Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
środa, 17 września 2008
Kto zabił Waltera Benjamina?

Walter Benjamin

„The only way of knowing a person is to love them without hope".

Walter Benjamin - moim zdaniem najważniejsza postać Szkoły Frankfurckiej i jeden z nielicznych nietotalitarnych filozofów marksistowskich naprawdę wart studiowania jego mistyczno-filozoficznych tekstów. Czerpał inspirację z tak różnych źródeł jak twórczość Brechta, mistycyzm Scholema, heglowska filozofia Ducha, materializm Marksa, religijna eschatologia, gnostycyzm i światowa literatura (jest twórcą bardzo interesującego odczytania twórczości Baudelaire'a, zwłaszcza jego poematów prozą z Paryskiego Splinu w których dostrzega obronę wykluczonych paryskich nędzarzy, podziw i trwogę przed potęgą modernistycznego miasta molocha oraz samotność jednostki pośród milczących tłumów). Klasycznym już tekstem i obowiązkową lekturą dla każdego filozofa jest Dzieło sztuki w epoce mechanicznej reprodukcji. Według oficjalnej wersji życiorysu Benjamin miał popełnić samobójstwo w miasteczku Portbou przy granicy hiszpańsko-francuskiej obawiając się pojmania przez nazistów. Twórcy filmu Who Killed Walter Benjamin? podjęli próbę weryfikacji tego scenariusza, co doprowadziło ich do zaskakujących odkryć. Świadkowie z tamtych czasów twierdzą, iż w Portbou nie było nazistów. Inni zaprzeczają by filozof popełnił samobójstwo, dodając, iż został on pochowany na katolickim cmentarzu co w tamtym czasie było nie do pomyślenie w przypadku samobójcy. Ostatecznie pojawia się alternatywna teza o morderstwie dokonanym przez stalinowskich agentów w zemście za opublikowanie książki Tezy o filozofii historii mającej być krytyką stalinizmu. W ramach profesjonalnej luktury polecam Richard Wolin: Walter Benjamin: An Aesthetic of Redemption

21:24, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 września 2008
Rok 1612 - Wielka Smuta Imperialnej Polski.

Hussaria

Zwyciężyć może tylko ten, kto pierwej umie dać.

Rosyjska superprodukcja będąca połączeniem historycznej narracji i elementów baśniowych w końcu trafiła do polskich kin i już można śmiało stwierdzić, iż wzbudziła kolosalne zainteresowanie u jakże wybrednego i gustownego polskiego widza. Na moim seansie łącznie ze mną były trzy osoby (dzień po premierze, Poznań, Multikino). Film dość luźno nawiązuje do wydarzeń z okresu w historii Rosji nazywanego Wielką Smutą (okres rozciągający się od śmierci cara Iwana Groźnego aż po wybór pierwszego cara z dynastii Romanowów Michała I Fiodorowicza). Struktura filmu jest dosyć standardowa. Zwykły chłop walcząc o miłość carewiczówny, rywalizuje o jej względy ze złym polskim hetmanem, tłem dla wątku romansowego jest wojna polsko-rosyjska. Film został okrzyknięty antypolską propagandą a Żebrowski oskarżony o zdradę narodu (cała sprawa przypomina rożnego rodzaju bzdurne komentarze pod adresem Podolskiego). Tymczasem nie mamy w tym przypadku do czynienia ani z demonizowaniem Polaków ani z specjalnie wulgarnym i nachalnym propagowaniem rosyjskiego nacjonalizmu. Bardziej brutalnie zachowują się w Polacy w Ogniem i mieczem (nabijają na pal posłów kozackich, wieszają chłopów, uciskają wolnych Kozaków) niż w Roku 1612 (gdzie nawet nikogo na pal nie nadziali). Husaria prezentuje się bardzo okazale, jako niepokonane, elitarne oddziały imperialnej Polski. Szkoda, iż walka o Moskwę kończy się w momencie starcia dwóch potężnych armii, po czym z planszy z napisami dowiadujemy się, iż po 3 dniach oddziały polskie zostały pokonane i oglądam już tylko wycofujące się w popłochu hetmańskie wojska. Żebrowski jako czarny charakter sprawuje się nadzwyczajnie dobrze a sam widok polskich wojsk siejących postrach a nie tylko ginących w błotnistej kałuży jest interesującą odmianą. Hitchcock stwierdził kiedyś, i film jest tak dobry jak dobry jest jego zły bohater. Coś w tym jest. Pamiętacie choćby Gwiezdne Wojny, czy ktoś interesował się rebeliantami, gdyby nie Han Solo to wszyscy by ich olali bo w porównaniu z bohaterami imperium byli zwykłymi lamerami. Albo weźmy choćby Ogniem i mieczem kto jest najlepszym bohaterem filmu, bezapelacyjnie Bohun. Tak więc polska husaria jako siejąca postrach imperialna armia sprawdza się bardzo dobrze. Generalnie film jest całkiem przyzwoity i w wolnej chwili można rzucić okiem. Historii oczywiście zbytnio nie nauczy ale zaciekawić tematem może. Gdyby tak miała wyglądać kremlowska, antypolska propaganda, to nie byłoby się czego obawiać. Niestety naszych rosyjskich towarzyszy raczej stać na więcej.

22:03, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
Miliband v.s Ławrow 1-0

Miliband

Kim ty ku*** jesteś, żeby mnie pouczać.

Tymi jakże zaszczytnymi słowami (czerpanymi zapewne od samego Puszkina) minister Ławrow raczył szefa dyplomacji Wielkiej Brytanii Miliband'a. Musiał mu ostro pojechać z koksem i to bez pasów bezpieczeństwa. Ciekawe czy bardziej niż Kaczyński na renegackim wiecu w Tbilisi podczas swego przemówienia które ponoć zdaniem niektórych komentatorów swym tonem „mogło podpalić cały świat". A co z Sikorskim i jego konfrontacją z Ławrowem. Mógł rzucić choć starym dobrym polskim przekleństwem „motyla noga";-P Dla Miliband'a brawa, za zdecydowane i twarde stanowisko wobec polityki Kremla. Na linii Londyn-Moska iskrzy na całego już od momentu wszczęcia śledztwa w sprawie mordu na Litwinience. Miliband ma szansę wyrosnąć na kolejnego po Blairze brytyjskiego polityka prowadzącego bardzo dobrą politykę zagraniczną (zastrzeżenia można mieć do bardzo dużego poparcia dla przystapienia Turcji do struktur UE). Ponoć już szykuje się pałacowy spisek by obalić premiera Brown'a. Kto by się tego mógł spodziewać po członkach Partii Pracy. Przy czym zaznaczyć trzeba, iż dobra passa laburzystów trwa tylko na obszarze polityki międzynarodowej. Polityka wewnętrzną za to kuleje od dawna. Wystarczy wspomnieć Londonistan, lipne multi-kulti, cichaczem wprowadzane prawa szariatu i ignorowanie publicznych demonstracji zamaskowanych bandytów wzywających do ścięcia głowy każdemu kto znieważy islam i jego proroka.

Podaje linka do oficjalnego bloga Miliband'a (raczej cienki ale po ministrze spraw zagranicznych raczej nie mogliśmy spodziewać się publikacji państwowych tajemnic i obscenicznych filmików)

Polecam także wywiad jaki z Miliband'em przeprowadził Charlie Rose.

 

15:37, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »