Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
niedziela, 30 września 2012
Chciano postępu Ducha, otrzymano Jego gówno

Hegel Napoleon jako duch świata

Wszystkiemu przewodzi Rozum!

W ujęciu Hegla dzieje ludzkości nie są zbiorem przypadkowych zdarzeń, lecz racjonalnym ciągiem koniecznych wydarzeń, które zmierzają do ostatecznego celu (telos), którym jest koniec historii. W teleologicznym rozwoju dziejów dokonuje się postęp, który polega na coraz bardziej poszerzającym się zakresie panowania wolności, która to stopniowo jest uświadamiana i przyznawana coraz większej liczbie ludzi. Całemu procesowi dziejowemu patronuje i przewodzi Rozum/Absolut (Opatrzność w bardziej religijnych interpretacjach), który stanowi metafizyczny fundament (arche) świata.

Tylko jeden jest prawdziwie człowiekiem!

Hegel rozmiłowując się w triadycznych podziałach wyróżnił trzy etapy w historii rozwoju dziejów ludzkości. Heglowska narracja zaczyna się od cywilizacji starożytnego Wschodu (Chiny, Babilon, także Egipt). W takich społecznościach prawdziwa wolność przysługiwała tylko jednej jednostce, którą był otoczony boskim kultem władca. Tylko on był w pełni człowiekiem i to dla niego wznoszono upamiętniające go monumentalne budowle lub przygotowywano złote trony, na których spoczywał boski władca, a miejsce wszystkich innych ludzi było u jego stóp. W bliższych nam czasach podobnym uprzywilejowaniem cieszył się cesarz Japonii i despotyczni dyktatorzy na Bliskim Wschodzie (złote trony w pałacach Husajna).

Aleksander niesie „ducha dziejów” na koniec świata.

Drugi etap w postępie dziejów obejmuje okres przewodzenia światu przez antyczną Grecję i Rzym. W świecie antycznych Greków wolność przysługiwała pewnej grupie ludzi, która cieszyła się statusem obywatela greckiej polis. Jednakże, wielu grupom odmawiano prawa przyznania takiego statusu. Z takim wykluczeniem spotykali się niewolnicy, kobiety, dzieci, a także metojkowie. W tym okresie ważnym epizodem był militarne podboje Aleksandra Wielkiego, który dokonał przekształcenia greckiego partykularyzmu w bardziej kosmopolityczny etos i zaniósł helleńskie idee do despotycznych wspólnot Wschodu. Natomiast, w okresie dominacji politycznej Rzymu zaistniała instytucja wyzwoleńca, dzięki której niewolnicy mogli uzyskać wolność, a obywatelami rzymskimi mogli zostać także cudzoziemcy (był nim np. św. Paweł z Tarsu).

Od Jezusa do Napoleona.

Trzeci etap w dziejach ludzkości rozpoczyna pojawienie się chrześcijaństwa, a kończy seria triumfalnych podbojów cesarza Napoleona. To chrześcijaństwo rozpropagowało idee równości wszystkich ludzi przed Bogiem, który obdarował ich wolnością, by mogli sami wybierać pomiędzy dobrem a złem. Wraz z chrześcijaństwem pojawiła się na świecie idea wolności wszystkich ludzi, ale nie było jeszcze wtedy możliwości ani woli politycznej do urzeczywistnienia tej idei w praktyce życia codziennego. W późniejszych wiekach możemy zaobserwować stopniowy proces sekularyzowaniem chrześcijańskich idei teologicznych, co zaowocowało oświeceniowym projektem uniwersalnych praw człowieka. Przełomowym momentem dla wcielania idei wolności w życie stał się okres Rewolucji Francuskiej, której zwieńczenie stanowiły wojny napoleońskie. Ideały polityczne zawarte w Kodeksie Napoleona zostały uznane przez Hegla za ostateczne zrealizowanie idei wolności w praktyce życia społecznego, tym samym dotarliśmy już do kresu dziejów.

Kosmiczni bohaterowie i kamerdynerzy dziejów.

Heglowski Rozum/Absolut przydziela w trakcie dziejowego procesu wyróżnione miejsce wybranym narodom, by to im przypadło do zrealizowania zadanie dokonania przełomów w historii ludzkości (np. antyczna Grecja, napoleońska Francja). To właśnie w takie wyróżnione narody wcielał się Heglowski duch dziejów/świata. Autor Wykładów z filozofii dziejów dokonał podziału na narody, które nie odegrały znaczącej roli w historii ludzkości i przysługiwało im zaledwie zaistnienie w procesie dziejowym (np. Polska lub kraje Afryki) oraz na narody, które w historii realizowały i wcielały w życie zamysł Rozumu/Absolutu, i które dzięki temu były narodami prawdziwie rzeczywistymi. To właśnie mając na względzie ten podział musimy odczytywać słynne słowa Hegla głoszące, że: „Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne”. Prawdziwie rzeczywistymi narodami są tylko te, które realizują w dziejach posłannictwo Rozumu.

Rozum oprócz wyróżniania wybranych narodów, przydziela także specjalne role wybitnym jednostkom. Hegel określał takie wyjątkowe indywidua mianem „kosmicznych bohaterów”, którzy to poprzez swoją działalność mieli dokonywać przełomów w dziejach ludzkości i realnie przyczyniać się do rozszerzania się zakresu panowania wolności. Tacy kosmiczni bohaterowie nie kierowali się szlachetnymi powódkami służenia ogólnemu dobru ludzkości. Ich działania motywowane były przez egoistyczne pragnienia zdobycia władzy i triumfów w zwycięskich podbojach. Jednakże, na tym polegała chytrość Rozumu, iż wykorzystywał on partykularne ambicje wybitnych ludzi do realizowania swojego własnego dziejowego planu. Kosmiczni bohaterowie byli nieświadomymi marionetkami Rozumu, wcielającymi w życie jego zamysł. Nie było im jednak dane cieszyć się długo z własnych triumfów, gdyż po zrealizowaniu swojej dziejowej misji, zostali oni wyrzuceni prze Rozum na śmietnik historii. Ostatecznym przeznaczeniem Cezara, Aleksandra Wielkiego lub Napoleona było spalić się na ołtarzu historii. Wielkość takich kosmicznych bohaterów nie jest łatwo dostrzegalna przez zwykłych ludzi, którzy to widzą w nich jedynie rządnych krwi i władzy tyranów. Taką nieumiejętność dostrzeżenia dziejowej doniosłości w postępowaniu kosmicznych bohaterów, określał Hegel pogardliwie mianem uprawiania „kamerdynerskiej wizji dziejów”.

Postmoderna krótko o Heglu.

Opinię współczesnych krytyków Heglowskiej wizji podstępu ducha poprzez dziej w niewybrednych słowach streścił Lyotard: „Chciano postępu Ducha, otrzymano Jego gówno”. Tyle postmoderna w tym temacie.

Do obejrzenia: Slavoj na temat - Is It Still Possible to Be a Hegelian Today? Do posłuchania: Hegel spotyka muzykę.

23:17, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 września 2012
Gruzja - 20 lat po końcu świata

Gruzja Batumi

Powyżej widzimy centralne miejsce Batumi, którego nie zawarła w swoim teledysku Natalia Lesz.

Dziś krótki wywiad z moim znajomym podróżnikiem, wschodoznawcą, filozofem i europeistą, który niedawno powrócił z wyprawy do Gruzji.

Polski rząd porzucił ambitną politykę wschodnią. Czy Gruzini postrzegają jeszcze Polaków jako swoich sojuszników i orędowników?

Zdecydowanie przejawiają względem Polaków niezwykłą życzliwość i gościnność, chociaż trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wynika to z minionych działań naszych elit politycznych, czy też z natury Gruzinów.  Jest to jeden  z najgościnniejszych i najsympatyczniejszych ludów z jakimi miałem przyjemność się zetknąć podczas moich podróży. Trzeba przyznać, że na dłuższą metę ciągłe okazywanie przyjaźni potrafi być dość kłopotliwe, szczególnie jeśli staramy się gdzieś dotrzeć na czas. Muszę jednak zaznaczyć, że poczucie czasu wśród mieszkańców Kaukazu jest dość specyficzne, gdyż 2 lub 3 godziny spóźnienia nie robią na nikim zbyt dużego wrażenia.

Czy Gruzja podniosła się już po „małej wojnie”? Czy prezydent Saakaszwili ma poparcie wśród zwykłych Gruzinów?

Pytanie powinno raczej brzmieć, czy Gruzja podnosiła się po upadku ZSRS?  Kraj, jak zresztą wiele innych obszarów postsowieckich, przypomina bardziej scenerie z filmu postapokaliptycznego, niż nowoczesne i szybko rozwijające się państwo. Wszędzie, z wyjątkiem Tbilisi i Batumi, człowiek staje się świadkiem niewyobrażalnego wręcz rozkładu i upadku. Rozpadające się fabryki, przerdzewiały sprzęt górniczy, opustoszałe i zarastające domostwa oraz pozostawione własnemu losowi komunistyczne pomniki ku czci bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, to częste elementy krajobrazu.  Jeżeli nawet wdziałem jakieś zniszczenia wojenne, to nie byłem ich w stanie zauważyć pośród wszechobecnej ruiny. Natomiast, jeśli chodzi o kwestię społecznego poparcia dla prezydenta, to raczej nie spotkałem się ze zdecydowanym sprzeciwem względem niego, choć pojawiały się zarzuty jakoby zapomniał  o biednych i skoncentrował się tylko na stolicy. Jednakże, ci sami rozmówcy twierdzili, że jest on  dobrym Gruzinem, który chce dla kraju jak najlepiej.

Jak gruzińska ulica ocenia katastrofę w Smoleńsku? Czy zamach jest dla niej oczywistością?

Dla Gruzinów sprawa jest dość oczywista, prezydent Kaczyński został zamordowany przez rosyjskich zabójców przysłanych przez Putina. Sprawa ta nie podlega żadnej dyskusji. Podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji na ten temat z Gruzinami nie ma najmniejszego sensu. Tak było i tyle. I nie chodzi tu nawet o spowodowanie wypadku poprzez stworzenie odpowiednich ku temu warunków, czy też podłożeni ładunków wybuchowych,  tylko bezpośrednie zabicie prezydenta Kaczyńskiego. Jeden z moich rozmówco posunął się nawet do stwierdzenia, że Lech Kaczyński zdążył pokonać paru rosyjskich zbirów przed heroiczną śmiercią.  Warto zaznaczyć, że sami Gruzin (wielokrotnie to podkreślali) nie są nastawieni wrogo do  samych Rosjan, ale do ich ,,zbójeckiej” władzy. Nie da się ukryć, że katastrofa smoleńska zaczyna już bardzo mocno obrastać legendą i nie powinniśmy się za bardzo zdziwić, jeżeli tamtejszy Kościół prawosławny włączy w najbliższych latach byłego prezydenta Polski w poczet gruzińskich świętych.

W która stronę pójdzie Gruzja. Ulegnie i podporządkuje się Rosji, będzie darzyć do modernizacji na modłę zachodnią, a może pójdzie swoją własną odrębną drogą?

To niezwykle ciężkie pytanie i obawiam się, że bardzo trudno będzie mi na nie opowiedzieć. Gruzja w chwili obecnej jest krajem, którego dalszy losy uzależniony jest od zaangażowania obcych mocarstw. Bez wsparcia finansowego Stanów Zjednoczonych kraj ten nie da rady oprzeć się ekspansji rosyjskiej. Gruzja jest ekonomicznie potwornie słaba, a przeprowadzane przez prezydenta próby wskrzeszenia gospodarki poprzez ściągniecie do kraju mitycznych i ociekających dolarami zachodnich turystów są delikatnie mówiąc mrzonką. Być czy nie być Gruzji  w obecnym stanie zależy od tego, czy komuś będzie zależało na zatrzymaniu ekspansji Rosji na południe.

Do posłuchani: Boris Bedia oraz zespół Eldrine. Poniżej: zwiastun filmu 5 dni wojny.

15:50, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »