nie odkrywa świata. W swojej bezrefleksyjności jest zwieńczeniem metafizycznego zła zachodniej cywilizacji. Świat techniki opuścili wszelcy bogowie. Tylko powrót do ręcznego rąbania drewna w górach Schwarzwaldu, przywróci śmiertelnym możliwości kontaktu z boskimi. Do dziś ekologiczni pogrobowcy Heideggera, czerpiąc garściami z jego filozofii, głoszą wyższość prymitywnego szałasu nad światłami Metropolis. Filozofowie szkoły frankfurckiej krytykowali popularyzowanie motoryzacji. Samochód przyczynia się do wyalienowania jednostek. Zamyka ludzi w ciasnych metalowych puszkach, izolując od innych i atomizując relacje społeczne. Ernst Bloch wspominał o „strachu inżyniera”, który z trwogą stwierdzał, iż zamrażarka wypromieniowuje coś gorszego niż chłód pustej przestrzeni kosmicznej.

Technologiczny triumf jako źródło zagrożenia i ratunku.

To Francis Bacon, u zarania nowożytności, rozpoczął „podbój natury", nakazując jej ciągłe "torturowanie” przy pomocy wszystkich możliwych środków. Tak rodziły się Faustyczne marzenia nauki. Nic nie może zablokować technologicznego postępu. Choć ludzie stawiali mu opór. Robotnicy niszczyli pierwsze maszyny fabryczne. Wiedzieli, że zabierają im pracę. Dziś, Gordon Ramsay może jeszcze spać spokojnie, ale pracowników McDonalda pewnie dałoby się już zastąpić. W przesiąkniętej nowoczesną techniką Japonii, informacyjne słupy są zastępowane przez ludzi, którzy pełnią ich funkcję. Tylko tak można dać pracę ludziom zastępowanym przez maszyny. Globalne panowanie techniki czyni z niej niezbędny element umożliwiający przetrwanie ludzkości. Nagłe zablokowanie się wszystkich komputerów, oznacza początek naszego końca. Tak budowano apokaliptyczny strach przed „pluskwą milenijną Y2K Bug”. Gdzie rośnie niebezpieczeństwo, tam też pojawia się szansa na ocalenie. Zrozumiał to Jet Li w znakomitym filmie Pewnego razu w Chinach. Chiny musiały się unowocześnić, by nie stać się kolonią Zachodu i ocalić spuściznę tradycji. Nawet najszybsze pięści nie zatrzymają kul. Tylko pogodzenie się z nowoczesnością umożliwi strażnikom tradycyjnych sztuk walki, znalezienie im miejsca w nowym świecie.

Nowa ksenofobia.

Postęp techniczny niesie ze sobą ryzyko powstania nowych nierówności społecznych. Genetyczne projektowanie potomków i wszczepianie implantów udoskonalających ludzkie ciała, to procedury dostępne dla możnych tego świata, a nie biedaków z Afryki. Udoskonalony nadczłowiek przyszłości stanie się „człowiekiem 2.0”, przeciwstawianym naturalnie urodzonemu „człowiekowi 1.0”. Tak zrodzi się nowa ksenofobia wobec „okablowanych”. Czy człowiek z udoskonalającymi implantami jest więcej czy mniej niż człowiekiem? Technika nie pokona jednak natury, dopóki musi korzystać z jej zasobów. Dopiero stworzenie materii ożywionej z nieożywionej, stanie się prawdziwym „końcem natury”.

Poniżej epicki zwiastun gry Deus Ex: Human Revolution, prawdziwa perełka cyberpunku i artystyczne mistrzostwo. Do posłuchania znakomity utwór z gry – Icarus. Do obejrzenia: opening i jedno z zakończeń. Do przeczytania: Faustyczne mity nowoczesności.

23:14, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 września 2011
Catholicism After Revolution

Katolicyzm po Rewolucji Lamennais

Po katastrofie Rewolucji. Trzy drogi wiodą do Rzymu.

Joseph de Maistre - chyba najbardziej znany paleokonserwatysta. Początkowo był liberalnym admiratorem konstytucji brytyjskiej i Rewolucji Amerykańskiej. Łączył pobożny katolicyzm z przynależnością do loży masońskiej. Terror Rewolucji Francuskiej zradykalizował jego poglądy i uczynił z niego ultramontanistycznego zwolennika teokracji. Rewolucja była karą Bożą za grzech pychy „nowych Prometeuszów”, którzy chcieli wkroczyć do nieba. Zwalczał luminarzy filozofii oświeceniowej, zwłaszcza Rousseau i Woltera. Stworzył antyfilozoficzną filozofię, w której krytykował uniwersalizm oświeceniowego rozum. Twierdził, że człowiek znany z Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela nie istnieje. Człowiek jako uniwersalna, abstrakcyjna idea jest wymysłem filozofów. Nie ma człowieka, są tylko Francuzi, Rosjanie lub Persowie. Maistre podkreślał wagę lokalnych partykularyzmów narodowych i kulturowych. Dziś wiele jego idei zostało przejętych przez postmodernistycznych relatywistów kulturowych i antykolonialistów. Isaiah Berlin widział w nim protoplastę faszyzmu. Nie wybaczył mu apologii kata, który był pariasem utrzymującym stabilność społeczeństwa.

Bonald – jego stosunek do Maistre’a był ambiwalentny, Chateaubrianda uważał za miernotę. Proponował hybrydę średniowiecznego zakony rycerskiego i wątków masońskich. Domagał się utworzenia konserwatywnej religii obywatelskiej. Jej głównym symbolem miała być Świątynia Opatrzności w kształcie piramidy. Był przeciwny etosowi nowoczesnej rodziny. Rozwodnik miał zostać pozbawiony publicznych urzędów, rozwódka miała trafić do klasztoru, dzieci miały zostać oddane pod kuratele państwa. Wzywał do kontroli zawieranych związków małżeńskich, co miało uderzyć głównie w Żydów.

Lamennais – zaczynał jako ultramontanista, skończył jako organizator liberalno-katolickiej międzynarodówki. Zwalczał sojusz „tronu i ołtarza”, a raczej chciał dokonać jego rekonfiguracji. Monarchia miała zostać zastąpiona przez demokrację. Twierdził, że Kościół powinien zawrzeć sojusz z umiarkowanym liberalizmem i poprzeć antyreżimowe powstania w Belgii, Portugalii, Hiszpanii, Irlandii i Polsce. Lamennaise zwalczał przywódców Świętego Przymierza, bo byli to, opisywani przez Biblię, ciemiężyciele sprawiedliwych. Metternich słysząc jego nazwisko, żałował, iż nie ma już zwyczaju palenia heretyków. Jako zbuntowany ksiądz walczył o wolność dla narodów, ale nie o indywidualną wolność jednostki. Jego wychowankami byli Auguste Comte i Victor Hugo.

środa, 24 sierpnia 2011
The Lost Boys as Baudelairean Strangers?

Straceni chłopcy lost boys

Paryski splin rozpoczyna znakomity poematy Obcy. Kim jest tytułowy zagadkowy, dziwny człowiek? Kolejnym wcieleniem dekadenta, melancholicznym spacerowiczem, narcystycznym dandysem, samotnym wilkiem? Obcy Baudelaire’a jest „straconym chłopcem”. Kim on jest? Bękartem wyklętym przez strażników domowego ogniska. Nieprzyjacielem przyjaciół zatwardziałości serca. Nomadą zapatrzonym w obłoki. Wzgardzicielem bożków tego świata i apostołem nieśmiertelnego Piękna.

Kogo kochasz najbardziej zagadkowy człowieku? Powiedz: ojca, matkę, siostrę czy brata?
- Nie mam ani ojca, ani matki, ani siostry, ani brata.
- Przyjaciół?
- Znaczenie tego słowa do dzisiaj pozostaje dla mnie nieznane.
- Ojczyznę?
- Nie wiem pod jakim niebem leży.
- Piękno?
- Chciałbym je kochać, boskie i nieśmiertelne.
- Złoto?
- Nienawidzę go tak, jak wy nienawidzicie Boga.
- Hm! Cóż zatem kochasz, dziwny obcy człowieku?
- Kocham obłoki...uciekające obłoki...tam...tam... tamte cudowne obłoki!

Jeśli film Schumachera poddamy zabiegowi demitologizacji z jego wampirycznych wątków, to otrzymamy uwspółcześnioną, popkulturową wersję opowieści o straconych chłopcach Baudelaire’a.

Do posłuchania znakomity soundtrack: Cry Little Sister, Lost In The Shadows, I Still Believe!!!

13:56, kenjishinoda , Epic Art
Link Komentarze (2) »
piątek, 19 sierpnia 2011
Why Apes Will Never Rise?

Geneza planety małp

Czy jestem zwierzakiem domowym?

Czy można uczłowieczyć zwierzęta? Co począć z nieoczekiwanymi wytworami naszej technologicznej cywilizacji? Nadać im równe prawa? Zrównać z człowiekiem? Czy ewolucja zmienia nasz status ontologiczny? To pytania, które powinna sobie zadać faustyczna nauka. Geneza planety małp jest filmem o ambiwalentnych relacjach ludzi i zwierząt. Klasyczne filmy z tej serii mają zupełnie inny charakter. Nie występują tam małpy, lecz małpoludy. Klasyczne filmy są ezopowymi bajkami, ludzie skrywają się w nich pod postaciami zwierząt. W Podboju planety małp widzimy konflikt panów i niewolników oraz zamaskowany rasizm zachodniej cywilizacji.

Bohaterami Genezy są inteligentne i samoświadome małpy, jednakże film jest zakamuflowaną pochwałą ludzkiej supremacji. Małpy mogą zrealizować pragnienie emancypacji jedynie poprzez uczłowieczenie. Zwierzęta mogą wygrać pojedyncze bitwy. Nigdy nie wygrają wojny z ludźmi. Karaluch może nas przetrwać, jednak sam nie oblali cywilizacji, choć może stać się zabójczym narzędziem naszych pogromców. Nic dziwnego, że zagłady ludzkości nie dokonują małpy, lecz zabójcze wirusy.

Dwóch Cezarów, dwie rewolucje.

Bunt Cezara z Podboju planety małp, to krwawa, destrukcyjna rewolucja, która proces ponownego stworzenia świata, zaczyna na gruzach starej cywilizacji człowieka. Jest to bunt bezwzględnej i wybitnej jednostki, władającej chordami barbarzyńców. Jego rewolucja nie ustanawia nowego, bardziej sprawiedliwego porządku społeczno-politycznego. Niszcząc starych tyranów, ustanawia w ich miejsce nowych. Ta rewolucja imituje rewolucyjne doświadczenia jakobinów i bolszewików. Zwieńczeniem upadku ludzi jest płomienna mowa Cezara, twórcy nowego porządku terroru.

Cezar z Genezy, choć jest charyzmatycznym przywódcą, dzieli swoją władzę z innymi małpami, dbając jednocześnie o ich wykształcenie i rewolucyjną samoświadomość. W walce unika niepotrzebnych ofiar. Nie prowadzi rewolucji dla samej rewolucji. Jego walka jest exodusem z domu niewoli do ziemi obiecanej.

15:38, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Dlaczego melancholia jest blondynką?

Melancholia Lars von Trier dekadentyzm

Wiele twarzy melancholii

Istnieją przynajmniej trzy kosmiczne obiekty melancholii. Pierwszym jest planeta Saturn. Jej zniewalającą siłę uwiecznił w swoich dziełach Dürer, a w detalach opisywali ją autorzy pracy Saturn i melancholia. Drugim obiektem jest księżyc Baudelaire’a. Luna i jej sterylne, martwe oblicze jest obiektem pożądliwych spojrzeń dekadentów, wzgardzających ogniem dziennego słońca. Trzecim i chyba najbardziej tajemniczym obiektem jest „czarne słońce melancholii”, o którym wspomina Julia Kristeva. Sama melancholia niejedno ma imię: chandra, splin, apatia, depresja, neuroza, Weltschmerz. Lars von Trier w swoim filmie łamie wiele dekadencko-melancholicznych schematów. Świat dekadenckiej melancholii jest światem pełnym męskiej mitologii. Czy w takim świecie kobieta może stać się podmiotem melancholii? Nie dość, że Trier obsadza kobietę w roli podmiotu melancholii, to jeszcze z dwóch sióstr wybiera wydekoltowaną blondynkę Justine, zamiast stereotypowo bardziej predestynowanej do tej roli Claire.

„Jam cesarstwo u schyłku wielkiego konania”

Powyższy cytat z wiersza Verlaine’a, dobrze oddaje nastrój pierwszej części filmu. Pod przykrywką arystokratycznego wesela, widzimy upadek dekadenckiego świata i atrofię tradycyjnych więzi rodzinnych. Spektakl schyłkowej hipokryzji staje się ostatnim tańcem ludzkości przed jej zagładą. W tym wszystkim bardzo wyraźnie czuć klimat katastroficznych powieści Witkacego. W zastępstwie nawałnicy „chińskich hord”, zagładę przynosi planeta Melancholia, znajdująca się na kursie kolizyjnym z błękitnym karzełkiem Ziemią. Justine pod wpływem nihilistycznego klimatu własnego wesela i przemożnego, złowrogiego wpływu zbliżającej się planety, wpada w stan apatycznego otępienia. Bardzo szybko rozpada się jej prywatny Umwelt, rzeczywistość ulega dezintegracji. Justine zostaje wytrącona z normalnego bycia-w-świecie, stając się nieumarłym ciałem bez ducha. Bohaterka wraca do życia, ponownie „zalogowuje się do systemu”, dopiero po cielesnym oddaniu się we władanie kochankowi/kochance planecie Melancholii. W ostatecznym rozrachunku, to Justine okazuje się być lepiej przygotowaną na koniec świata, niż jej bardziej opanowana i racjonalna siostra. Claire desperacko szuka jakiegoś rytuału, pozwalającego oswoić myśl o nadchodzącym końcu. Justine proponuje klasyczny zabieg wyparcia traumatycznej wiedzy. Budując „magiczną grotę”, stwarza iluzję pozwalającą wyprzeć okrutną prawdę i przetrwać do samego końca. Najsłabsi okazują się mężczyźni, dlatego odchodzą albo popełniają samobójstwo.

Nazi Melancholia

Czy Lars von Trier jest współczującym sympatykiem Hitlera? Czy też, jego słynny komentarz z ostatniego festiwalu w Cannes, to przykład intelektualnego bełkotu? Czy powinniśmy teraz dekonstruować jego filmy jako potencjalnie nazistowskie? Skoro w filmach Gibsona można doszukiwać się skrajnego antysemityzmu, to nie ma powodów, by filmy von Triera traktować ulgowo. Niemiecki nazizm był rewolucją nihilizmu, kierowaną pragnieniem zniszczenia mieszczańskiego świata. Melancholia Justine ma charakter bardzo nihilistyczny. Melancholiczka stwierdza, iż życie jest złem, a poza nim, nic nie ma. Kosmiczna zagłada staje się naturalnym zwieńczeniem beznadziejnej ludzkiej egzystencji. Na niekorzyść von Triera przemawia także muzyczna wszechobecność Wagnera, którego twórczość była demaskowana przez wielu podejrzliwych krytyków jako protofaszystowska.

16:12, kenjishinoda , Epic Art
Link Komentarze (4) »
czwartek, 28 lipca 2011
Baudelaire/House - Przełamując paradygmat dekadentyzmu

Gregory House i dekadentyzm

Dwa dogmaty dekadentyzmu

1. Pierwszy dogmat głosi, iż dekadentyzm jest ideologią nihilizujących egocentryków, żywiących się hasłem „sztuki dla sztuki”, narcystycznie rozkochanych w mrocznych głębinach własnego cierpienia. Dekadent afirmując i uszlachetniając własne cierpienie zapomina o „banalnym” cierpieniu codzienności Innych. 2. Drugi dogmat głosi, iż dekadentyzm jest ideologią zwalczającą chłodną kalkulację rozumu, przy pomocy „skoku w mrok wiary” i szaleństwa rozhukanych uczuć. Dekadentyzm jest więc ideologią skrajnie antyoświeceniową, radykalizująca irracjonalne ostrze romantyzmu.

Baudelaire spogląda na biednych

W Kwiatach zła widzimy Baudelaire’a kreującego własne Ja i zmagającego się z własnym wytworem. Tu Poeta obnaża najgłębsze zakamarki swojej duszy i ekshibicjonistycznie prezentuje swój najbardziej prywatny umwelt. Prawdziwie istnieje tylko On, jako wyjątkowa osobliwość wszechświata. W poematach z Paryskiego splinu spotykamy innego Baudelaire’a, który jako melancholiczny spacerowicz, wychodząc na ulice i zwracając się ku Innemu, spotyka wypełzającą zza gruzu slumsów rodzinę nędzarzy. Heidegger stwierdzał, iż problemem nie jest bezdomność, lecz nieumiejętność poetycznego zamieszkiwania świata Heideggerowskiej czwórni (jedności ziemi, nieba, boskich i śmiertelnych). Baudelaire wiedział, że jego melancholia jest przywilejem, na który inni nie mogą sobie pozwolić. Nie może im pomóc, ponieważ sam jest zbyt chory i słaby. Ich spojrzenia przemieni w słowa i zachowa w zapiskach z błądzącego miasta dekadenckiego splinu.

House - There is always a Reason

Drugiego dogmatu nie możemy obalić poruszając się w obszarze tradycyjnego dekadentyzmu. Tylko nowa anomalia w ramach ortodoksyjnego paradygmatu może dokonać jego genialnego przezwyciężenia. Tą anomalia jest Gregory House. Dlaczego House jest najwybitniejszym bohaterem dekadentyzmu naszych czasów, argumentowałem już wielokrotnie. To, że jest on ateistycznym, oświeceniowym racjonalistą, chyba nie budzi kontrowersji. W jego przypadku mamy do czynienia z Heglowską wyższą syntezą. Jego dekadentyzm dokonał pozytywnego zniesienia tradycji oświeceniowej. Nareszcie dekadent może powiedzieć: „Kiedy rozum śpi budzą się upiory” i nadal pozostać dekadentem.

Poniżej: House Dangerous Mind.

23:15, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
Filozoficzna lista Breivika

Anders Behring Breivik

Czyżby prawicowa ekstrema zmieniła lektury i Carl Schmitt stał się obciachem.

Platon, J.S. Mill, Locke i Kant, to ponoć najważniejsi filozoficzni ulubieńcy norweskiego zbrodniarza. Zaiste dziwna, to lista jak na przedstawiciela prawicowej ekstremy. Wymienieni myśliciele (oprócz Platona) kojarzeni z tradycją oświeceniowego liberalizmu są znaczącą inspiracją jedynie dla konserwatywno-liberalnych prawicowców i amerykańskich obrońców dziedzictwa Ojców Założycieli. Prawicowi reakcjonistyczni monarchiści, klękający przed J. de Maistre’m tych filozofów uznają bez zająknięcia za bandę lucyferycznych wolnomularzy, czyli wrogów wszelkich konserwatywnych wartości. Tradycjonaliści chrześcijańscy (np. Stanisław Krajski z TV Trwam) wszystko, co powstało po św. Tomaszu uznają za bezwartościową filozofię głupoty. Locke, Mill i Kant jako przedstawiciele klasycznego oświeceniowego liberalizmu, są politycznymi reakcjonistami tylko w oczach skrajnie lewicowych radykałów, takich jak inny znany terrorysta Bill Ayers. Sprawdźmy, więc co lewicowi krytycy mogą zarzucić filozofom z listy Breivika.

Platon – nagonkę zapoczątkowało niefortunne dzieło Poppera „Społeczeństwo otarte i jego wrogowie”. Tacy starożytnicy jak Strauss i Voegelin wprost wyśmiewali interpretacyjne kurioza popełnione przez Poppera. Platonowi można jednak zarzucić promowanie państwowej cenzury. Chodzi oczywiście o słynne wygnanie z polis poetów zmyślających niegodziwe mity demoralizujące młodych. Natomiast konserwatystom ciężko będzie przełknąć promowanie dziwacznych komun seksualnych i instrumentalne podejście do religii.

Locke – znana jest anegdota głosząca, iż pierwsi emigranci z Europy do Ameryki, nie wiedząc na jakich fundamentach zbudować swoje nowe państwo, sięgnęli do kufra z książkami i tam na wierzchu znaleźli „Dwa traktaty o rządzie”, natychmiast postanowili zrobić z nich użytek. Dla wielu współczesnych radykalnych dekonstruktorów cała tradycja Ojców Założycieli nadaje się do gruntownej rozbiórki. Locke’owi zdarzały się także mało empatyczne poglądy w odniesieniu do dzieci, stwierdzał bowiem, iż „trzeba czym prędzej chwytać tych małych trutni i zapędzać do roboty”.

Kant – podpadł stwierdzeniem, iż państwo nie tylko ma prawo wykonywać karę śmierci, lecz ma wręcz obowiązek to czynić. Generalnie „królewiecki Chińczyk” (tak nazywał go Nietzsche) przedkładał obowiązki nad prawa. Także rewolucji seksualnej przy pomocy Kantowskiej filozofii nie da się przeprowadzić, bowiem Kant zwalczał onanizm o innych seksualnych aktywnościach nie wspominając.

John Stuart Mill – prawdą jest, iż walczył o prawa kobiet i kładł nacisk na to by demokracja broniła prawa do odrębności różnych mniejszości. Jednakże opowiadał się za wykluczeniem z prawa do demokratycznego głosowania bezrobotnych niezdolnych do płacenia podatków i analfabetów. Generalnie obawiał się masowej demokracji, bowiem uznawał ją za tyranie niewykształconych mas zagrażających takim oświeceniowym indywidualistą jak on. Breivik przytoczył także na portalu Twitter, rzekomo zabarwiony religijnie cytat z Milla, który był klasycznym oświeceniowym sekularystą. Cytat brzmiał: “One person with a belief is equal to the force of 100,000 who have only interests”. Użycie słowa belief, a nie faith wyraźnie sugeruje pozareligijne intencje autorów.

Do przeczytania: Hitchens i Sam Harris bronią się przed zarzutami o inspirowanie barbarzyństwa Breivika.

Update: Debunking 6 Myths About Anders Breivik.

14:20, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (10) »
niedziela, 17 lipca 2011
Alan Keyes vs Obama: Tej debaty nie widzieliście

Keyes vs obama

Co ma wspólnego katolicki tradycjonalista i Rage Against the Machine.

Alan Keyes jest często mylnie zaliczany do grona amerykańskich neocons, jeśli chodzi o poglądy polityczne jest to raczej taki yankeski Marek Jurek. Z neokonserwatystami łączy go tyle, iż był cichym bohaterem jednego rozdziału Umysłu zamkniętego, autorstwa Allana Blooma. Współpracował także z innym strussistowskim filozofem Harvey’em Mansfieldem i na studiach dzielił pokój z czołowym neoconem Williamem Kristolem. Keyes trzykrotnie kandydował na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, obecnie wystąpił z Partii Republikańskiej i współpracuje z paleokonserwatywną Partią Konstytucji. Reprezentując poglądy katolickiego tradycjonalizmu popadł w otwarty konflikt ze swoją córką, która zadeklarowała, iż jest lesbijką. Keyes znany jest także z dużego temperamentu politycznego i kilku ekscentrycznych zachowań. Protestując przeciwko „radykalno komunistycznej” polityce Obamy został dwukrotnie aresztowany, wystąpił także w filmie Borat i skakał w tłum fanów zespołu Rage Against the Machine (Must See This) by zyskać poparcie…… Michaela Moore’a. Do obejrzenia kompilacja komentarzy Keyes'a na temat kary śmierci, aborcji, religii w sferze publicznej. Poniżej słynna debata z Obamą z wyborów do senatu. Poniższy fragment pokazuje bardzo dobre filozoficzne przygotowanie Keyes’a, czegoś takiego nie spotyka się u wielu polityków. W debacie wypadł dobrze, wybory wygrał jednak Obama.

13:11, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2011
Jak amerykański Transformers pokonał japońskiego Gundama.

Transformers

Wojny mechów: USA vs Japonia 1-0.

Stwierdzenie, iż Japończycy przejawiają fetyszystyczne zboczenie na punkcie walk gigantycznych robotów, dla każdej osoby w minimalnym stopni obeznanej z współczesną kulturą popularną Japonii, jest oczywistym banałem. Długo można wymieniać, dziś już często kultowe serie anime: Gundam, Code Geass, Evangelion, Macross, Full Metal Panic, zakręcony Yattaman (wersja kinowa to czysty pokaz japońskiego bzika) i niezapomniany Generał Daimos. Co ciekawe to wszystko nie przekłada się na ilość dobrych gier, których głównymi bohaterami są roboty. Z bardziej znanych tytułów można wymienić ZOE, Armored Core, Front Mission i archaiczną serie Mechwarrior. O dominację na rynku wojen wielkich mechów, z Japończykami szybko postanowili zawalczyć Amerykanie. Nie pokonali japońskiej Godzili swoim King Kongiem, lecz w wojnie mechów zadali przynajmniej trzy bolesne ciosy. Stworzyli animowaną serię Transformers, która zwłaszcza w tej chwili jest najbardziej rozpoznawalną produkcją opowiadającą o zmaganiach gigantycznych robotów. Po drugie z sukcesami sprzedali Transformersy jako kinowy przebój i po trzecie stworzyli znakomitą, choć pewnie niewielu osobom znaną kreskówkę Robotix (w Polsce znana pod tytułem: Skalor- Planeta robotów). Najwybitniejszym dziełem Amerykanów jest jednak bez wątpienia animowana, kinowa wersja Transformersów z 1986 roku (znakomitą video recenzje przygotował Angry Video Game Nerd). Ortodoksyjni fani mogą zarzucić, współczesnym kinowym adaptacją Transformersów, niewybaczalne spłycenie i zmarginalizowanie kultowego bohatera jakim jest Deceptikon Starscream. Tak czy inaczej w tym pojedynku prowadzą Amerykanie.

Źródła sukcesu.

Głównym targetem trylogii są bez wątpienia młodzi mężczyźni. Dlatego źródła kasowego sukcesu filmów są następujące. Bohaterami są potężne roboty, które nie są pociesznymi droidami w stylu RD-D2 i C-3PO, lecz maszynami zniszczenia i destrukcji. Roboty zmieniają się w stylowe samochody, które bynajmniej nie przypominają Polonezów i Wartburgów. Trzecie źródło sukcesu nie jest obecne w serialach animowanych, ale został dodane w kinowych produkcja i jest to oczywiście obecność mocno roznegliżowanych kobiet. Poza tym wystarcz dodać udane efekty specjalne i soundtrack promowany przez zespoły znane z MTV i hit lata mamy murowany.

Transformers jako uchodźca.

Autoboty wprost przyznają, iż są uchodźcami, którzy zniszczyli swój dom i są teraz gośćmi, respektującymi prawa ich gospodarzy. Dlatego gdy ziemscy przywódcy zdecydowali o ich wydaleniu, podporządkowali się tej decyzji. Zaakceptowali nawet brutalną prawdę, którą wypowiedział Sentinel Prime: „U siebie wszyscy byliśmy bogami, tutaj godzimy się by nazywali nas zwykłymi maszynami”. To wszystko negują Deceptikoni, którzy wpierw zniszczywszy własny świat, chcą na gruzach świata ludzi odbudować Cybertron rządzony ich własnymi prawami.

Linkin Park na wojnie robotów.

Ciężar muzycznej promocji Transformersów wziął na siebie zespół Linkin Park. Na soundtracki trafiły trzy utwory What I’ve Done, New Divied i najnowszy utwór Iridescent (poniżej). Zespół wystąpił także w openingu do anime Gundam X Extreme, każdy kto uważnie oglądał klip do utworu Somewhere I Belong powinien się takiej kooperacji spodziewać. Poza tym mamy jeszcze wart uwagi utwór Monster zespołu Paramore i znakomite dzieło Prelude – Pusher.

23:05, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lipca 2011
I Salute You Nikola Tesla

Nikola Tesla

The Story of Forgotten Wizard.

W swojej bibliotece posiadam książkę o 100 najwybitniejszych uczonych w całej historii ludzkości. Nie znalazło się wśród nich miejsce dla genialnego serbskiego naukowca Nikola Tesli. Na ową top listę załapał się natomiast Trofim Łysenko, ponoć jako przestroga dla wszystkich naukowców. Brak Tesli uzasadniono tym, iż był znakomitym wynalazcą, lecz sam nie stworzył żadnej wyjątkowej teorii ani nie dokonał przełomowego odkrycia naukowego. Wszystkie te tłumaczenia to totalny absurd, gdyż to właśnie Tesla był gigantem nauki, który powinien być wzorem dla każdego badacza.

Od najwcześniejszych lat musiał toczyć zaciętą walkę z wieloma przeciwnościami. Wygrał pojedynek ze swoim zaciętym przeciwnikiem Edisonem o wyższość prądu przemiennego nad prądem stałym. Edison w swojej irracjonalnej niechęci do stosowania prądu przemiennego, posuwał się nawet to pokazowego „usmażenia” żywego słonia, w celu ukazania rzekomego niebezpieczeństwa związanego z użytkowaniem prądu przemiennego.

Sam Tesla był ogromnym wielbicielem zwierząt i nie rozstawał się ze swoim ulubionym gołębiem. Żył w celibacie (to miało być źródło jego naukowych sukcesów) choć cieszył się ogromnym uznaniem i powodzeniem u wielu kobiet. Jednakże niczym świecki mnich i prawdziwy samotny wilki, poświęcił swoje życie na ołtarzu nauki i postępu ludzkości.

Snuł ambitne plany wynalezienia technologii, która zapewniłaby wolną energię dla każdego zakątka naszej planety. Wiele jego projektów zostało zagarniętych przez agentów Edgara Hoovera (np. projekt Death Ray). Sam Tesla mimo wielu osiągnięć umierał w totalnym zapomnieniu i samotności. Jeszcze za życia często podkreślał, iż jego zmarły przedwcześnie brat (spadł z konia) było o wiele bardziej uzdolniony od niego samego i był prawdziwym „intelektualnym gigantem”.

Zapomnijmy o anty-technologicznych tyradach Heideggera i jego licznych współczesnych pogrobowców. Tesla pokazuje chwałę, potęgę i piękno technologicznego postępu, który zawdzięczamy nauce opartej na wzorach zachodniego racjonalizmu. Chwała znakomitemu wynalazcy i wielkiemu człowiekowi. Do przeczytania biografia - Wizard: The Life and Times of Nikola Tesla. Poniżej znakomity dokument – Tesla: The Forgotten Wizard. Gorąco polecam!!

14:15, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (6) »
środa, 06 lipca 2011
Długi marsz Hitchensa

Young Christopher Hitchens

Never Give Up.

Właśnie pojawiła się najnowsza, bardzo udana sesja zdjęciowa Christophera Hitchensa. Wyraźnie widać, iż trzyma się bardzo dobrze, choć nie zapominajmy, że choroba uniemożliwiła mu publiczne wystąpienia, dlatego od dawna na youtube nie pojawiło się żadne nowe wystąpienie Hitcha. Cały czas jednak przygotowuje cotygodniowy artykuł dla portalu Slate. Najnowsza sesja zdjęciowa pokazuje także jak należy meblować swoje mieszkania. Minimum mebli, maksimum książek, to najlepsze połączenie. Tymczasem anty-Hitchensowy blog dogorywa a niektórzy fani Hitcha tworzą już pieśni pochwalne na jego cześć. Do poczytania polecam najlepszą obecnie stronę fanowską i dwie  najnowsze publikacje: The Enemy oraz The Quotable Hitchens: From Alcohol to Zionism.

Na marginesie: Dziś nadszedł wreszcie dzień w którym Nigel Farage miał zniszczyć Tuska. Dał popis jak zwykle, jednakże potraktował go dosyć łagodnie. Za to człowiek Wildersa dawał ostro do pieca a Kamiński (nad czym ubolewam) chyba już szykuje transfer do Platformy.

Poniżej utwór – I Salute You Christopher.

wtorek, 05 lipca 2011
I am in LOVE with Jedediah Bila!!!!!

Jedediah Bila

Co tu dużo komentowac. This is Love.

16:38, kenjishinoda , Vanity Fair
Link Dodaj komentarz »
Dla Foxa Muldera na nowy początek

Gillian Anderson

The Truth is Out There

Stało się 4 lipca po latach dzielnej walki Fox Mulder padł ofiarą „wzięcia’ (abduction). Jego archiwum X zostało poddane ścisłej kwarantannie przez tajemniczego „Palacza”. Powodem stało się zrelacjonowanie na blogu internetowej nawalanki pomiędzy przedstawicielami marsjańskiego pisma Nigdy więcej i zwolennikami magazynu Phalanx reprezentującego mroczną stronę księżyca. Gdzie dwóch się bije tam trzeciego ścinają. Oby Fox odzyskał dostęp do swojego archiwum by mógł zapisać i zachować swoją twórczość intelektualną dla przyszły pokoleń. Tymczasem Fox choć „uprowadzony” to nadal nadaje już na nowym Blogu, na którym znów będzie kozaczył i balansował na granicy poprawności politycznej.

Na nowy początek niech ognistowłosa piękność rozwieje wszystkie troski Foxa (choć nie wiem czy jego lefebrystyczna antymodernistyczna przysięga dopuszcza takie ziemskie rozkosze, ale może jakaś dyspensa załatwi sprawę).

Zastanawiając się nad muzyczną dedykacją wpierw do głowy przyszedł mi utwór Typ Niepokorny – Stachursky'ego. Jednakże padające w tym utworze słowa: „i choć czas mocno mnie posuwa” uznałem za niewystarczająco doniosłe. Dlatego dedykuje utwór – For the Fallen.

Update: Blog został juz odblokowany.

14:50, kenjishinoda , Vanity Fair
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2011
Ciemna noc ateistów i wierzących

ateizm vs religia

Po dłuższej przerwie czas na powrót. W ramach rozgrzewki zaczynam od krótkiego przeglądu najważniejszych postaci sporu nowych ateistów i współczesnych religijnych apologetów.

Nowi Ateiści.

Richard Dawkins i jego Bóg urojony. Najbardziej przereklamowana książka współczesnego ateizmu. Dobry przykład na to co się dzieje gdy ktoś wypości profesora z jego laboratorium. Okazuje się, iż może z nim skutecznie polemizować dobrze przygotowany student kierunków humanistycznych. 500 stronicowa cegła Dawkinsa pełna jest mało odkrywczej treści, przystrojonej w nudną i bezbarwną formę. Gwoździem do trumny stają się takie autorytarne poglądy jak postulat odbierania dzieci rodzicom nauczającym w domach religii. Dawkins z bardzo nielicznymi wyjątkami nie bierze udziału w publicznych debatach z religijnymi apologetami, powołując się na słowa Tertuliana, iż „z heretykami się nie dyskutuje”. Prawda jest jednak taka, iż jest on beznadziejnym polemistą. Lepiej zainwestować w jego inne książki takie jak Samolubny gen lub Ślepy zegarmistrz.

Daniel Dennett – Odczarowanie. Dennett to wybitny kognitywista i znawca tajemnic naszej świadomości. Jednakże na polu sporu ateizm/religia jest myślicielem mało oryginalnym i niezbyt przebojowym. Swego czasu wziął udział w uniwersyteckiej debacie na własnym gruncie z amerykańskim prawicowym publicystą Dineshem D’souzą i totalnie się skompromitował.

Christopher HitchensBóg nie jest wielki. Prawdziwy pitbull antyteizmu. Bez wątpienia najbardziej uzdolniony współczesny mainstreamowy krytyk religii. Znakomity polemista nie stroniący od dobrego humoru, wulgarnych przytyków i wspomagania się w publicznych debatach szklaneczką whiskey. Jego odejście prawdopodobnie zakończy krótki okres prosperity ruchu Nowych Ateistów.

Krótko wspomnę jeszcze o takich postaciach jak neurobiolog Sam Harris (The End of Faith, Letter to a Christian Nation), który zwrócił na siebie uwagę obroną stosowania tortur oraz Michael Shermer, któremu poświęciłem wcześniejszy wpis: Dlaczego wierzymy w dziwne historie?

Współcześni Religijni Apologeci.

Michael Novak Boga nikt nie widział. Wybitny amerykański neocon, który poświęcił się badaniu dziedzictwa Jana Pawła II oraz godzeniu liberalizmu i chrześcijaństwa. Kto nie lubi chrześcijańskiego socjalizmu powinien sięgnąć po jego książkę Duch demokratycznego kapitalizmu, w której Novak pokazuje jak idee wolnego rynku współgrają z chrześcijańskim etosem.

Francis S. CollinsJęzyk Boga. Wybitny uczony, który walnie przyczynił się do poznania struktury ludzkiego genomu. W swojej książce prezentuję koncepcję ewolucjonistycznego teizmu (odmienną od koncepcji T. de Chardina, zbliżoną ideowo do propozycji ks. Michała Hellera) konkurującego z kuriozalnymi tezami kreacjonistów takich jak Maciej Giertych, którzy w opowieściach o Smoku Wawelskim widzą świadectwo koegzystencji Polaków i dinozaurów. Jego poglądy bioetyczne zapewne nie wzbudzają entuzjazmu u naszych rodzimych frondystów.

Dinesh D’souza – właśnie ukazała się na polskim rynku jego znakomita książka To wspaniałe chrześcijaństwo, którą gorąco polecam za erudycję, wszechstronność i polemiczną przebojowość. D’souza to jedyny apologeta który w publicznej debacie wyraźnie pokonał Hitchensa (zwycięstwo zostało potwierdzone w głosowaniu publiczności). Jego książka to najlepsza popularno-naukowa obrona religii napisana przez przedstawiciela młodego pokolenia apologetów. Dla neocons lektura obowiązkowa.

Do obejrzenia bardzo dobry film Collision, poniżej jego znakomite zakończenie