Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
czwartek, 02 sierpnia 2012
Niebezpieczna metoda Freuda - Gdzie było id, tam powinno być ego

Niebezpieczna metoda Freud Jung

Moment prawdy

Podczas wspólnej podróży Freuda i Junga do Ameryki padły zaskakujące słowa. W trakcie rejsu zostali oni poinformowani, iż w Ameryce wszyscy oczekują z niecierpliwością pierwszych wykładów z psychoanalizy i szykują spektakularne powitanie dla obu intelektualnych gwiazdorów. Po usłyszeniu tak optymistycznych wieści, Freud zwrócił się do Junga i rzekł: „Oni jeszcze nie wiedzą jaką wieziemy im dżumę”. Czy było to tylko freudowskie przejęzyczenie, czy raczej moment skrajnej szczerości?

Michel bluzga na psychoanalizę

Mógłbym w tym miejscu przytoczyć jedną z licznych tyrad Wolniewicza, którą skierował przeciwko wszelkiej maści freudystom, ale pozwolę sobie przytoczyć ostry fragment z książki Michela Houellebecqa (Poszerzenie pola walki), który to ostro zdemolował psychoanalityczne praktyki w następujących słowach: „Ogólnie rzecz biorąc, nie ma się czego spodziewać po kobietach, które są analizowane. Kobieta, która wpada w ręce psychoanalityków, staje się całkowicie niezdatna do jakiegokolwiek użytku, przekonałem się o tym wielokrotnie. To zjawisko nie powinno być postrzegane jako efekt uboczny psychoanalizy, ale jako jej naczelny cel. Pod przykrywką odbudowy ja psychoanalitycy dopuszczają się w rzeczywistości skandalicznej destrukcji ludzkiej jednostki. Niewinność, wspaniałomyślność, czystość… wszystko to jest natychmiast niszczone w ich wulgarnych łapach. Psychoanalitycy, słono opłacani, pretensjonalni i głupi, definitywnie niweczą u swoich, jak to się mówi, pacjentów jakąkolwiek zdolność do miłości, zarówno psychicznej, jak i fizycznej; zachowują się faktycznie jak prawdziwi wrogowie ludzkości. Będąc bezwzględną szkołą egoizmu, psychoanaliza atakuje z największym cynizmem najlepsze, nieco zagubione dziewczyny, by je przerobić na nikczemne dziwki o rozpasanym egocentryzmie, które mogą jedynie wzbudzić uzasadniony wstręt. W żadnym wypadku nie należy pokładać nadziei w kobiecie, która wpadła w ręce psychoanalityków. Małostkowość, egoizm, arogancja, zupełny brak zmysłu moralnego, chroniczna niezdolność do miłości: oto wyczerpujący portret kobiety analizowanej”. Co wyprawiają mężczyźni po psychoanalizie? O tym strach pisać.

Nauka Freuda przeciw pogaństwu Junga

Wielu krytyków Freuda taka teza może rozśmieszyć, ale jego celem było przemienienie psychoanalizy w prawdziwie oświeceniową dziedzinę nauki. Miała ona demitologizować religijne przekonania, ujawniać to co skryte w nieświadomości i poprzez to uwalniać od przeszłości i dawać poczucie autonomii. Irracjonalne i nieświadome id miało być zastępowane przez świadome i racjonalne ego. Jung bardzo szybko stał się radykalnym przeciwnikiem intelektualnego ducha promowanego przez Freuda. Jego kontroświecenie stało się krytyką płytkości i sztuczności pozytywistycznej nauki. W oświeceniowym racjonalizmie dopatrywał się źródeł choroby cywilizacji zachodniej, a nie lekarstwa na jej wszystkie bolączki. Chciał by przekraczano świadomy umysł i z odwagą konfrontowano się z fantazmatami zbiorowej nieświadomości (wewnętrznej ojczyzny ludzkości), tak miał na nowo powrócić archaiczny człowiek i jego chtoniczne moce. Postmodernizm reaktywował Junga jako wroga naukowej racjonalności i poszukiwacza alternatywnych źródeł wiedzy. Analityczna psychologia Junga miała stać się czym więcej, niż tylko zwykłą teorią naukową, miała stać się nową religią. To doprowadziło do eksperymentowania z alternatywnymi odczytaniami chrześcijaństwa. Chrystus miał się stać bóstwem zmieniającym wodę w wino, a chrześcijaństwo miał odzyskać ekstatyczny wymiar upojnego festynu radości. Z tego wszystkiego nie udało się stworzyć odnowionego chrześcijaństwa, lecz nowe pogaństwo będące pomieszaniem teozofii, religii aryjskich i kultu Mitry. Freud może i uruchomił nawałnicę libidalnej energii, ale w kwestiach obyczajowych był raczej konserwatywny i zachowawczy. Co innego Jung, który pod wpływem teorii Otto Grossa (uznawał monogamię za chorobę cywilizacyjną) dokonał zwrotu ku poligamicznemu hedonizmowi i wplątał się w burzliwy romans z Sabiną Spielrein. Choć miał romans z żydówka, to w późniejszym okresie flirtował z antysemityzmem i nazizmem. Alianci mieli na niego grubą teczkę i chcieli wytoczyć mu proces, ale stwierdzili, że mają grubsze ryby do ustrzelenia. Sam Jung od lat młodzieńczych nie stronił od dziwactw. Przez pewien czas twierdził, że jego pradziadek jest nieślubnym synem Goethego. Z czasem sam się z nim utożsamił stwierdzając, że Goethe jest jego drugą osobowością, jego numerem 2. Jung był bez wątpienia ezoterycznym magiem, którego newageowska twórczość uwiodła ludzi znudzonych „prozą świata”. Do przeczytania: Prometheus Unhinged: C.G. Jung and the Temptations of Aryan Religion w książce Richarda Wolina.

13:53, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2012
Szukając Prometeusza

Prometeusz ufologia

Uwaga spoilery!

Bogowie przybyli z kosmosu

To będzie kultowy film dla wszystkich zwolenników ufologicznych teorii. Wniebowzięci będą wielbiciele książek Ericha von Dänikena, obrońcy koncepcji planety Nibiru (Zacharia Sitchin) oraz wyznawcy wszelkich ufologicznych sekt (realianie). Prometeusz reaktywuje klasyczną teorię ufologów twierdzących, że to kosmiczni przybysze odpowiadają za stworzenie życia na Ziemi i rozwój starożytnych cywilizacji. To ma oczywiście prowadzić do podważenie prawomocności światowych religii, a w szczególności trzech wielkich religii monoteistycznych (politeiści zawsze mogą sobie dodać kolejnych bogów). Sam fakt stworzenia życia w efekcie działania obcych cywilizacji nie neguje możliwości istnienia nadprzyrodzonego Boga. Nadal sensownym pozostaje pytanie o pochodzenie życia stwórców życia na Ziemi. Ufologiczne koncepcje jedynie kasują uprzywilejowaną pozycję człowieka w kosmosie. Co ciekawe, nawet ortodoksyjne kręgi Watykanu nie poddały się ufologicznej fobii. Z watykańskiego obserwatorium astronomicznego dobiegały głosy akceptujące możliwość istnienia w Wszechświecie innych form życia. Przy czym podkreślano, że przybysze z kosmosu będą kolejnymi owocami stwórczej mocy Boga.

Kreator i jego kreacja

W filmie mamy do czynienia z prostą definicją boga. Bogiem jest ten, kto potrafi stwarzać. Prometeusz jako stwórca ludzi podpada pod definicję boskiej istoty. Kto w filmie jest Prometeuszem? Role stwórców pełnią Inżynierowie i korporacja Weylanda. Stosunek humanoida Davida do ludzi odzwierciedla paralelną relację pomiędzy ludzkością i Inżynierami. David został powołany do istnienia, ponieważ ludzie byli do tego zdolni i nie musiał przysługiwać im jakiś wyższy cel. Jeśli przyjrzymy się powodom stworzenia człowieka w akcie boskiej kreacji, to możemy dojść do nieco podobnych wniosków. Doskonały Stwórca niczego nie potrzebuje, nie szuka naszego towarzystwa, nie potrzebuje naszej miłości, nie ma w Nim braku, który mamy wypełnić. Być może jest to warunek stworzenia motywowanego bezinteresowną miłością. Gdybyśmy mogli coś wnieść do istnienia Stwórcy, to jego dar życia nie byłby bezinteresowny. Bóg nie stawia pytania o dlaczego. Pamiętajmy także, że kreacja zawsze wiąże się z koniecznością podjęcia pewnego ryzyka. Bardzo dobrze wyraził to Ian Malcom w filmie Park Jurajski stwierdzając, iż „Bóg stworzył dinozaury, Bóg zniszczył dinozaury, Bóg stworzył człowieka, człowiek niszczy Boga, człowiek stworzył dinozaury… dinozaury zjadają człowieka”. Może Inżynierowie tak obsesyjnie chcieli zniszczyć ludzi, ponieważ obawiali się, że przyniosą oni zagładę.

Inżynierowie niczego nie stworzyli!

Jeśli w sposób niestandardowy odczytamy pierwszą scenę filmu, to nie musimy przyjmować tezy o intencjonalnym stworzeniu ludzi przez Inżynierów. Na samym początku filmu oglądamy jednego z Inżynierów, który popełnia samobójstwo wypijając czarkę z tajemniczą czarną mazią (przypomina się „czarny rak” z serialu Archiwum X). Z resztek jego rozkładającego się DNA rozwinęło się życie na Ziemi. Jego czyn przypomina rytualne samobójstwo (samuraj popełniający harakiri), do którego został przymuszony ponosząc konsekwencję za jakiś występny czyn. Inżynierowie nie chcieli stworzyć ludzi, którzy stali się przypadkowym, ubocznym efektem ich obecności na Ziemi. Tam gdzie jedni widzą czysty przypadek, inni mogą dostrzec przemyślne działanie Opatrzności. Dlatego podtrzymywana przez Shaw wiara jest jak najbardziej zasadna.

Możemy także spojrzeć na pierwszą scenę z perspektywy nieco bardziej mitologicznej, odwołując się do mitu o stworzeniu ludzi z gliny i łez. Olbrzymi tytan byłby wtedy Prometeuszem, który musi ponieść karę za swoje występki. Wynikiem tego jest powstanie człowieka z brudnej rozkładającej się mazi jego ciał i łez ziemskiego wodospadu.

Do przeczytania: rozważania Foxa nad boskimi źródłami ziemskiej władzy. Do obejrzenia świetne materiały promujące film: wiadomość Shaw dla Weylanda, reklama Davida jako nowego produktu i przemówienie Weylanda podczas konferencji TED.

PS: czy Vickers była robotem, który sam o tym nie wiedział?

PS2: dla niebojących się obsceniczności podaje prawdziwe powody gniewu Inżynierów.

15:24, kenjishinoda , Epic Art
Link Komentarze (14) »
środa, 18 lipca 2012
The Rise of the Neocons

Neokonserwatyzm

Polscy monarchiści w swoim periodyku Pro Fide Rege et Lege dokonują sądu nad neokonserwatyzmem. Nie zdążyłem jeszcze zgłębiec tych mądrości, ale przewertowałem tekst o rzekomych polskich neokonach. Zaliczeni zostali do nich: liderzy PISu (za proamerykańską politykę zagraniczną), Leszek Miller (za wysłanie wojsk do Afganistanu i Iraku plus trzeba dodać więzienia CIA), Terlikowski i Adamski z portalu Frondy (za syjonizm). Ani słowa o prawdziwych polskich neokonach. Skandal! Wcześniej prof. Bartyzel argumentował w Arcanach, że termin neokonserwatyzm powinien zostać zamieniony na paleoliberalizm. Konserwatyzm.prl zdążył także już zaalarmować czytelników, że wśród Republikanów „rosną wpływy neokoństwa”. Przestraszyli się sporych szans Condoleezzy Rice na zostanie kandydatką Partii Republikańskiej na wiceprezydenta. Gdyby tak się stało, to byłby to bardzo dobry wybór.

David Horowitz wydał nową książkę The New Leviathan, pojawiła się też kolejna ciekawa publikacja George’a Friedmana The Next Decade. Allen West wygłosił spektakularne przemówienie na temat rasizmu, a jego przeciwnicy odpowiedzieli mu szybko co o nim myślą. Reaktywował się także stary neokonserwatywny wilk Paul Wolfowitz. Do obejrzenia jest jego wykład o przyszłości amerykańskiej polityki zagranicznej i odpowiedź na pytanie: czy promowanie demokracji jest kulturowym imperializmem? Na koniec kolejne dwie obowiązkowe neokonserwatywne lektury, obie autorstwa Jamesa Manna, Rise of the Vulcans i The Obamians.

 

poniedziałek, 16 lipca 2012
Kononowicz pogromcą Nietzschego

Nietzsche Nadczłowiek Kononowicz

O dwóch interpretacjach Kononowicza.

W odpowiedzi Leibnizowi.

Dlaczego jest raczej coś niż nic? To jedno z najbardziej znanych i jednocześnie upierdliwych pytań w historii filozofii. W prześmiewczy sposób na to pytanie odpowiedział Žižek, stwierdzając, iż wszystko co jest istnieje tylko po to, byśmy mogli tego użyć jako przykładów do zobrazowania teorii. Zupełnie inaczej do tego problemu podszedł Kononowicz. Zaatakował on Leibniza swoim słynnym stwierdzeniem: Niech nie będzie niczego! Stawiając pytanie o Nicość przeciwstawił się dominacji tego co jest. Już Heidegger w swoim mesmerycznym tekście Czym jest metafizyka, wbrew dominującej tradycji filozoficznej, bez-gruncie wszystkiego co jest dostrzegał w nic Nicości. Kononowicz jest ostatnim z wielkich de(kon)struktorów metafizyki obecności. Jest myślicielem radykalniejszym od wszystkich poprzedników. Nie chodzi mu o to, by nie było wszystkiego co jest. On chce by nie było niczego. Sama pustka niczego i nicość nic muszą zostać przezwyciężone i zanegowane w radykalny sposób, który nie będzie restytucją klasycznej metafizyki. Niech nicościuje się Nicość!

Niech nie będzie Nietzschego!

Nietzsche był wielkim wzgardzicielem, człowiekiem dynamitem, który filozofował młotem. Najbardziej chciał być Dionizosem upojonym witalizmem nagiego życia. W swoim uwielbieniu dla Nadczłowieka musiał marginalizować zwykłych ludzi. To jednak w wystąpieniu Kononowicza, reprezentanta prostego ludu, zamanifestowała się prawdziwa siła myśli uwiedzionej boskim szaleństwem i przepełnionej obscenicznym witalizmem życia, które nie jest splątane racjonalnymi pojęciami porządkującymi świat. Czy w swoich najbardziej obłąkańczych tyradach nie był on pijanym Dionizosem? W jego radykalnym duchu negacji zaczyna się bunt ludzi przeciwko Nadczłowiekowi. Duch Nietzschego zostanie przezwyciężony. Dopiero wtedy świat ogarnie pożoga i wielki duchowy kryzys jakiego ludzkość dotąd nie widziała.

Do posłuchania: Grupa Operacyjna - Nie będzie niczego, a poniżej znakomity utwór Hollywood Undead – City, popkulturowa manifestacja radykalizmu filozofii kononizmu.

21:18, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 lipca 2012
Czy warto obsrywać Darwina?

Darwin Fronda Teizm ewolucjonistyczny

Poniżej: 4 perspektywy teoretyczne w toczącej się potyczce „nowych ateistów” i współczesnych apologetów religii.

Metafizyka ewolucjonistycznego ateizmu

Pamiętajmy, że teoria ewolucji nie może wyjaśnić początków życia na Ziemi. Jest to jedynie koncepcja opisująca proces przemiany zastanych już form życia. Ewolucja nie rozstrzygnie też kwestii istnienia lub nieistnienia Boga. Twierdzenie, że teoria ewolucji potwierdza ateistyczną wizję świata jest tylko spekulatywno-metafizyczną hipotezą dodaną do naukowych faktów. Współczesny ewolucjonistyczny ateizm ma też niedobrą skłonność do przekształcania stricte biologicznej teorii ewolucji w metanarrację ewolucjonizmu, który staje się uniwersalnym wytrychem do rozwiązania zagadek Wszechświata. Nauczanie na lekcjach biologii, że Bóg stworzył wszystko jest nieuzasadnione. Tak samo jest z wpychaniem do głów propagandy o tym, że ewolucja obala religijną wizję świata.

Kreacjonizm młodej Ziemi

W ramach tej koncepcji przyjmuje się dosłowną interpretację Księgi Rodzaju i oblicza wiek Ziemi w oparciu o teksty biblijne. Akceptuje się tylko mikroewolucję, czyli możliwość zajścia pewnych zmian w obrębie danego gatunku. Neguje się makroewolucję, która głosi ewolucyjne przekształcanie się danego gatunku w inny. Często przyjmuje się, że np. Archaeopteryx jest dziwnym dziełem Boga, a nie ewolucyjną formą pośrednią, która łączy gady i ptaki. W kreacjonistycznych muzeach można zobaczyć ludzi pierwotnych żyjących razem z dinozaurami. Podobną wizję głosił niegdyś Maciej Giertych, który stwierdzał, że ludzie pamiętają dinozaury, a dowodem na ich wspólną koegzystencję jest legenda o Smoku Wawelskim. W mniemaniu niektórych zwolenników tej koncepcji liczne archeologiczne znaleziska, które przemawiają na korzyść teorii ewolucji, zostały celowo stworzone przez Boga, by przetestować niezłomność ludzkiej wiary w dosłownie rozumiane Słowo Boże. Taki kreacjonizm młodej Ziemi jest nie do pogodzenia z wiedzą współczesnej nauki i budzi spore obiekcje teologiczne (Bóg jako zwodziciel).

Inteligentny Projekt

Zwolennicy koncepcji IP przyjmują tezę o nieredukowalnej złożoności żywych organizmów. Owa złorzonośc (komórki, oka) nie może być wynikiem przypadkowych mutacji ewolucyjnych, lecz jest efektem bezpośredniej interwencji nadnaturalnego czynnika (Inteligentnego Projektanta). IP aspiruje do miana teorii naukowej, ale nią nie jest, ponieważ złorzonośc form życia wyjaśnia poprzez wprowadzenie czynnika, który nie poddaje się naukowej falsyfikacji. W ramach tej koncepcji Bóg staje się swoistym „łataczem dziur”, który pojawia się tam, gdzie w danym momencie wiedza naukowa nie potrafi podać zadowalającego wyjaśnienia. Jednakże, należy być ostrożnym, by nie mylić tego co w danym momencie nieznane z tym co absolutnie niepoznawalne. Czy Bóg stwarzając świat był tak nieporadny, że musi teraz ciągle interweniować i go naprawiać? A może mamy tu do czynienia z nową wersją klasycznej doktryny creatio continua (ciągłego stwarzania)?

Teizm ewolucjonistyczny

Spośród wymienianych tu propozycji teoretycznych, ta jest mi zdecydowanie najbliższa. Jej orędownikami są najwybitniejsi współcześni apologeci tacy jak Dinesh D’souza, Michael Novak, Francis S. Collins lub ks. Michał Heller. Zielone światło dla tej teorii dał także JPII stwierdzając, iż „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą”. Teizm ewolucjonistyczny przyjmuje, że procesy ewolucyjne i działania doboru naturalnego, trwając bardzo długo, przyczyniły się do rozwoju różnorodności biologicznych form życia oraz ich złożoności. Bóg posłużył się ewolucją jako metodą swojego działania, dlatego nie ma potrzeby ingerowania w proces ewolucji organizmów. Człowiek jest najważniejszą częścią tego procesu i choć jest ściśle powiązany ze światem przyrody, to jako jedyny może starać się przezwyciężać swoje biologiczne determinanty. Ateizujący zwolennicy ewolucji często podkreślają, że gdyby cofnąć czas, to wszystko mogłoby się potoczyć inaczej i człowiek nie musiałby zając uprzywilejowanego miejsca w koronie stworzenia. Oczywiście, że mogło tak być, ale tak się nie stało i tego faktu się trzymajmy.

Do posłuchania: Luxtorpeda – Pies Darwina. Poniżej: bardzo dobra debata Dinesh D’souza vs Daniel Dennett, która dobrze pokazuje co się dzieje gdy uznanego naukowca wypuści się z jego laboratorium.

wtorek, 03 lipca 2012
Krótka historia fałszywego upadku doktora House’a

Gregory House i filozofia i dekadentyzm.

Ostatnia scena przebojowego odcinka Out of the Chute widziana z 4 perspektyw: widza, House’a, Wilsona i młodych Zachodu.

Skonfundowany widz

Z tej perspektywy obserwujemy porażkę upadłego bohatera, dla którego ciało jest klatką i tylko śmierć może być wyzwoleniem z tego więzienia. Skok w otchłań kresu nocy jest zwieńczeniem procesu egzystencjalnej alienacji i autodestrukcji. Wszystko wydaje się zmierzać do tragicznego końca i nagle wydarza się to co nieoczekiwane. Zostajemy postawieni na głowie. Ten, który miał zostać pokonany i umrzeć, zakpił ze śmierci i  przezwyciężył jej pokusę. Widz zostaje skonfundowany, gdyż nie wierzył w możliwość niemożliwego. Okazuje się, że prowadzeni na śmierć mogą ocaleć.  

Wydarzenie przekształcające

Z perspektywy House’a wszystko wygląda inaczej. Bohater wkracza na drogę, której zwieńczeniem ma być odrodzenie, ponowne narodziny, produktywne powtórzenie „w przód” swojego życia. Takie powtórzenie, znane z filozofii Kierkegaarda, nie powtarza życia takim jakim było, lecz powtarzając wytwarza jego zupełnie nową jakość. Ciało jest klatką, ale klucz do niej ma umysł. Ciało będzie uzdrowione, gdy w umyśle dokona się metanoia (duchowy zwrot, przemiana).  To co ma utonąć wypłynie na powierzchnię, a rwący bieg rzeki zostanie odwrócony. Od początku do końca tej sceny House zmaga się sam ze sobą. Dokonuje się w nim przemiana, jednakże nie musi to być przemiana na lepsze.

Skok błazna

Wilson dostrzega w całym zdarzeniu performance złośliwego, nieznośnego błazna/pajaca. House/błazen pod maską kpiny, rechotu i ironii skrywa cierpienie, lęk i wyobcowanie. Wydaje się, że głosi proste przesłanie: love, friendship, life, death, God, human everything sucks! Ale jest to tylko gorzkie kłamstwo zaklinające rzeczywistość, które ma przykryć i zamaskować własne niedopasowanie.

„My” młodzi Zachodu

Wydaje się, że młodzież, która wskakuje za House’m do basenu reprezentuje witalizm, energię, optymizm i otwarcie na to co przyniesie nieprzewidywalna przyszłość. Tak naprawdę jest ona ucieleśnieniem nowego rodzaju „miękkiego nihilizmu”. Nie jest to mroczny nihilizm znany z powieści Dostojewskiego, lecz „nihilizm z happy endem”, który opisywał Allan Bloom w swojej znakomitej książce Umysł zamknięty. Manifestem tego nowego nihilizmu jest dialog młodych i House’a:

House: Co robicie kiedy zwyciężacie?

Młodzi: Imprezujemy!

House: Co robicie kiedy przegrywacie?

Młodzi: Imprezujemy ostrzej!!!

Dokładnie taką postawę reprezentowali podczas minionego Euro, tak bardzo chwaleni przez media, Irlandczycy. Co z tego, że nasza drużyna była beznadziejna. Nic się nie stało, nic nie trzeba zmieniać, każda okazja jest dobra na kolejny melanż. Za rok przegramy 100-0 i też będzie spoko euro koko. Bo gra i melanż są najważniejsze.

Do posłuchania: Peter Gabriel – My Body is a Cage. Poniżej: omawiana scena z serialu.

16:23, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lipca 2012
Reaktywacja i nowy blogowy rekord

Bumelant filozoficzny

Tradycji stało się zadość i ponownie w okresie czerwcowym blog zaliczył kolizję z czarną dziurą końcówki roku akademickiego. Całe szczęście, że wszyscy studenci zostali skutecznie przeegzaminowani z meandrów greckiego „odczarowania świata”, starcia gnostyków z apokaliptykami i hardcorów scholastycznej metafizyki. Z racji długiego milczenia muszę teraz zdementować kilka plotek, które fałszywie starają się dociec powodów tego nagłego zamilknięcia:

1) nie zostałem uprowadzony przez grupę bezpruderyjnych Amazonek;

2) nie mam nic wspólnego z ciążą Shakiry;

3) nie przygotowywałem obalenia kierownictwa PZPNu:

4) nie jestem grasującym seryjnym samobójcą;

5) nie zmieniłem płci, więc nie jestem Natalią Siwiec.

Kilka dni temu dokonałem zaskakującego odkrycia. W tej chwili najpopularniejszym wpisem na blogu jest recenzja filmu Iron Sky, która zdobyła 101 like’ów!!! O czym to świadczy?

Prawdziwy powód długiego milczenia podaje poniższy utwór z najnowszej płyty Linkin Park.

14:52, kenjishinoda , Vanity Fair
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 maja 2012
Starcie radykałów - Žižek vs Horowitz

Zizek vs Horowitz

Julian Assange zrobił coś sensownego. W swoim programie telewizyjnym (produkowanym dla Russia Today) doprowadził do ciekawej konfrontacji pomiędzy Slavojem Žižkiem i Davidem Horowitzem. Dyskusja zaczyna się od telefonu od Stalina. Później dochodzi szybko do pierwszego ostrego zwarcia oponentów, pretekstem była kwestia palestyńska. Po początkowej demolce program przerodził się w interesującą dyskusję o komunizmie Obamy, upadku Imperium Americanum oraz nadchodzących wyborach prezydenckich w USA. Horowitz ostro zaatakował Europę. Określił ją mianem „kulturowego parku rozrywki”, który nie odgrywa znaczącej roli w świecie. Žižek próbował bronić Europy przed ideą amerykańskiej wyjątkowości (american exceptionalism). Nie zapomniał także o wtrąceniu sporej dawki żartów.

Dodatkowo do obejrzenia sporo ciekawych materiałów – Douglas Murray (najwybitniejszy europejski neocon) dissuje Assange’a + inny sensowny wywiad Žižka o nadchodzących z Chin transformacjach kapitalizmu + Andrew Klavan wyjaśni co dało nam Wikileaks + zapowiedź pamfletu Dziesięć powodów dla zlikwidowania ONZ.

13:53, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012
Go West! Wyzwanie dla Obamy.

Allen West Tea Party.

Gdyby Allen West wkroczył do naszej polityki, to pozamiatałby wszystkich!

Romney może nie dać rady w starciu z Obamą. Ma na koncie kilka sporych minusów. Ciąży na nim przeszłość wilczego kapitalisty i łatwo zauważalny brak ideowego kręgosłupa. Mormonizm też będzie przeszkodą w przekonaniu pewnych grup wyborców. Szanse na zwycięstwo wyborcze może zwiększyć celny wybór kandydata na wiceprezydenta. Najlepszym wyborem będzie Allen West, kongresman wspierający Tea Party i weteran wojny z islamistycznym ekstremizmem. Mógłbym przytoczyć serię mocnych argumentów za jego kandydaturą. Jednakże, najlepiej zrobię oddając głos samemu Westowi. Poniżej przedstawiam jego rewelacyjne wystąpienie. Czysty Power – od pierwszych do ostatnich słów. Zdecydowanie polecam.

15:26, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Wszystkie odloty socjalistów utopijnych

Nowa Harmonia Socjalizm utopijny

Czas mówców dobiega kresu, już niedługo nastanie czas działaczy.

Saint-Simon – w chwili egzystencjalnego kryzysu chciał popełnić samobójstwo. Wycelowany w głowę pistolet był nabity siedmioma kulami. Tylko jedna chybiła, 5 ledwo drasnęło skórę, a jedna pozbawiła go oka. Simon przeżył i stał się guru technokratów oraz zwolenników globalnego rządu. Promował koncepcje arystokracji talentu oraz podziału na pracowite robotnice i pasożytnicze trutnie do wytępienia. Był myślicielem bardzo eklektyczny, o mocnym postmodernistycznym zacięciu. Czerpał inspirację nawet z twórczości francuskich kontrrewolucjonistów. To sprawiło, iż jego socjalizm był niezbyt ortodoksyjny. Odrzucał ideał równości, popierał działalność przynoszącą zysk i opowiadał się za wolnym handlem, który miał zapewnić światowy pokój. W jego wizji świat miał się stać wielkim przedsiębiorstwem produkcyjnym, którym zarządzaliby bankierzy. Przygotowywał projekt „nowego chrześcijaństwa, gdyż „tron absolutu nie mógł pozostać nieobsadzonym”. Nowa religia była potrzebna, by oświeceni mogli władać masami. Nie może dziwić, że powstała sekta saintsimonistów, która głosiła braterstwo pomiędzy wszystkimi ludźmi. Szybko pojawiły się plotki głoszące, że braterska miłość nie ograniczała się jedynie do słów, to zaowocowało masowym zainteresowaniem licznych lubieżników i publicznym skandalem. Jednakże, nie to było główną przyczyną klęski sekty. Pewien twórca nowego ruchu religijnego, zniechęcony swymi niepowodzeniami, zapytał Talleyranda o klucz do pozyskania nowych wiernych. Odpowiedz brzmiała: „Radzę się ukrzyżować, a następnie zmartwychwstać trzeciego dnia”.

Charles Fourier i falanster jako safe space – komiwojażer i odludek mieszkający z kotami i papugami. Miał w głębokim poważaniu całą historię filozofii. Inspirację czerpał od przypadkowo spotkanych nieznajomych, z gazet oraz z wglądów w stworzony przez siebie świat fantazji. Megalomańsko twierdził, iż Bóg wybrał maluczkiego urzędnika sklepowego, by ponownie upokorzyć możnych tego świata. W jego utopijnych falansterach miano niwelować negatywne skutki ludzkich niepowodzeń. Zalotnik, który dostał kosza mógł zawsze liczyć na pomoc „czarodziejek”, które miały koić boleści jego serca. Nad wszystkimi falansterami władze miał sprawować „omniarcha”. Napoleon dostał propozycję i …… odmówił! Zmian na świecie miały dokonywać „harmonijne armie”, którym towarzyszyć miały brygady młodych kobiet do zaspokajania potrzeb seksualnych. Bitwy w ramach „harmonijnych wojen” miały odbywać się na gigantycznych szachownicach. Miały to być wojny bez rannych i zabitych. Jeńcy mogli uzyskać lepsze traktowanie dzięki kopulowaniu ze starcami. Potencjalni zbrodniarze lub przyszli Neronowie mieli sublimować swoje zwyrodniałe skłonności, poprzez wykonywanie zawodu rzeźnika. Jeśli chodzi o życie codzienne, to miało być przepełnione zbytkiem i luksusem oraz przeplatane uprawianiem wolnej miłości na łonie dzikiej natury. Jednakże, wpierw ta natura musiała zostać naprawiona. Planowano zmienić klimat, słoną wodę zamienić w lemoniadę i wyhodować przyjazne „antylwy”.

Robert Owen – walijski reformator społeczny i zagorzały antyklerykał, który tworzył sekciarskie wspólnoty o milenarystycznym skrzywieniu. Uważał, że zło jest wynikiem negatywnych czynników społecznych, a nie wolnej woli jednostki. Był paternalistycznym pracodawcą, kontrolującym swoich pracowników i dbającym o ich wszechstronny rozwój. Oni odwdzięczali się nieróbstwem, pijaństwem i bachanaliami. W jego mniemaniu o wychowani dzieci miała decydować wspólnota, a nie jakaś tam rodzina. Do szkół przyjmowano już jednoroczne niemowlaki. Swój utopijny plan realizował w stanie Indiana, zakładając tam osadę o nazwie Nowa Harmonia (900 owenistów oraz kilkudziesięciu włóczęgów i darmozjadów). Projekt, rzekomo „demokratycznego reżimu”, szybko upadł. Kobietom nie podobały się wspólne kuchnie i pralnie. Niepokornych męskich indywidualistów frustrowała prohibicja na alkohol i papierosy. Praktyka znów rozminął się z teorią.

Źródło: Michael Burleigh - Ziemska władza. Polityka jako religia. Bardzo dobra książka.

Do przeczytania: Triumf i upadek socjalizmu oraz Rewolucyjny holocaust - żyj wolny lub giń.

21:39, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2012
Iron Sky i popkulturowa estetyzacja nazizmu

Iron Sky

Ziemia jest chora, my jesteśmy lekarstwem!

Pożegnanie z traumą nazizmu.

Czy mamy do czynienia z kolejną próbą ocieplenia wizerunku Niemców? Czy po Stalingradzie, Upadku (Iron Sky zawiera nieudaną parodię słynnej i masowo przerabianej sceny z tego filmu, lepiej rzucić okiem na przeróbkę o wpisie do indeksu z analizy matematycznej) Kobiecie w Berlinie i Gustloffie nadszedł czas na popkulturowy nazizm? Czy możemy się śmiać z nazizmu, gdyż jego trauma została już przezwyciężona? Chaplin, w swoim mistrzostwie, potrafił śmiać się z nazizmu w sposób krytyczny. Jego śmiech był mieczem wymierzonym w faszystowskiego demona. W Iron Sky ten wymiar satyry nie jest obecny. Benigni poszedł jeszcze dalej, niż Chaplin. Pokazał, iż można zrobić komedię o Szoa. Stworzył komedię, która nie wzbudza oburzenia, lecz kwestionuje realistyczno-patetyczną formę zaświadczania o Zagładzie. Dziś zmagamy się z dylematem obozów zagłady, które budowane są z klocków LEGO. Jako zabawka dla dzieci, takie klocki są nie do zaakceptowania. Natomiast, można dyskutować o ich prezentowaniu w muzealnych salach.

Oni są nazistami! Są tacy cool!

W jednej z najlepszych scen Iron Sky obserwujemy przekształcenie nazizmu w atrakcyjny produkt marketingu politycznego. Cały film przesiąknięty jest pewną fascynacją nazistowską estetyką. Mesmeryczny czar architektury Speera, norymberskich wieców, uwiecznionych w epickich filmach Riefenstahl, sprawia, iż łatwo ulec ich uwodzicielskiej mocy. Nazizm nie zapominał także o modzie. Mundury od Hugo Bossa i pojazdy od Ferdynanda Porsche, zostały uzupełnione przez wydekoltowane fashionistki, przerobione na faszystki mody. Świat Iron Sky nie ma nic wspólnego z bolszewickim dziadostwem. Faszystowska estetyka przyciąga nie tylko prawicowych konserwatystów. Na jej mesmeryzm nie są odporne lewicowe ikony popkultury (Lady Gaga, Lars von Trier), homoseksualiści (Ernst Röhm, John Galiano), a nawet Żydzi (film Fanatyk). Teza o jedności piękna i dobra staje się problematyczna. Piękno przeobraża się w nośnik zła lub jest poza dobrem i złem.

We are coming in peace!

Zakończenie filmu przynosi pesymistyczne przesłanie. Ludzkość zjednoczona w walce ze wspólnym wrogiem, zaraz po jego pokonaniu, rzuca się sobie do gardeł w Hobbesowskiej walce wszystkich ze wszystkimi. Walce toczonej o surowce skrywające się po ciemnej stronie Księżyca. Paradoksalnie, to właśnie przybycie kosmicznych nazistów przynosi pokój. Mieszkańcy Ziemi potrafią się zjednoczyć i pokojowo współpracować tylko w obliczu wspólnego zagrożenia z zewnątrz.

W ramach uzupełnienia warto rzucić okiem na dwa filmu. Kuriozalny film Surfujący naziści muszą umrzeć oraz bardzo interesujący Fatherland (naziści wygrywają wojnę i ukrywają prawdę o Holokauście, oficer SS ujawnia skrywaną prawdę o przeszłości Rzeszy, to owocuje zerwaniem relacji Hitler-Kennedy).

Do posłuchania polecam znakomity utwór Laibach – B-Mashina oraz klimatyczne Under the Iron Sky i Götterdämmerung Muss Fliegen. W klimaty filmu  dobrze wpisywałaby się też estetyka grupy muzycznej Von Thronstahl.

22:53, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 kwietnia 2012
Piętno Breivika. W obronie Modern Warfare.

Breivik Modern Warfare

Nasi wrogowie myślą, że kontrolują historię. Tym razem to my spiszemy ich przeznaczenie. Zajmiemy całą Europę, nawet jeśli będzie to sterta kamieni. Historię napiszą zwycięscy. Wszyscy przypomną sobie, iż los całego świata zależy od woli pojedynczej jednostki. Wszyscy siedzimy na beczce prochu. Wystarczy, że ktoś rzuci zapałkę.

Od Wertera do Modern Warfare

Breivik, w trakcie swojego procesu, zdążył już wszystkich pozdrowić gestem „wyklętego ludu ziemi” oraz rzucić złowrogi cień na gry komputerowe. Niespodziewanie oberwał World of Warcaft (avatar Breivika - Justicar Andersnordic). Powróciła też stara sprawa oskarżeń kierowanych pod adresem Modern Warfare 2. Breivik przyznał, że używał gier do trenowania strzelania i symulowania potencjalnych scenariuszy jego operacji. Czy konsolowa gra fps wystarczy do wyszkolenia sprawnego terrorysty? Nikt nie opanuje precyzyjnego strzelania z prawdziwej broni bazując na celowaniu do telewizora. To tak jakby uczyć się prowadzić samochód poprzez granie w Gran Turismo. Nie da rady! Pro Evolution Soccer nie uczyni z nikogo Messiego. Profesjonalny symulator lotu może być pomocny w szkoleniu się na pilota, ale nie prosta gra symulująca pilotowanie nowoczesnych myśliwców lub pasażerskich Boeingów. Wojsko może symulować przebieg różnych operacji specjalnych, ale nie polega to raczej na odpaleniu gry Counter Strike. Modern Warner 2 nie wyszkoliła Breivika do roli sprawnego zabójcy, choć kontrowersyjna misja No Russian mogła go zainspirować, bo widać w niej sporo podobieństw do jego operacji. Na tej podstawie nie można jednak banować gry, bo taki sam los powinien spotkać Cierpienia młodego Wertera, za ewidentne inspirowanie licznych samobójstw. Dziś Werter nie jest już groźny, bo jest książka zbyt wyszukaną i nie nadającą się do inspirowania przeciętnego, masowego czytelnika.

Przeciw zwyrodnialstwu

To wszystko nie oznacza, że twórcy gier i filmów mają wolną rękę do tworzenia najbardziej zwyrodniałych produktów. Przynajmniej dwa typy gier zasługują na zdecydowaną krytyczną ocenę. Te, które pokazują zwyrodniałą, bezsensowną przemoc dla samej przemocy (Manhunt i Postal) oraz te, które propagują ewidentnie naganne wzorce społecznych zachowań (Bully, wcielamy się w szkolnego brutala terroryzującego innych uczniów) lub przedstawiają afirmację gangsterskiego życia (seria GTA, świetna gra i jednocześnie zwodnicza apologia gangsterstwa). Na szczególna krytykę zasługują gry firmowane przez rapera 50 Centa, które trafiają na podatny grunt trudnej młodzieży, a polegają na masowym wyrzynaniu policji. To samo dotyczy się filmowych horrorów, a raczej makabr w stylu gore, które prezentują zwyrodnialców ćwiartujących w wyrafinowany sposób ludzi. W takich przypadkach nie da się wykluczyć ryzyka podpowiadania pomysłów różnego rodzaju psycholom. Inna sprawa dotyczy filmów, których już samo produkowanie urąga ludzkiej godności. W tej kategorii brylują Japończycy, wystarczy rzucić okiem na filmy pokroju Tokyo Gore Police.

Modern Warfare 3 – Epic Art Game?

Modern Warfare 2 chwaliłem już wcześniej za epickość. Dziś muszę jeszcze dodać znakomity klip ukazujący genezę wybuchu wojny rosyjsko-amerykańskiej i genialny utwór muzyczny The Enemy of My Enemy. Trzecią część serii polecam ze względu na: 1) bardzo dobry główny motyw muzyczny; 2) kozacką bitwę o Nowy York; 3) epizod z porwaniem samolotu rosyjskiego prezydenta, który kończy się spektakularną katastrofą i poszukiwaniem jego ciała pośród resztek rozbitego samolotu (klimaty iście smoleńskie); 4) Berlin rozpadający się na naszych oczach.

PS: polecam ciekawą listę 10 zbanowanych gier (na liście jest Football Manager 2005 blokowany w Chinach i Wolfenstein 3D banowany w Niemczech za zabijanie nazistów:-D)

Poniżej: cała epickość Modern Warfare 3.

Update: Zapomniałem dodać ważnego wątku. Moim zdaniem osoby wychowane na grach bardzo dobrze nadają się do sterowania wojskowymi dronami. Obycie z grami może być w tym fachu bardzo użyteczne.

21:54, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 kwietnia 2012
Metafizyka katastrofy. Od Świtonia do Nietzschego.

Metafizyka smoleńska, żałoba

Człowiek jest istotą poszukującą sensu. Nie mogą nikogo dziwić próby nadania sensu katastrofie smoleńskiej. Jednakże, także w tym przypadku nie unikniemy oscylacji pomiędzy wielością metafizyczno-religijnych interpretacji tej tragedii.

Mea Culpa

Katastrofa smoleńska była przejawem słusznego gniewu Boga. Była karą za grzechy. Nie była karą za grzechy narodu, lecz samego Prezydenta, który dopuścił się zdrady narodowej. Podpisując Traktat Lizboński, sprzedając polską niepodległość, wystawił się na karzącą interwencję ręki Boga. Taką interpretację zaprezentował Kazimierz Świtoń. Wcześniej, niczym Wernyhora, śmierć Prezydenta za jego występki przeciwko narodowi prorokował Bartłomiej Kurzeja.

Niezgłębiony wyrok

Tragedia smoleńska miała charakter ofiarniczy. Najlepsi z polskiego rodu zostali złożeni w ofierze na ołtarzu historii. Z tej ofiary, która jest przesiąknięta krwią męczeństwa, zrodzi się nowe życie. W chwili największego niebezpieczeństwa, rodzi się szansa ocalenia. Choć niezgłębione są wyroki Opatrzności i niedostępne ludzkiemu poznaniu, to kroczyć możemy bez lęku, wiedzieni drogami Sprawiedliwości.

Gnostycka konfrontacja

Katastrofa była przejawem odwiecznej walki dwóch równorzędnych bogów. Kolejnym epizodem w ich kosmicznej batalii. Jeden uderza bolszewicką rewolucją. Drugi odpowiada cudem nad Wisłą. Jeden wznieca pożogę ludobójczych wojen i jest demonicznym aniołem zniewolenia. Drugi odpowiada porywem międzyludzkiej solidarności, siłą bezsilnych i zło dobrem zwycięża. Jeden katyński las ciągle przystraja nowymi krzyżami. Drugi odpowiada…………..

Przemiana serca

Katastrofa musi stać się „wydarzeniem przekształcającym”. To moment graniczny, a po jego przekroczeniu nic nie może być takie jak wcześniej. Takie wydarzenie graniczne staje się zobowiązaniem do dokonania metanoi, przemiany serca. Wezwanie do przemiany życia staje się też wezwaniem do zajęcia pozycji mesjańskiej. To żyjący muszą stać się wyczekiwanymi przez zmarłych mesjańskimi wybawicielami. To oni muszą wydobyć ich z zapomnienia, zaświadczyć o ich istnieniu oraz dochować zobowiązania czuwania przy ich ciałach.

…… a gwiazdy tańczą dalej

Nietzscheańska interpretacja nie stroni od radykalizmu. Katastrofa jest wynikiem zderzenia chaotycznych, niezdeterminowanych sił kosmicznych. Katastrofy się wydarzają, tak po prostu. Ludzie są jedynie prostymi istotami, które żyją na pewnej małej planecie, gdzieś w zakątkach wszechświata. Cały czas wykrzykują wynalezione przez siebie piękne słowa, takie jak Dobro, Prawda lub Sens. Jednakże, ich planeta musi kiedyś zginąć w otchłani kosmosu. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Wszechświat nie zatrzyma się nawet na moment. Nadal będzie trwał dionizyjski taniec gwiazd.

Poniżej: znakomity film smoleński – List z Polski.

czwartek, 29 marca 2012
Ecce homo – Trzy historie Jezusa

Ecce Homo Jezus ortodoksji, postmoderny i rewolty

Jezus ortodoksji

Wszechmocny Pantokrator, który wyrzekł się swojej mocy i do ostatnich chwil na krzyżu nie uległ pokusie jej odzyskania. Zwycięzca śmierci, którego demony zła nigdy nie przemogły. Początek rodzący się w ciemności i koniec przemieniający krnąbrne oblicze świata. Ten, który zstąpił do piekieł i nie uląkł się otchłani Gehenny. Święty Mocny, Święty i Nieśmiertelny. Antychryst jest Jego przeciwnikiem, ów duch, który zawsze przeczy. I rozdeptana będzie jego głowa, gdy ponownego przyjścia sądne nastąpią dni. On zaś zasiądzie po prawicy Boga i pokój zapanuje w mieście na wzgórzu. Nastanie Nowa Ziemia i Nowe Niebo, a w Nowym Jeruzalem trwać będzie weselna wieczerza.

Jezus postmoderny

Umierał w upokorzeniu, gdyż od zarania świata był bogiem słabym.  Nie wyrzekł się swojej mocy, bo nigdy jej nie posiadał. Stał się człowiekiem w geście solidarności z cierpieniem ludzi. Nie odkupił ich win, jedynie wraz z nimi przeszedł ich Golgotę. W nagości swej bezmocy nie przemógł zła tego świata. Mocny jedynie siłą bezsilności, swym orężem uczynił przebaczenie, które ofiarowywał najgorszym grzesznikom, szpiclom i katom. Ryzykował i wystawiał się na niebezpieczeństwo. Gdyby tak nie czynił, to byłby podobny do celników i łotrów. On wiedział, iż tam gdzie rośnie niebezpieczeństwo, tam rozkwita nadzieja, że wydarzy się metanoia, przemiana serca.

Jezus rewolty

Nie Jezus, lecz Yeshua brzmi jego imię. Był przyjacielem dłużników, wykluczonych, wyklętych, prostytutek i queerów. Dekonstruował autorytarną literę Prawa w imię an-archicznej Sprawiedliwości. Jego królestwo było z tego świata. Ożywało na tej umęczonej ziemi, która nie miała już króla, bowiem wszyscy byli równi sobie. To on egzorcyzmował demony Rzymu, których imię brzmiało Legion. Upokorzył je przemieniając w świnie i przepędził za morze, tam skąd przybyły. Od tego czasu sprzedajni strażnicy Prawa i namiestnicy Imperium szukali sposobności by go pochwycić i skazać na śmierć.

Poniżej: Spiritual Front – Jesus Died in Las Vegas.

niedziela, 25 marca 2012
Neocons i ich filmowy show

2016 Obama's America

Szykuje się gorące lato z neokonserwatywnymi filmami. Dziś krótkie zapowiedzi dwóch znakomicie się zapowiadających dokumentalnych hitów.

1. 2016 Obama’s America

Pierwszym intrygującym filmem będzie produkcja oparta na podstawie książki The Roots of Obama's Rage, autorstwa Dinesha D’souzy. Film konfrontuje ze sobą dwa antagonistyczne sny dotyczące Ameryki. Pierwszym jest antykolonialny sen o deklasacji imperialnej potęgi Stanów Zjednoczonych, postrzeganych jako największe źródło ucisku i globalnej niesprawiedliwości. . Drugim jest sen Ojców Założycieli o Ameryce jako kolebce uniwersalnej idei wolności. W tej wizji siła wolności jest pozytywnie skorelowana z potęgą Ameryki. Dwa sny i dwie odpowiedzi na pytanie dotyczące wolności. Zgadnij, który sen wybiera Obama? PS: w cały projekt jest zaangażowany producent Listy Schindlera.

Hating Breitbart

2. Hating Breitbart

Drugi film zapowiada się na doskonałe upamiętnienie heroicznej walki Andrew Breitbarta o prawicowo-konserwatywne wartości w świecie szalejącego lewicowego liberalizmu. Zwiastun kończy się deklaracją ideowej wojny totalnej. Dopiero teraz dostrzegłem jak ogromną stratę dla amerykańskiej prawicy stanowiła nagła śmierć Breitbarta. Do obejrzenia fragment filmu: Breitbart vs The Mob.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21