Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
środa, 29 września 2010
Zgadzam się - Surfujący naziści muszą umrzeć!!

Surf nazis must die

The beaches have become battlefields. The Waves are the war zone!!

Po wielkiej katastrofie świat pogrąża się w anarchii. Oceaniczne plaże stają się polami bitew dla brutalnych gangów surferów. Surfujący samurajowie, pobożni ministranci, komuniści w stringach, tęczowe rozgwiazdy, wszyscy chcą sięgnąć po władzę. Jednakże plaże świata znają tylko jednego hegemona. To Surfujący Naziści do których należy każda nawet najbardziej nieokiełznana fala. Władza totalna wsparta Terrorem – oto nowy porządek świata. Pokonać ich może tylko Leroy Mama (czy jest w to zamieszany polski raper?). Jest kobietą, jest czarna, jest wkurzoną mamuśką i chyba nie jest żydówką lesbijką, lecz tylko Ona wie dlaczego surfujący naziści muszą umrzeć.

Epickie kino najwyższych lotów. Dynamiczna akcja, efektowne pojedynki, inteligentna fabuła;-) brutalna przemoc i totalna perwersja – to wszystko znajdziecie w tym przełomowym arcydziele. Miejcie odwagę i na własne oczy przekonajcie się dlaczego surfujący naziści muszą umrzeć. Jako bonus coś dla prawdziwych hardcorowców – przegląd 15 komedii gore. Ostrzegam materiał tylko dla prawdziwych psycholi;-)

17:09, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 września 2010
Ghost in the Shell - Human All Too Human.

Ghostin the shell Sztuczna inteligencja

When machines learn to feel, who decides what is human.

Duch kartezjanizmu jest demonem nawiedzającym większość najważniejszych filmów podejmujących problematykę Sztucznej Inteligencji. Poprzez zaproponowany przez Kartezjusza dualizm (res cogitans, res extensa) ciało staje się mechanicznym pancerzem, którym zarządza niezależna od niego dusza/umysł. W jego świecie człowiek jest „duchem w pancerzu”. Natomiast zwierzę w najlepszym razie posiadając duszę niższego rzędu o jedynie zmysłowym charakterze, działa jako „automat kartezjański”, jako zwykła ruchoma lalka.

Korzeni materialistycznego redukcjonizmu współczesnej kognitywistyki, należy poszukiwać w myśli francuskiego Oświecenia. Conillac i jego skrajny sensualizm budują wizję człowieka, który jest jedynie stopniowo coraz bardziej ożywianym posągiem. La Mattrie w swoim dziele Człowiek maszyna, wyciąga ostateczne wnioski z takiego paradygmatu myślenia, uznając nawet najwyższe przejawy aktywności intelektualnej za epifenomeny przelewających się w mózgu cieczy. Oczywiście współczesny materializm, którego flagowym projektem jest idea „maszyny Turinga” jest bardziej subtelny niż jego oświeceniowi prekursorzy. Podejmując problematykę zdefiniowania inteligencji, opierając się na wynikach „testu Turinga” stwierdza, iż jeśli osoba rozmawiająca przez komputer z dwoma interlokutorami nie potrafi rozpoznać, który z nich jest maszyną to w takim przypadku mamy do czynienia z inteligentnym działaniem komputera.

Optymizm kognitywistów starają się temperować radykalni postmoderniści. Zdaniem Johna Caputo kognitywistyka musi zapomnieć o marzeniu skonstruowania SI, ponieważ nasz umysł nie działa jak sprawnie zaprogramowany komputer a mechanizmy naszego myślenia nie są podobne do algorytmicznych operacji. Kognitywiści mogą zaprogramować komputer by wykonywał pewne zaawansowane operacje mieszczące się w ramach myślenia kalkulującego. Nie mogą jednak sprawić by taka operująca według ściśle określonych algorytmicznych procedur maszyna obliczeniowa, mogła przyłączyć się do wolnej gry bez żadnych reguł w którą uwiązana jest ponowoczesna nieokreślona i wewnętrznie podzielona jaźń, zawierająca swego Innego w sobie samym (np. Freudowską nieświadomość). Jednakże wielu kognitywistów takie aprioryczne argumenty przeciwko możliwości skonstruowania SI uznaje za czysto spekulatywną arogancję „kanapowych filozofów”.

Pozostaje jeszcze jeden ważny wątek poruszany przez serię Ghost. W wielu technognostycznych, cybernetycznych quasi-religiach pojawia się idea nieśmiertelności osiąganej poprzez całkowitą digitalizację swojej kompleksowej świadomości. W ten sposób „przepisana dusza” zostaje przetransferowana do wirtualnego świata globalnej sieci w której żyje wiecznie.

Pamiętajmy także, iż poza ludźmi i maszynami trzecim najważniejszym bohaterem serii Ghost jest epickie nowoczesne miasto. W pierwszej części filmu widzieliśmy miasto w jego melancholicznej codzienności. W części drugiej oglądamy jego euforyczne świętowanie. Do obejrzenia filozoficzne sceny z filmu. Poniżej: miasto melancholii rozkwita w euforii świętowania.

16:29, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 września 2010
Dinesh D’souza - The Roots of Obama’s Rage.

Dinesh D'souza The Roots of Obama's Rage

The story of three Dreams.

Glenn Beck dokonał podziału amerykańskiej lewicy na demokratów, progresywistów i rewolucjonistów. W której grupie znajduje się Obama? Biorąc pod uwagę wpływ radykalnego aktywisty Saula Alinsky’ego oraz wielu ekstremistów kręcących się w pobliżu prezydenckiej administracji (Bill Ayers, Jeremiah Wright, Van Jones), przypisanie do grona ideologicznych rewolucjonistów wydaje się całkiem uzasadnione. Nie przeszkodzi w tym powołanie do grona najbliższych współpracowników takich postaci jak Rahm Emanuel czy Robert Gates, uznawanych przez środowiska radykalnej lewicy za typowych obrońców status quo i blokerów rewolucyjnej zmiany. Pozostaje pytanie jaka ideologia kryje się za rewolucjonizmem Obamy. Czy jest to radykalny marksizm, fundamentalistyczna teologia wyzwolenia, zbudowany na fundamentach teorii chaosu anarchizm czy też - jak sugeruje w swojej najnowsze książce Dinesh D’souza – antykolonializm. Jeśli politykę Obamy określimy mianem omnipotencji u siebie i impotencji zagranicą oraz przyłożymy do tego ideologię antykolonializmu to otrzymamy następujący schemat działania. Kiedyś politykę imperialistycznego kolonializmu prowadziły wielkie narodowe mocarstwa. Dziś w dobie globalizacji miejsce narodowych mocarstw zajęły prywatne imperia międzynarodowych firm i korporacji. Dlatego dziś w Ameryce powraca polityka „big gouverment”, wzrasta omnipotencja administracji a Barack Obama staje się najbardziej antybiznesowym prezydentem w historii. Natomiast w kwestiach związanych z geopolityką prowadzi się strategię szerokiego appeasement i ustępstw na wielu frontach. Czego konsekwencją może być nie tylko odejście od neokonserwatywnej idei „benevolent empire” lecz ostateczna dekonstrukcja amerykańskiego imperium. D’souza zapytuje także o wizję o sen, który nawiedza politykę Obamy. Czy jest to sen Ojców Założycieli wierzących w wyjątkowość Ameryki jako pierwszego państwa zbudowanego od zera na racjonalnych fundamentach? Czy jest to sen Martina L. Kinga o społeczeństwie ślepym na kolor skóry? W obu przypadkach pada negatywna odpowiedź. Jaki więc sen a raczej czyj sen rządzi umysłem i skrywa się w sercu Obamy. Odpowiedz w poniższym klipie. Do przeczytania także Forbes - How Obama Thinks oraz poprzednie wpisy: Obama, Alinsky i rządy radykałów, Obama Nobel Deception, Kościół Obamy – Boże przeklnij Amerykę.

15:15, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 września 2010
Dobra śmierć Petroniusza.

Petroniusz Bogusław Linda Dobra śmierc

Jest tak dusza w której rozdarciu dwa serca się tlą. Melancholiczny zmierzch świateł wielkiego miasta i rzymski poranek słowa przyodzianego w szaty Piękna. Baudelaire i Petroniusz dwa serca rozrywające jedną duszę.

Bądź zdrów, lecz nie śpiewaj, zabijaj, lecz nie pisz wierszy, truj, lecz nie tańcz, podpalaj, lecz nie graj na cytrze, tego ci życzy i tę ostatnią przyjacielską rade posyła ci Arbiter elegantiae.

Zaryzykuje stwierdzenie, iż to właśnie Petroniusz jest najbardziej interesującym bohaterem Quo Vadis i jednocześnie jednym z najpiękniejszych bohaterów polskiej literatury. Oczywiście możemy się skrzywić i z oburzeniem nazwać go hedonistycznym konformistą, jednakże na dworze Nerona to on był ostatnim klejnotem wielkości i chwały antycznego Rzymu. Nie był podobny do nadwornego błazna, gdyż ten mając immunitet na kpienie z władcy czyni to bezpośrednio bez skrywania się za retorycznymi chwytami. Petroniusz schlebiając, jednocześnie wyśmiewa swego protektora. Wiele jest znakomitych wypowiedzi Petroniusza godnych skomentowania, jego listy do Winicjusza są prawdziwym arcydziełem literackiego piękna, jednakże niebyłym sobą gdybym nie skomentował samobójczej śmierci arbitra elegancji. W Quo Vadis ze śmiercią konfrontujemy się trzykrotnie. Po pierwsze uczestniczymy w męczeńskiej śmierci chrześcijan, którzy złożeni w całopalnej ofierze, odrodzą się poprzez Miłość symbolizowaną przez związek Winicjusza i Ligii. Następnie oglądamy śmierć Nerona, okrutnika który stał się błaznem a jego śmierć staje się początkiem końca antycznego despotyzmu, zginającego kark przed wschodzącą chrześcijańska ideą równości wszystkich ludzi wobec Boga. Wreszcie stajemy twarzą w twarz ze śmiercią której pierwsze słowa stwierdzają, iż „starość, bezsilność smutni to towarzysze ostatnich chwil życia, można na nich nie czekać i nim nadejdą, odejść tak jak i ja odchodzę.” W pozbawionym lęku odchodzeniu Petroniusza dostrzec można echo innego mitycznego samobójstwa – śmierci Sokratesa. Obaj odchodzą bez lęku, bez trwogi, bez żalu rozstania w błogim gwarze intelektualnych rozmów. Obaj realizowali antyczny ideał – „dobrej śmierci”. Ostatnie niedokończone słowa Petroniusza brzmiały – „przyznajcie, iż wraz z nami giną…..” Sienkiewicz dopowiada – „giną piękno i poezja”, tak odchodzi piękno i poezja antycznego świata. Poezje należy tu raczej postrzegać nie tylko w kategoriach estetycznych lecz szerzej jako powierniczkę i przekazicielkę starożytnej mądrości alternatywnej do rywalizującej z nią mądrością dyskursów filozoficznych. Tak więc odchodzi mądrość ironiczna, sceptyczna, frywolna i pragmatyczna – nadchodzi czas gorliwej wiary. Piękno odchodząc, kroczy ku wieczności. Gajuszu Petroniuszu, Arbitrze Elegantiarum – wieniec laurowy na twe skronie.

22:56, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 września 2010
Linkin Park i śmierć nu-metalu

Linkin park Gundam

I’m still Linkin Park Soldier!!!

Nu-metal! Co to jest?

Trudno podać w tym przypadku dobrą definicję. Każdy mniej więcej, nawet jeśli tylko czysto intuicyjnie wie czym jest pop, hip-hop czy reggae. Nu-metal wydaje się sztucznym tworem, zwłaszcza, iż do grona jego przedstawicieli zaliczano tak różnych wykonawców jak Limp Bizkit, Korn, Deftones, Disturbed czy Incubus. Ujmując to najprościej nu-metal nie jest wcale nowym obliczem klasycznego, ortodoksyjnego, metalu, lecz jest zrodzoną na początku nowego tysiąclecia hybrydą refleksyjnych melodii, melodycznego śpiewu, hardcorowego krzyku, dynamicznego rapu i fantazji muzyki elektronicznej.

Nu-metal podbija świat.

Żaden z zespołów nigdy nie ucieleśniał w swej muzyce istoty nu-metalu w takim stopniu jak czynił to Linki Park. Pierwsza płyta Hybrid Theory to tak naprawdę akt założycielski i narodziny tego stylu. Płyta zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich innych rockowych wykonawców. Gdy pojawiła się Meteora w pełni została ujawniona epicka potęga nu-metalu. Płyta która kończyła się po 30 minutach i była obecna na listach przebojów przez 2 lata sprawiła, iż Linkin Park wkroczył do królestwa zarezerwowanego dla takich liderów jak Eminem czy Jay-Z. Nie zapominajmy także o trzeciej wybitnej płycie z triumfalistycznego okresu kariery zespołu. Chodzi oczywiście o często marginalizowaną płytę Reanimation zawierającą znakomite remiksy utworów z Hybrid Theory. Wystarczy porównać klasyczny nu-metalowy utwór Forgotten z jego zremiksowaną wersją by dostrzec radykalną zmianę stylu i muzycznej formy. Mimo tego cała płyta była merytorycznie wybitna i razem z Hybrid Theory i Meteorą zbudowała muzyczną hegemonię Linkin Park.

Chwała płonie w blasku tysiąca słońc.

Płyta A Thousand Suns jest ostatecznym zerwaniem z ortodoksyjnym stylem nu-metalu oraz najprawdopodobniej końcem hegemonii na rockowej scenie muzycznej. Nie można stawiać żadnemu wykonawcy zarzutu, iż jego styl muzyczny uległ radykalnej przemianie. Dlatego hardcorowiec Ozzy może sobie teraz śpiewać pioseneczki w stylu „Mama I’m Coming Home”. Zmiana stylu sama w sobie nie jest jeszcze niczym godnym podziwu i bezrefleksyjnej pochwały. Ostatecznym osądem takiej zmiany musi zawsze być jej merytoryczna ocena. Pamiętajmy, iż Reanimation pokazała, iż Linkin Park może radykalnie zmienić styl i nadal gromić konkurencję. Najnowsza płyta jest otwarciem na nowe muzyczne doświadczenia, jest jednak otwarciem chybionym, nie wytrzymującym porównania z epickimi utworami z poprzednich płyt. Wszystko wskazuje na to, iż naprawdę udany pierwszy singiel The Catalyst jest najlepszym utworem na płycie (nic dziwnego, iż będzie promował nowego Gundama i najnowszą część gry Medal of Honor), a szkoda bo płytę otwiera bardzo intrygujące intro The Requiem (szkoda, iż nie zostało rozwinięte do poziomu pełnoprawnego utworu). Niestety minusów jest więcej, płyta zawiera 15 utworów z czego 6 to dodatki (intro plus 5 krótkich przerywników między utworami), czasem eksperymentuje się z dźwiękami, które staja się rumorem, innym razem utwory są nierówne i naprawdę interesujące są tylko ich krótkie segmenty. Przede wszystkim brak utworów mogących z miejsca powalić słuchaczy. Pierwsze dwie płyty zawierały utwory, które po 30 sekundach demolowały wszelką konkurencję. Teraz trzeba się długo wsłuchiwać w muzykę by dostrzec jej piękniejsze momenty. Melancholia przenika większość tekstów na płycie. Jest to melancholia końca pewnej epoki. Ta płyta jest melancholią śmierci nu-metalu.

Pusty tron.

Bogowie opuścili swój Olimp i upadając w codzienność świata śmiertelników muszą stanąć do walki z nowymi pretendentami do rockowego tronu. Kto stanie się nowym hegemonem po abdykacji Linkin Park. Korn jest w kryzysie, Limp Bizkit w rozsypce. Slipknot i Marilyn Manson bo złagodzeniu i ucywilizowaniu swego stylu zaliczają sukces za sukcesem. Jednakże są nadal zbyt kontrowersyjni by zdobyć powszechne uznanie. Znakomite płyty nagrały takie zespoły jak Good Charlotte i Breaking Benjamin. Byc może to do nich będzie należeć przyszłość. Jedno jest pewne w tej chwili mainstreamowy rock nie ma król. Nastał czas Pustego Tronu.

Do przeczytania poprzednie wpisy. Pushing Me Away - Dekadencka Romanca oraz Minutes to Midnight - klęska czy nowe otwarcie?

Poniżej znakomity Crawling kwintesencja chwały Linki Park.

23:20, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 września 2010
Incepcja - The Dream is Collapsing.

Incepcja i filozofia

Uwaga tekst zawiera spoilery dotyczące fabuły filmu.

Incepcja po raz kolejny stawia klasyczne, filozoficzne pytanie o realność naszego codziennego świata życia. Z tym dylematem zmagał się buddyzm w swej koncepcji sennej Maji, zmagał się Platon konfrontując świat cieni ze skrywającym się za nim światem Idei, zmagał się Kartezjusz gdy rozważał możliwość istnienia złowrogiego „demona zwodziciela”, podejmował go Berkeley w swej kontrowersyjnej solipsystycznej koncepcji subiektywnego idealizmu świata, który znika gdy odwracamy się do niego plecami, rozważał go także współczesny filozof umysłu Putnam w swym spekulatywnym eksperymencie „mózgów w naczyniu”. Przeciętny człowiek zwykle konfrontuje się z tą problematyką rozmyślając o śmierci jak o momencie przejścia od skończonego, fikcyjnego życia w świecie pozorów do egzystencji w prawdziwie realnym życiu transcendentnego świata.

Ten dylemat pojawia się także w Incepcji w dramatycznym sporze DiCaprio (Cobb) i jego żony (Mal). Mal przeżywszy długotrwałą ucieczkę w świat snu, po wyburzeniu zaczyna pielęgnować kiełkującą w jej umyśle ideę śmierci jako ostatecznej emancypacji od pozorów świata iluzji. Trzeba umrzeć by prawdziwie się narodzić do życia w realnym świecie. W tej kwestii Incepcja radykalnie różni się od Matrixa w którym to przejście od świata wirtualnej fikcji ku prawdziwej rzeczywistości, nie odbywa się poprzez wrota śmierci, lecz poprzez czysto gnostyckie przebudzenie dzięki zdobyciu wiedzy. Jednakże pod jednym względem oba filmy są do siebie zbliżone choć nie identyczne. Cobb próbuje przekonać swoją żonę, iż popełniając samobójstwo odnajdzie jedynie nicość i pustkę. Morfeusz po oświeceniu Neo, wita go słynnymi słowami: „Welcome to the desert of the Real”. Czy nicość jest początkiem, końcem i ostateczną istotą rzeczywistości a nasz świat jedynie użyteczną fikcją? Wszystkie te spory dotyczące zależności świata od działalności naszego umysłu, starał się radykalnie przeciąć Dilthey uznając je za kuriozalne, gdyż świat każdego dnia stawiając nam opór, sprzeciwia się naszym dążeniom i właśnie dlatego jego istnienie jest ontologicznie samoistne.

Przechodząc do drugiego kluczowego motywu filmu związanego z przyznaniem światu idei kluczowego miejsca w procesie kształtowania się ludzkiego życia, można w tym dostrzec dowartościowanie refleksji teoretycznej, zmierzającej do tworzenia swoistych „map poznawczych”, kosztem spontanicznej bezrefleksyjnej opartej na emocjach praktycznej aktywności. Tu pojawia się kolejny odwieczny spór. Najpierw pomyśl a potem działaj czy może najpierw działaj a potem szukaj zrozumienia? To właśnie podejście do teorii odróżnia hardcorowych filozofów od reszty intelektualistów, gdyż ci pierwsi nawet w banalnych zdarzeniach życia codziennego (takich jak sposób numerowania pięter w hotelach lub budowania toalet) dostrzegają pretekst do teoretyzowania. Od razu przychodzi na myśl prześmiewcza odpowiedz na klasyczne pytanie Leibniza: „Dlaczego jest raczej Coś, niż Nic?”. Dlaczego istnieją kiepskie dowcipy, obsceniczne filmy, białe kruki i zatłoczone autostrady? Odpowiedź brzmi: Tylko po to by można je było wykorzystać jako przykłady i materiał do budowania teorii. Na marginesie tych wszystkich sporów muszę całkowicie zgodzić się z opinią pochodzącą nie od filozofów lecz przedstawicieli nauk przyrodniczych, iż nie ma nic bardziej praktycznego, niż dobra teoria.

Jeśli mówimy o hardcorowych teoriach to nie możemy w tym miejscu pominąć największego spekulatywnego teoretyka jakim był Hegel. Budując prawdziwie heglowskie podejście do refleksji nad kinem, musimy postępować w następujący sposób. Prawdziwy heglista po obejrzeniu zwiastun filmu przystępuje do spekulatywnego wypracowania opinii o nim oraz buduje wieloaspektową teorię na jego temat. Następnie jeśli film nie przystaje do teorii to bez zawahania poświęca i neguje film.

Na koniec krótka refleksja dotycząca otwartego zakończenia filmu czyli kwestii czy cały film był jednym wielkim snem. W ostatniej scenie Cobb zakręcił małym bączkiem, dzięki któremu rozpoznaje on czy znajduje się w świecie snu czy w realnym świecie. W kluczowym momencie film się urywa i nie poznajemy odpowiedzi. Argument za tym, iż nie był to sen jest taki. W filmie dowiadujemy się, iż podczas snu nie potrafimy stwierdzić jak trafiliśmy w dane miejsce w którym się znajdujemy. Jesteśmy zawsze wrzucani bezpośrednio w sam środek akcji. Tymczasem po ostatecznym przebudzeniu wszyscy wiedzą do jakiego miejsca i czasu powrócili. Wiedzą co mają robić i w którym kierunku zmierzać. Saito wykonuje obiecany telefon, dzięki któremu Cobb (jak to było obiecane przed wyjściem w świat snu) może wrócić do swojej rodziny. Natomiast argument za pozostaniem w świecie snu jest następujący. Miles ojciec DiCaprio przedstawiony jest jako architekt-mistrz od którego syn nauczył się wszystkiego. Jeśli cały film miałby być snem, to musimy poszukać bohatera, który mógłby to wszystko zorganizować i mieć ku temu powody. W takim przypadku prawdziwym obiektem incepcji byłby Cobb a jej celem uwolnienie od demonów związanych z poczuciem winy po samobójstwie żony oraz przekonanie go, iż jest gotowy by powrócić do swych dzieci. Więcej argumentów za i przeciw w artykule Searching for Meaning in Inception's Mysterious Finale.

Tym, którzy chcieliby jeszcze nieco dłużej poprzebywać w klimatach filmu Nolana polecam bardzo zbliżone tematyką japońskie anime Paprika. Do obejrzenia zwiastun Incepcji oraz zwiastun Papriki przerobiony na zwiastun Incepcji. Pozostawiam wszystkich z kolejnym niesamowitym utworem: Hans Zimmer – Time.

16:27, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 września 2010
5 twarzy Nieumarłego - Od Primo Levi do Resident Evil.

Edvard Munch Nieumarli Zombie

Powyżej Edvarda Muncha wizja Nieumarłych.

Istnieje radykalna różnica pomiędzy stwierdzeniem, iż ktoś nie umarł (nadal żyje) a stwierdzeniem, iż ktoś jest nieumarłym, czyli kimś znajdującym się w paradoksalnym stanie bycia poza życiem i śmiercią. Idea Nieumarłego pojawiała się często w wielu różnych wcześniejszych publikacjach. Dziś w celu podsumowania i zgromadzenia wiedzy w jednym miejscu małe podsumowanie. 5 twarzy Nieumarłego.

Najbardziej przerażającego świadectwa o nieumarłym dostarcza horror „muzułmana”, więźnia zajmującego najniższe miejsce w hierarchii obozowej nazistowskich fabryk śmierci. Jego egzystencja została odarta z wszelkiej ludzkiej godności, zredukowana do minimum biologicznej – już nieludzkiej – wegetacji. Skazany na milczenie, stał się „ledwie żyjącą śmiercią”. Ostatecznie pozbawiony możliwości świadomego odniesienia się do wydarzenia własnej śmierci, nie umarł lecz zakończył swoją wegetację nieumarłego usunięty jako resztka, której nie można było już wykorzystać do wyrobu żadnych produktów gospodarczych.

Motyw nieumarłego pojawia się także w operowej twórczości Wagnera. W jego Tristanie i Izoldzie, Tristan opłakując utratę swojej ukochanej, nie obawia się dalszego życia bez niej. Trwogę wzbudza w nim przeczucie, iż bez Izoldy nie będzie mógł prawdziwie umrzeć. By ostateczna śmierć mogła mieć miejsce, konieczne jest wcześniejsze – choćby symboliczne- pojednanie.

W dekadentyzmie o upadku w stan Nieumarłego mówimy w przypadku wytrącenia jednostki z normalnego doświadczania czasu i przestrzeniu w wyniku konfrontacji z jakimś traumatycznym doświadczeniem lub traumatyzującym, inwazyjnym obiektem narzucającej się rzeczywistości. Rozpadowi nie ulega oczywiście obiektywnie istniejący świat materialnej rzeczywistości, lecz dezintegracji ulega nasz czysto subiektywny świat, zabarwiony naszymi subiektywnymi emocjami i symbolicznymi drogowskazami strukturyzującymi naszą indywidualną narrację o sobie samych.

Medycyna w przypadkach osób pozostających w stanie „śmierci klinicznej” nie uznaje ich za osoby nieumarłe lecz formalnie ciągle są uznawane za osoby pozostające przy życiu. Tak zwane „doświadczenia bliskie śmierci” są postrzegane jako graniczne przejawy aktywności umierającego mózgu a nie jako doświadczenia życia na pograniczu świata materialnego i duchowego. Dinesh D’souza w swojej książce Life after Death – The Evidence. Podjął się próby wykazania, iż współczesne koncepcje ewolucjonistyczne i osiągnięcia neuronauk o mózgu sprzyjają metafizycznym tezą o istnieniu życia po śmierci. Ciekawe rozważania choć nie do końca przekonujące i momentami chyba jednak nieco naciągane.

W filozofii Derridy pojęcie nieumarłego jest stosowane do zdekonstruowania klasycznej binarnej opozycji pomiędzy życiem i śmiercią. W kognitywistyce dużo sporów zbudził argument Zombie, będący krytyką redukcjonistycznych koncepcji materialistycznego behawioryzmu w naukach o relacji umysł-mózg. Głosi on, iż Zombie uderzone przez ciężki przedmiot reaguje podobnie do normalnego człowieka, ich zachowanie na podstawie zewnętrznej empirycznej obserwacji nie jest odróżnialne. Jednakże tylko człowiek w takim przypadku posiada reprezentację mentalną tego zdarzenia. Dlatego na podstawie obserwacji behawioralnych zachowań nie możemy wnioskować, iż dana istota posiada jakieś treści mentalne.

Poniżej znakomity zwiastun najnowszego filmu o nieumarłych – Resident Evill Afterlife. A dla koneserów gier konsolowych mistrzowski utwór kończący grę Residen Evil 3 Nemesis.

22:54, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 września 2010
Zły czas dla antyutopii.

Antyutopia Orwell Huxley

„Stąpaj ostrożnie, gdyż stąpasz po moich marzeniach”. Yeats.

Znamy wiele utopii owych marzeń o perfekcyjnym, doskonałym ładzie społeczno-politycznym. Znamy Utopię Morusa, ze zdziwieniem przyjmujemy obrazy z Miasta słońca Campanelli. Celowo nie wymieniam w tym miejscu, być może matki wszystkich utopii, jaką jest Platońska Politea, gdyż istnieje grupa myślicieli (np. Allan Bloom), którzy kontrowersyjnie odczytują wizję Platona jako ironiczny przepis na to jak nie należy zarządzać społeczeństwem. Jak wszystko na tym świecie także utopie musiały kiedyś skonfrontować się ze swymi antytezami. Wiek dwudziesty stał się okresem rozliczeń z marzeniami ludzkości, właśnie z tego ducha narodziły się antyutopie. Dwie z nich na zawsze wywalczyły sobie miejsce w panteonie duchowego dziedzictwa ludzkości. Są nimi oczywiście Rok 1984 oraz Nowy wspaniały świat.

Orwell jako socjaldemokrata i przedstawiciel antytotalitarnej lewicy całe swoje życie poświęcił walce z tyranią. Pierwszym wrogiem był imperializm brytyjski, nie zapominajmy bowiem, iż to Brytyjczycy jako pierwsi wcielili w życie idee obozów koncentracyjnych. Drugim wrogiem stała się zalewająca Europę faszystowska kontrrewolucja. Walcząc w hiszpańskiej wojnie domowej jako trockista, sam doświadczył na własnej skórze totalitarnych zapędów swych komunizujących towarzyszy. Dlatego trzecim wrogiem stał się totalitaryzm stalinowskiego gułagu. Takie pojęcia jak "Orwellowskie państwo", "Wielki Brat", "nowomowa", przeniknęły do powszechnej kultury. Wraz z gwałtowną rewolucją technologii internetowych pojawiła się obawa postrzegająca wizję społeczeństwa w którym każdy dom będzie posiadał komputer podłączony do Internetu, jako zapowiedź spełnienia się demonicznej przepowiedni Orwellowskiego państwa totalnej inwigilacji i kontroli. Paradoksalnie to właśnie Internet, choć oczywiście niesie ze sobą pewne zagrożenia, w ostateczności stał się największym wrogiem tyrani każdego Wielkiego Brata. Wiedzą o tym dobrze wszyscy współcześni satrapii od Teheranu po Pekin.

Totalitaryzm Orwellowski został w dużym stopni skompromitowany, jest także mniej niebezpieczny, niż bardziej subtelny i skryty totalitaryzm opisywany przez Huxleya. W Nowym wspaniałym świecie, ludzie wcale nie czują się zniewoleni, środki farmakologiczne sztucznie zaspokajają ich wszystkie pragnienia a oni sami w pełni zintegrowali się z systemem, który zamknął ich w złotych klatkach bezmyślności. Dzięki dynamicznemu rozwojowi współczesnej farmakologii, wprowadzeniu do powszechnego użytku antydepresantów takich jak Prozac oraz coraz większym sukcesom rewolucji w bioinżynierii genetycznej, świat antyutopii Huxleya kołacze do naszych wrót. Na salonach intelektualnych, już wybuchły pierwsze wojny w sporze o przyszłośc człowieka. Habermas i Fukuyama obrońcy nienaruszalności godności istoty ludzkiej starli się z apologetą powstania „ludzkiego zoo” Peterem Sloterdijkiem.

Tymczasem okazuje się, iż wizja Orwella w swej nowej paradoksalnej i postawionej na głowie wersji powraca by ponownie stać się widmem ponowoczesnych społeczeństw. W tej kwestii rację mają Lefort i Zizek stiwrdzając, iż w życiu człowieka późnej nowoczesności, pojawiły się praktyki które wskazują, iż człowiekowi zaczyna brakować spojrzenia Wielkiego Innego. Ponieważ źródłowe doświadczenie obecności boskiego spojrzenia Wielkiego Innego zostało utracone i nie można go przywrócić, człowiek późnej nowoczesności musi zadowolić się jedynie patologicznymi wersjami tego doświadczenia. W takiej sytuacji mamy do czynienia z paradoksalnym zjawiskiem odwróconego ponoptyzmu Benthama/Foucaulta. Bowiem kiedyś największym koszmarem człowieka była wizja sytuacji, w której jest on obserwowany przez cały czas i nigdy nie może skryć się przed niewidzialnym, kontrolującym go spojrzeniem Wielkiego Innego. Tymczasem, zatomizowanym społeczeństwom późnej nowoczesności coraz częściej zaczyna brakować takiego spojrzenia i zaczynają go desperacko poszukiwać, gdyż ich nowym koszmarem jest sytuacja w której ludzie nie byliby postrzegani przez nikogo. Desperackie poszukiwanie spojrzenia Innego, które w skrajnych sytuacjach miałoby konstytuować i gwarantować nasze ontologiczne istnienie, prowadzi do praktyk voyeryzmu czyli podglądactwa, zwłaszcza internetowego. W takich przypadkach ludzie instalują kamery internetowe w swoich pokojach i zezwalają na całodniowy podgląd ich zachowania. Innym ciekawym przykładem jest fenomen pozostawiania włączonego telewizora z wyciszonym dźwiękiem, który swym zimnym, bezosobowym obliczem plazmowego ekranu dyskretnie obserwuje niezwracającego na niego uwagi, zagubionego człowieka współczesności, zapewniając mu minimum więzi społecznej.

Do przeczytania Why Orwell Matters? Do obejrzenia wywiad z Huxleyem. Poniżej Equilibrium jedna z najlepszych antyutopii współczesnego kina.

21:17, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (3) »