Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
niedziela, 31 października 2010
Know Your Enemy - Muzyka Rewolty.

Lewicowa muzyka rewolty Green Day

21 Guns and We will Breakdown the 21st Century.

FrontPage opublikował listę 10 najbardziej lewicowych albumów wszechczasów. Lista ciekawa wymagająca jednak pewnego komentarza i uzupełnienia. Znajdziemy na niej oczywiste dzieła takie jak album, który wyprodukował raper Nas zatytułowany Untitled, choć początkowe tytuł miał brzmieć Nigger. Nas stał się propagandową tubą dla Louisa Farrakhana lidera Narodu Islamu, skrajnej organizacji gangsterów (odpowiedzialnej za zlikwidowanie Malcolma X) i autorytarnych fanatyków skrywających się za banerem czarnej teologii wyzwolenia. Emancypator z niego żaden, no chyba, że w oczach Kadafiego, który przyznał mu międzynarodową nagrodę za walkę o prawa człowieka. Ciekawostką jeśli chodzi o świat amerykańskiego rapu są sporadycznie dobiegające z niego głosy wspierające Republikanów. Jeśli oczywiście za takie wsparcie można uznać wypowiedzi 50 Centa stwierdzającego iż prezydent Bush to prawdziwy „gangsta” a Kanye West nie powinien go obwiniać za katastrofę Nowego Orleanu. Nie miejmy jednak złudzeń co do akcydentalności tego typu deklaracji. Inną interesującą pozycją na liście jest album Toxicity zespołu System of a Down, zwłaszcza ich chyba największy przebój Chop Suey. Dlaczego akurat ta piosenka? Ponieważ, w swym przesłaniu zawiera ideę samobójczej autodestrukcji, którą spotkać możemy w wielu radykalnych ideologiach. Jednakże SOAD prowadzili podczas swoich tras koncertowych bardzo ważną akcję przypominania o ludobójstwie Ormian i wprost wzywali do rozliczenia tureckich władz z ich zbrodni i rewizjonizmu.

Autorzy listy dopuścili się moim zdaniem zaskakujących przeoczeń. Brakuje bardzo lewicowego zespołu jakim jest Green Day. Tytuł ich płyty – „American Idiot” i tematyka wielu utworów są wystarczającymi argumentami na rzecz przyznania im miana głównej forpoczty rewolucyjnej popkultury. Na liście brakuje także najwybitniejszego rapera głównego nurtu kultury popularnej jakim w tej chwili jest Eminem. Wystarczy przytoczyć takie utwory jak White America czy też mający na celu uniemożliwienie reelekcji Busha na prezydenta utwór Mosh. Nie wspominając już o ostrym ataku Sarę Pailin w piosence Whe Made You. Utwór oczywiście nie spotkał się z licznym potępieniem ze strony organizacji kobiecych za stereotypowe, wulgarne i instrumentalne przedstawianie kobiet aktywnie działających w życiu publicznym. Poniżej najlepszy z omawianych powyżej utworów System of a Down – Chop Suey.

14:41, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 października 2010
Facebook - It is too Late? We are living There!

Facebook The social network Philosophy

Uwaga tekst zawiera spoilery.

The Social Network to kolejny udany film Finchera. Nie ma w nim mroku Siedem ani awangardowej formy Fight Club. Jest dobrze zagrany dramat składający się z samych dialogów, przeplatanych kilkoma znakomitymi motywami muzycznymi (Creep, In Motion). De facto nie jest to film o Facebooku, lecz o jego twórcach spierających się w sądach o prawa autorskie. Właśnie na tym polega największa słabość filmu. Siedem i Fight Club to znakomite dzieła podejmujące się ambitnej próby krytycznej refleksji nad kondycją współczesnych zachodnich społeczeństw w świecie późnej nowoczesności. Właśnie tego brakuje w The Social Network. Podstawowe niebezpieczeństwa związane z użytkowaniem portali społecznościowych są w filmie jedynie zasygnalizowane. Brak pogłębionej refleksji nad fenomenem Facebooka jest głównym powodem dla którego, to nie jest najlepszy film Finchera.

Facebook jako nowy obszar kolonizowany przez życie.

Podstawowe zagrożenia takie jak przymuszanie niezalogowanych do przystąpienia do wirtualnej społeczności, postrzeganie ilości przyjętych zaproszeń do grona znajomych jako wyznacznika atrakcyjności, popularności, wysokiej pozycji społecznej, poświęcanie większej ilości czasu na doglądanie facebookowej farmy, niż na spacery z psem, zostały znakomicie przedstawione w serialu South Park w doskonałym odcinku You Have Zero Friends. Pod tym względem film ma niewiele do dodania. Jest jednak dobrą podstawą do sprowokowania pogłębionej refleksji. Czym tak naprawdę jest Facebook? Przywołując definicje jego twórców: Jest całym życiem towarzyskim przeniesionym do Internetu. Życie podlega ciągłej eksterioryzacji, ciągle kolonizuje nowe obszary. Facebook jest nową formą, którą przybrało życie. Dlatego powinny w nim obowiązywać zasady podobne do tych regulujących relacje życia codziennego. Dlatego wszystko co czynimy w świecie Facebooka, każdy komentarz, każde zdjęcie, każda zmiana statusu, każde przyjęcie lub odrzucenie zaproszenia posiada swoje znaczenie. Czasem większe, czasem mniej doniosłe. I tu i tam mamy znajomych z którymi jedynie wymieniamy przywitania oraz przyjaciół bez których czujemy jakby nasz dzień gdzieś się zagubił. Życie na Facebooku nie jest zwyrodniałą formą życia w realu. Jest nowym obszarem jego realizacji. Dlatego najgorsza możliwa postawa to postawa banalizacji dostrzegająca w internetowych społecznościach jedynie zafałszowaną namiastkę prawdziwego życia. Namiastkę życia w którym możemy sobie pozwolić na więcej nieprzemyślanych decyzji. Faktem jest, iż nasze zachowanie w świecie wirtualnym ma przełożenie na codzienne życie. Jednakże film skupiając się na realnym życiu twórców portalu, ukazuje nam zaskakującą prawdę. Ich życie nie zostało zniszczone przez internetowy portal społecznościowy. Ono było ułomne samo w sobie. To nie Facebook zatruwa nasze życie, lecz to my sami wnosimy do niego truciznę z naszego materialnego życia. Jednakże pod jednym względem te dwa środowiska naszego społecznego życia diametralnie się różnią. W życiu codziennym wiele możemy ukryć, w świecie Internetu wszystko ląduje na głównej ścianie Facebooka.

Realne zerwanie – wirtualne pojednanie.

Dwie najważniejsze sceny filmu to jego rozpoczęcie i zakończenie, które spinają film w zamkniętą całość. W pierwszej scenie jesteśmy świadkami rozstania głównego bohatera z jego dziewczyną. Zerwanie nastąpiło nie dlatego, iż on jest kujonowatym informatykiem, lecz zwykłym dupkiem, który zaraz wejdzie do swojego zamkniętego pokoju i na blogu wyleje wszystkie swoje frustracje, niszcząc życie innych. Tak życie zatruwa Internet. Lecz to właśnie ów zatruwany przez nas Internet w świecie poranionych więzi międzyludzkich, staje się jedyną szansą na pojednanie. W ostatniej scenie Zuckerberg wysyła do byłej dziewczyny zaproszenie do grona znajomych, po czym nerwowo co chwilę odświeża swój profil. Jest to prawdziwa próba pojednania. Cokolwiek się teraz wydarzy będzie miało realne znaczenie dla dalszego życia. Prawdą jest, iż gdy świat codziennego życia staje się zbyt okrutny, uciekamy w schronienie wirtualnego świata. Jednakże, gdy ciężary życia w internetowej społeczności stają się niemożliwe do udźwignięcia, kasujemy konto na Facebooku, likwidujemy numer GG, blokujemy e-maila i uciekamy w bezpośredniość relacji życia w materialnym świecie codzienności. Do przeczytania The Accidental Billionaires. Poniżej znakomity zwiastun filmu.

12:19, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 października 2010
Dorianie Gray! - Kim jesteś?

dorian gray film

Fatalizm unosi sie nad portretami. Posiadają własne życie.

Henry Wotton – demon zwodziciel.

Portret Doriana Gray’a to wybitne przedstawienie dwóch kluczowych dla dekadenckiego etosu tez. Po pierwsze, zawiera on zasadę dekadenckiego erotyzmu, którego naczelnym celem jest przekształcenie człowieka w dzieło sztuki. Po drugie, jest znakomitym przykładem dekadenckiego procesu daimonizacji apolińskości. Głównym roznosicielem dekadenckiej, chorobliwej chandry jest lord Henry Wotton, którego głównym celem staje się zwiedzenie apolińskiego adonisa z drogi światła i wciągnięcie go w chtoniczny mrok demonicznego podziemia pełnego mrocznych, pierwotnych instynktów. Wotton jest kusicielem i nic ponad to. Dlatego Dorian wykrzykuje mu w twarz: Ja jestem tym, czym ty zawsze bałeś się stać. Lord Henryk to typowy dekadencki voyeurysta, podglądający świat zakazanej rozpusty, nigdy w nim się nie zanurzając.

Piękno jest amoralne.

Wilde był fanatycznym wyznawcą dandysowskiego kultu piękna. Brzydota jest dla niego chorobą a ta zawsze wzbudza odrazę. Z tego antychrześcijańskiego stanowiska wycofał się dopiero przebywając w nędzy więziennej celi, jednakże był już wtedy artystycznie skończony. W jego powieści portret jest fetyszem narcystycznej miłości własnej. Dorian w swym pogańskim kulcie swego wizerunku jest jednocześnie bogiem, kapłanem i wyznawcą. Jednakże portret szybko staje się podobny do zaklętego zwierciadła znanego z Królewny śnieżki, stając się zwierciadłem brutalnie ujawniającym okrutną prawdę o przeglądającej się w nim osobie. W dramatycznym finale krew młodzieńca staje się eliksirem wiecznej młodości dla wampirycznego obrazu.

Natura/Życie kontra dekadencja.

Dekadentyzm zawsze walczył z obrzydliwym obliczem biologicznej natury, jej spazmatycznymi drgawkami wilgotnego życia. W wielu poematach jesteśmy światkami egzorcyzmowania obrzydliwej chaotyczności nieokiełznanego witalizmu życia. Wilde zdaje się o naturze zapominać. Lecz ona niczym wyparta trauma powraca w samym centrum jego dzieła. Natura gwałtownie wdziera się do pałacu sztuki. Gnijący portret jest sztandarem jej zwycięstwa nad pozbawionym człowieczeństwa wzniosłym pięknem sztuki.

Do przeczytania Camille Paglia, Seksualne persony. Sztuka dekadencji od Neferetiti do Emily Dicinson oraz wcześniejszy wpis Heglowski portret Doriana Gray’a. Poniżej najnowsza kinowa adaptacja klasycznej powieści Wilde’a.

22:57, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 października 2010
Epickie starcie: Hitchens vs Ramadan.

Hitchens vs Ramadan

Rozstrzygnięte już w pierwszej rundzie.

W sieci właśnie pojawiły się pierwsze fragmenty z debaty Hitch vs. Ramadan. Tariq Ramadan którego korzenie religijne sięgają do dziedzictwa Bractwa Muzułmańskiego to chyba najbardziej znany na Zachodzie islamski intelektualista. Z jednej strony postrzegany jako reformator i twórca nowoczesnego europejskiego islamu. Z drugiej strony przez swych krytyków (Ayaan Hirsi Ali, Daniel Pipes, Robert Spencer) jest uznawany za sprawnego manipulatora i ekstremistę, który przedostał się do mainstreamu zachodniego życia intelektualnego. Pozorny zwolennik „islamskiego feminizmu” jednocześnie w pełni akceptujący islamski patriarchalizm i dominującą rolę mężczyzn w społeczeństwie. Gorący propagator obecności muzułmanów w świeckich instytucjach państw europejskich, przy czym trzeba pamiętać, iż wpierw jest się muzułmaninem (podlegającym prawu religijnemu) a dopiero później obywatelem danego państwa. Stąd już krótka droga do obrony autonomii sądów szariatu skazujących kobiety za przewinienia, którymi świeckie prawo państwowe się nie interesuje. Hitach już w swojej pierwszej wypowiedzi demoluje promowany przez Ramadana mit znikomego wpływu, garstki ekstremistów na ogół wspólnoty muzułmańskiej. Do poczytania: Hitchens vs Ramadan, Brother Tariq: The Doublespeak of Tariq Ramadan, Islamism Goes Mainstream. Dodatkowo w bonusie: Top 10 Movies Banned in the Middle East, oprócz oczywistych tytułów takich jak filmy Persepolis czy The Stoning the Soraya M, na liście znalazł się także Matrix Reaktywacja za promowanie…..syjonizmu;-)

13:59, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »