Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
sobota, 24 sierpnia 2013
Brandon Darby - radykał w służbie FBI

Bandon Darby Informant documentary

W 2005 roku szalejący huragan Katrina zniszczył Nowy Orlean. Gniew natury nieomal dokonał unicestwienia tego miasta. Tysiące ludzi walczyło o przetrwanie na zgliszcza swoich domostw. Najpotężniejsze państwo świata wyraźnie nie radziło sobie z niesieniem pomocy ofiarom kataklizmu. Wtedy pojawia się On, Brandon Darby. Nieoczekiwany przybysz bardzo szybko staje się wybawicielem dla wielu poszkodowanych przez huragan. Darby okazał się być wyjątkowo zdolnym organizatorem, który tchnął nowe życie w zdewastowaną społeczność Nowego Orleanu. Załatwiał wodę, żywność, leki, odbudowę zniszczonych domów. Szybko stał się bohaterem dla grup lewicowych aktywistów. Organizacyjna sprawność, wrogość wobec policji i antyrządowe poglądy uczyniły z niego wyróżniającego się towarzysza walki z kapitalizmem i amerykańska prawicą.

W 2008 roku w Minnesocie odbywała się ogólnokrajowa konwencja Partii Republikańskiej. Jej uczestniczy mieli zostać gościnnie przywitani przez ekstremistyczny Black Bloc. Demonstracja radykałów zostaje jednak rozbita a dwaj młodzi aktywiści, David McKay i Bradley Crowder, zostają zatrzymani za przygotowywanie ataku koktajlami Mołotowa (obaj trafili do więzienia na kilka lat). Dlaczego siły rządowe tak łatwo poradziły sobie z pacyfikacją demonstracji radykalnej lewicy. Pojawiają się dociekliwe pytania, które przeistaczają się w podejrzenia. Wtedy ponownie na politycznej scenie Ameryki pojawił się Brandon Darby, który ogłosił, że był informatorem FBI i to on wystawił policji niedoszłych podpalaczy.

Tyle jeśli chodzi o fakt. Jak jednak je interpretować. Opcje są przynajmniej dwie. Pierwsza wersja głosi, że Darby doświadczył ideowego nawrócenia, rozczarował się gotowością swych towarzyszy do stosowania przemocy, co pchnęło go w stronę FBI. Po ujawnieniu swej współpracy z policją otrzymywał liczne groźby od byłych towarzyszy walki oraz zbliżył się do Andrew Breitbarta, co otwarło mu drogę do zostania prawicowym aktywistą, który w swoich wykładach demaskuje ruch Occupy Wall Street oraz grupę Anonymous. Druga wersja wydarzeń przyjmuje, że Darby poprzez swoją pomoc ofiarom Katriny miał zaskarbić sobie przychylność grup lewicowych aktywistów, przeniknąć do ich struktur, dokonać ich infiltracji oraz w odpowiednim momencie umożliwić ich rozbicie. W tej wersji sprawa przypomina „Akcję krzyż”, którą wykonał Andrzej Hadacz.

Poniżej: zwiastun znakomicie zapowiadającego się dokumentu Informant.

19:36, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 sierpnia 2013
Neocons News - Weimar 1933 a Egipt 2013?

Neokonserwatyzm

Cykliczny przegląd nowości z neokonserwatywnej (i nie tylko) polityki.

Na Bliskim Wschodzie obserwujemy ciąg dalszy krwawych walk. Egipcjanie przebudzili się w ostatniej chwili i przeciwstawili się nadciągającemu widmu totalitarnej ideologii Bractwa Muzułmańskiego. Obama i Unia Europejska wylewają krokodyle łzy nad upadkiem Braci, miejmy jednak nadzieje, że nie przeszkodzą egipskiej armii w rozbiciu Bractwa, którego rządy oznaczałyby tylko ekspansję totalitarnej ideologii i kolejne wojny na Bliskim Wschodzie. Tak właśnie powinni postąpić w 1933 niemieccy generałowie, którzy mogli zawiesić demokrację i rozprawić się z nazizmem. W tym temacie do przeczytania są dwie ważne lektury: Erick Stakelbeck - The Brotherhood: America's Next Great Enemy oraz Raymond Ibrahim - Crucified Again: Exposing Islam's New War on Christians + dokument przedstawiający postać charyzmatycznego kopta jakim jest ojciec Zakaria Botros.

Co poza tym? Prawdziwie hardcorowy pastor James David Manning znów daje do pieca i mówi jak było w sprawie zastrzelenia Trayvona Martina. Gleen Beck wysyła Alexa Jonesa od psychiatryka i stwierdza: „He is so far-right that he left”. Geert Wilders w niemal już okupowanym mieście Malmö omawia 5 fundamentów jego polityki, która ma podnieść Europę z kolan. Douglas Murray, najwybitniejszy europejski neokon, argumentuje na rzecz supremacji wartości Zachodu. Andrew Klavan zadaje pytanie: czy konserwatysta może być ateistą? Gene Simmons, okrzyknięty neokonserwatywną gwiazdą rocka, masakruje Obamę i ONZ. Polecam także kolejne świadectwo Hitchensa przeciwko aborcji oraz jego świetny film Texas: America Supersized. Pojawił się także nowy dokument pokazujący jak wyzwolone seksualnie komuny chciały stworzyć alternatywę dla tradycyjnych rodzin – My Mother, My Fathers and Me. Na koniec zdecydowanie polecam najlepszą debatę polityczną tego lata, którą odbyli Marzena Wróbel i Paweł „Konjo” Konnak, a spierali się o blokowanie dostępu do pornografii. Oto zabawne wyrywki z debaty: „Ja tutaj o masturbacji a Pani o Batmanie”, „nie ma w tym nic złego, że ktoś wspomaga się jakimś tam sztuczniaczkiem”. Z debaty dowiadujemy się także, że pokazy na portalach z sex-kamerkami, to nowy typ przedstawienia artystycznego, najpewniej z gatunku body art.

Poniżej: kolejny hit do neokonserwatywnej listy muzycznych przebojów - Deuce: America.

czwartek, 15 sierpnia 2013
Szturm na Bibliotekę Aleksandryjską jako akt wyzwoleńczy?

Davus Agora Parabolani

Parabolanie - Ci, którzy ryzykują życie

Parabolanie byli antycznym braterstwem, które oddawało się służbie ubogim i nieuleczalnie chorym. Często także zajmowali się grzebaniem umarłych, którym śmierć przyniosły niebezpieczne choroby. Z tego powodu zyskali przydomek „Ci, którzy ryzykują życie” i są gotowi na śmierć służąc Chrystusowi. Działali głównie w okolicach Aleksandrii. Z jednej strony byli ostatnią nadzieją dla wyklętych antycznego świata, ale z drugiej strony byli też bojówkami aleksandryjskich patriarchów. W torbach nosili chleb dla ubogich oraz kamienie. Brali czynny udział w atakach na pogan i żydów oraz w napaści na aleksandryjskiego prefekta Orestesa. Za atak na prefekta odpowiadał mnich Amoniusz, którego biskup Cyryl chciał ogłosić męczennikiem, ale sprzeciwiły się temu aleksandryjskie elity chrześcijańskie, które uznały, że śmierć Amoniusza była słuszną karą za poczynione przez niego niesprawiedliwości. Parabolanie uczestniczyli też w kampanii przeciwka Hypatii z Aleksandrii, która zakończyła się jej śmiercią. Rozbili także II Sobór efeski, który przeszedł do historii Kościoła jako synod zbójecki. Ich bractwo było prawdziwym paradoksem, w którym miłosierdzie i dar chleba przenikały się z nienawiścią i kamienowaniem. Ten paradoks uchwycił film Agora, do którego raz jeszcze powrócę.

Religia wyzwolenia, która staje się teokracją

Przyjrzyjmy się dokładnie scenie zniszczenia aleksandryjskiej biblioteki. Czy jest ona jedynie przejawem religijnego barbarzyństwa? A może zawiera się w niej opowieść o wyzwoleniu i początku nowego świata. Filmowy Davus jest sługą Hypatii, która traktuje go z szacunkiem, ale mimo całej swej filozoficznej mądrości nie neguje niesprawiedliwości antycznego świata opartego na niewolnictwie. W scenie ataku na bibliotekę jej obrońcy reprezentują stary, kastowy i elitarystyczny świat antyku. Natomiast szturmujący ją tłum jest zwiastunem fali nowego, uniwersalistycznego, egalitarnego, chrześcijańskiego świata. W kluczowej scenie Davus stoi pośród wiwatujących chrześcijan i nagle słyszy wołający go krzyk parabolanina Amoniusza. Mnich wykrzykuje do niego – „Niewolniku!” i prosi o pomoc w obalaniu greckiego posągu. Wraz ze zniszczeniem posągów upada elitarystyczny system niewolnictwa, który kultywował antyczny świat. W tej scenie chrześcijaństwo zostaje ukazane jako religia wyzwolenia. Ale co ze zniszczeniem biblioteki? Czy nie był to akt czystej destrukcji? Lewicowi zwolennicy teologii wyzwolenia nie powinni dostrzegać w tym zdarzeniu barbarzyństwa, lecz raczej akt wyzwoleńczy. Rewolucjoniści roku 1968 sami nawoływali do okupowania uniwersytetów i palenia bibliotek, w których znajdowały się reakcjonistyczne książki podtrzymujące niesprawiedliwość faszystowskiego systemu świata. Co mogli przeczytać szturmujący bibliotekę chrześcijanie wywodzący się z domów niewolników? Mogli przeczytać najwybitniejszego greckiego filozofa, który głosił, że urodzili się niewolnikami i jako niewolnicy są jedynie ożywionymi narzędziami. Po co im cała mądrość antycznego świata, skoro nie może ona im dać wolności?

Nic jednak nie jest dane raz na zawsze. Żadna idea nie jest zabezpieczona przed własnym samozaprzeczeniem. Religia wyzwolenia może stać się opresyjną teokracją. Parabolanie z inicjatorów wyzwoleńczego ruchu mogą przeistoczyć się w militarne bojówki. Dokładnie to przejście widzimy w scenie konfrontacji pomiędzy Cyrylem (który chciał przymusić polityków do publicznego odcięcia się i potępienia Hypatii) i prefektem Orestesem (ostatnim sojusznikiem filozofki). Tu znów główną rolę odgrywa Amoniusz, który wykrzykuje głośno pytanie: Czy prefekt nie uklęknie przed biskupem? Tak wdziera się podział i głęboka rana w żywej tkance młodego chrześcijaństwa. Chleb w torbach zawsze może zmienić się w kamienie. W ludzkim świecie „tego świata” nie ma bezpiecznych idei.

Do posłuchania: The Rule of the Parabolani. Poniżej: Scena zniszczenia Biblioteki Aleksandryjskiej od 6.30 najważniejszy fragment.

sobota, 10 sierpnia 2013
Dlaczego nie ma chrześcijańskiego anime?

Chrześcijańskie anime

Mangowa fantazja o chrześcijaństwie

Zdecydowana większość najważniejszych anime tworzonych jest w Japonii, w której chrześcijanie stanowią mniejszość religijną. Realnych chrześcijan jest w Japonii niewielu, ale dwóch niedawnych premierów, Taro Aso i Yukio Hatoyama, to wyznawcy katolicyzmu i protestantyzmu. Jednakże nie da się nie zauważyć, że popkulturowe chrześcijaństwo cieszy się w Kraju Kwitnącej Wiśni dużą popularnością. Chrześcijaństwo ma bowiem w Japonii pociągający smak egzotyki, którą trzeba odpowiednio zmodyfikować, by uczynić jeszcze bardziej cool. W ten sposób powstała specyficzna mangowa fantazja o chrześcijaństwie. Jakie są cechy tej fantazji? W mangach i anime nikt nie dba o adekwatne przedstawienie doktryny chrześcijańskiej oraz kościelnych rytuałów. W świecie anime wszystko jest możliwe, kardynałem może być kobieta a dziecko papieżem. Często przedstawia się Kościół katolicki jako zmilitaryzowaną organizację, której duchowieństwo uzbrojone w najnowocześniejszy arsenał zwalcza demony, wampiry lub zombie. Ewentualnie Kościół jest ukazywany jako złowroga organizacja, która została opanowana przez tzw. badassów, dążących do opanowania świata. Poza tym egzorcyzmy stają się kolejnymi magicznymi rytuałami, a duchowieństwo to nastoletni księża o urodzie bishonenów, biuściaste zakonnice i fashoniści, którzy nie spowiadają bez awangardowej fryzury, makijażu i ekscentrycznego uniformu. Generalnie dominująca mangowa subkultura nie jest zbytnio przyjaznym medium dla ortodoksyjnego chrześcijaństwa, gdyż jest w różnym stopniu przesiąknięta przemocą, wszechobecną erotyką i licznymi wątkami homoseksualnymi.

Od rozważań teologicznych do porno horrorów

Można wskazać sporo przykładów anime, w których wykorzystuje się motywy chrześcijańskie. Są oczywiście próby przerobieni Biblii na mangowy komiks lub przeniesienia na ekrany ostatnich chwil z życia Jezusa, czego dobrym przykładem jest animacja My Last Days. Poza tym są anime, które zawierają bardzo pozytywne przesłania i apologię uniwersalnych wartości, pod którymi mogą śmiało podpisać się także wyznawcy chrześcijaństwa. Dobrymi przykładami tego typu produkcji będą liczne animacje Studia Ghibli. Jednakże w zdecydowanej większości anime, które zawierają motywy chrześcijańskie można zaliczyć do gatunków religijnych horrorów, opowieści o egzorcystach lub pamiętników łowców wampirów (Blue Exorcist, Trinity Blood). Oprócz demonicznych mamy także anielskie anime, choć w starym Angel Sanctuary mamy do czynienia raczej z aniołami już upadłymi. W tej kategorii pozytywnie wyróżnia się anime Haibane Renmei, które nie tylko odwołuje się do postaci cherubinów, ale jest także bardzo interesującą opowieścią o poszukiwaniu przebaczenia. W anime silnie reprezentowana jest także technognoza, którą znajdziemy w opowieści o modlących się robotach w Ergo Proxy oraz w absolutnie kultowym Ghost in the Shell, w którym pojawiają się też cytaty z Pawła z Tarsu. Zdarzają się też ciekawe anime, w których zawarte są teologiczne pytania o istnienie Boga i naturę zła. Tu dobrym przykładem jest romantyczny serial Ef – The Tale of Memories. Mniej wyrafinowanym gatunkiem są klasyczne strzelanki, w których zakonnice z dużym biustem i jeszcze większymi pistoletami rozwalają potwory wszelkiego typu (Chrono Crusade). Ten gatunek czasem degeneruje się w pornograficzne horrory typu hardcore hentai (Bible Black). Tu miejscem akcji, podobnie jak w oświeceniowych powieściach pornograficznych, często staje się plebania lub opactwo.

Evangelion i Hellsing

Nie można rozmawiać o chrześcijaństwie w anime bez nieco szerszego omówienia takich klasyków jak Neo Genesis Evangelion i Hellsing. Evangelion wprowadził modę na instrumentalne wykorzystywanie symboliki judeochrześcijańskiej. Sam wykorzystywał motywy Lilith, włóczni Longinusa i zwojów z Qumran. Trudno tu mówić o jakiś przemyślanym nawiązywaniu do chrześcijaństwa, raczej te motywy zostały wykorzystane jako element egzotyki, czyniący anime bardziej cool. To wykorzystanie przez twórców Evangeliona motywów religii zachodnich można interpretować na przynamniej dwa sposoby. Po pierwsze, może to być przejaw przyjęcia postmodernistycznej konwencji, która nakazuje mieszanie różnych form i treści kulturowych, bez konieczności nadawania im jakiejś spójnej całości. Po drugie, w Evangelionie może być zawarta przestroga przed imperializmem Zachodu. Chrześcijaństwo w anime jest często synonimem obcości, czegoś zewnętrznego i cudzoziemskiego, co może być zagrożeniem dla rdzennej tożsamości Japonii. W takim przypadku krzyż, który pojawia się na niebie po ataku aniołów, może być odczytywany jako widmo kulturowej kolonizacji, którą niesie chrześcijaństwo.

Najbardziej hardcorowym anime wykorzystującym motywy chrześcijańskie jest Hellsing Ultimate, któremu towarzyszy trzyodcinkowa seria Hellsing Dawn, której akcja dzieje się w Warszawie podczas Powstania Warszawskiego. W tym klasyku anime mamy do czynienia z brutalnym konfliktem trzech potężnych organizacji. Pierwszą z nich jest tytułowa organizacja Hellsing, która reprezentuje Kościół Anglii. Jej najpotężniejszym żołnierzem jest demoniczny Alucard. By odkryć jego prawdziwa tożsamość wystarczy odczytać imię od tyłu. Drugą siłą w tym konflikcie jest nazistowska i okultystyczna organizacja Millenium, której zastępy zasilają faszystowskie wampiry. Trzecim graczem jest watykański Instytut Iskariota, którego defilady przypominają procesje wielkanocne w Hiszpanii. Instytutem dowodzi złowrogi arcybiskup Enrico Maxwell, a jego najpotężniejszym wojownikiem jest ojciec Alexander Anderson, który dysponuje nadprzyrodzonymi mocami. Przebieg konfliktu nie jest zbyt skomplikowany. Naziści napadają na Anglię, w konflikt angażuje się Instytut Iskariota, których chce zniszczenia wampirycznych demonów, ale jeśli przy okazji padnie kilku heretyków, to też nic się nie stanie. Nie mam wątpliwości, że w oczach księdza Natanka Hellsing to anime totalnie diaboliczne i każdy kto wchodzi z nim w jakikolwiek kontakt staje się kandydatem do natychmiastowego opętania, ale myślę, że pewne jego wątki mogą się spodobać antymodernistycznym integrystom, krzyżowcom i zwolennikom katolickiej supremacji.

Do obejrzenia: Tribute dla arcybiskupa Enrico Maxwella. Poniżej: materiał promocyjny Instytutu Iskariota.

16:30, kenjishinoda , Anime
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 sierpnia 2013
Święty Paweł na szwajcarskim areopagu

Św. Paweł na Areopagu

Relacja z mojej podróży do Genewy na konferencję: The Wisdom and Foolishness of God. Reconsidering 1 Corinthians 1-2.

Podróż

Wybrałem podróż autokarem (Almabus), z Poznania do Genewy jedzie się dokładnie 24 godziny. Po drodze jest kilka przesiadek, bo trzeba pozbierać pasażerów z całego kraju. Kontrola dokumentów odbyła się we Wrocławiu, na granicy szwajcarskiej są niby jakieś bramki, ale żadnemu celnikowi nie chciało się ruszać z jego budki, więc wjazd i wyjazd odbył się bez przeszkód. W autokarach jest darmowe wi-fi, ale tylko na terenie Polski, w trakcie podróży pokazują filmy, w drodze powrotnej podróżowało z nami sporo dzieci i to matki wybierały film, by potem nie było pretensji do kierowcy o demoralizowanie młodzieży. Wybór padł na film Miłość i inne używki (z Anne Hathaway), miała to być komedia romantyczna, ale była raczej erotyczna, bo sceny łóżkowe były co 15 minut. Na postojach pojawiali się panowie oferujący grę w trzy karty, kierowca opowiadał, że już raz jeden podróżny zostawił u nich 3000 franków i potem gonił przez pole ziemniaków. W drodze powrotnej chciał wsiąść facet nawalony jak stodoła, ale całe szczęście kierowca nie wpuścił go do środka i zostawił na dworcu. W drodze do Szwajcarii wśród pasażerów było dwóch Rosjan, którzy wysiedli zaraz po przekroczeniu szwajcarskiej granicy, choć nie było tam postoju. Wzięli walizy i ruszyli w ciemny las, w krzaczki na maślaczki. Po drodze był postój  w Pradze, która nocą prezentowała się bardzo okazale, choć na ulicach pełno kasyn i klubów erotycznych. Hitem był sklep – „Szybkie papu”. Poza tym był także nocny postój pod Allianz Arena w Monachium oraz poranne opowieści pana, który przekonywał jak to za komuny ludzie tworzyli wspólnotę, bo się integrowali stojąc w sklepowych kolejkach. A teraz, co mamy? Wiecznie błąkających się samotnych nomadów centrów handlowych.

Genewa

Generalnie postoje były w większości najważniejszych szwajcarskich miast takich jak: Zurych, Bazylea, Berno czy Lozanna. Wszędzie pełno plakatów nawołujących do brania udziału w demokracji bezpośredniej. W niektórych miastach posegregowane śmieci wystawiane są bez kubłów prosto na ulicę. Troszkę to dziwnie wygląda, bo człowiek idzie sobie ulicą a tu pełno wystawionych przy drzwiach śmieci stoi na chodnikach. Wyraźnie widać, ze szwajcarskie konta bankowe przekładają się mocno na średni poziom życia, bo na ulicach pełno kosmicznie drogich samochodów. Sama Genewa nie jest zbyt dużym miastem i ma zdecydowanie mniej mieszkańców niż Poznań. Jest to miasto francuskojęzyczne, ale spokojnie można tam się dogadać po niemiecku lub angielsku. Gdy dojechałem na miejsce, to przed rządowymi urzędami trwały akurat antyreżimowe protesty Irańczyków. Na ulicach panuje pełen multikulturalizm. Mieszka tam bardzo wielu Hindusów, Azjatów, Arabów i emigrantów z Afryki. Na reprezentacyjnych ulicach panuje wystawny przepych. Hotele wyglądają jak pałace, a sklepik z czekoladkami wygląda jakby tam zaraz miała wpaść jakaś królowa. Jadąc na wakacje trzeba pamiętać, by zabrać furę pieniędzy ze sobą. Za pokój trzeba zapłacić ponad 100 franków, za talerz spaghetti 30, nawet udawany francuski hot dog z budki na dworcu kosztuje 10 franków. Niestety w wielu miejscach każą sobie płacić za dostęp do hot-spotów, a ceny rozmów w roamingu są tam kosmiczne. Plusem jest to, że w hotelu dostałem kartę na darmowe przejazdy komunikacją miejską i mogłem liczyć na świetne śniadania przynoszone do pokoju. Jednakże i tam dotarł kryzys, na ulicy otrzymałem ulotkę z informację o likwidacji sklepu Dolce&Gabbany, wszystko minus 70 procent. Nawet takie marki muszą się tanio sprzedawać. Niestety z powodu obowiązków konferencyjnych nie miałem wiele czasu na zwiedzanie, ale załapałem się na ich gigantyczną fontannę, wyspę Rousseau, genewskie szachy uliczne oraz słynną ścianę reformacji. Trafiłem także na katolickie kościoły, w których nierzadko panuje ekumeniczny minimalizm, który prowadzi do tego, że ich wnętrza są bardzo skromnie zdobione. Natomiast w zborach kalwińskich nie ma praktycznie niczego, krzyż i mównica to praktycznie wszystko. Powiedzenie „pusto jak w  kalwińskim zborze” jest jak najbardziej prawdziwe.

Konferencja

Dwa główne wykłady konferencji wygłosili: John Barclay (The Crucifixion as Wisdom: Exploring the Ideology of a Disreputable Social Movement) oraz John D. Caputo (The Weaknes of God and the Possibility of Radical Theology). Nagrania video obu wykładów można obejrzeć na stronie genewskiego uniwersytetu. Badaniu teologii słabego Boga, która promuje Caputo, poświeciłem kilka ostatnich lat. Moim udziałem w konferencji zakończyłem okres poświęcony na studiowanie tej koncepcji i przerzucam się na ortodoksję Chestertona. Poza tym na konferencji można było wysłuchać wiele interesujących referatów. Najciekawszą osobowością był prof. Andrew Louth, przedstawiciel kościoła prawosławnego, który wygłosił referat na temat Maksyma Wyznawcy. Popis intelektualnej siły dał Philipp Stoellger, który aparycją przypomina Foucaulta i obstawiał zwycięstwo Borussi Dortmund w finale Ligi Mistrzów. Pawłowa krytykę teokracji przedstawił David W. Odell-Scott. Kellen Plaxco, młody stypendysta Fundacji Fulbrighta pokazał recepcję listów Apostoła w twórczości Orygenesa i Didymusa zwanego Ślepym. Pojawił się także św. Tomasz z Akwinu, a to za sprawą referatów Michaela T. Dempsey’a i Adama Eitel’a. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się referaty poświęcone teologicznej myśli Karla Barth’a. W tym temacie brylował Andrew Hay. Z ciekawostek warto wspomnieć, że dominującą formą było czytanie referatu z kartki. Słuchacze mieli także swoje własne egzemplarze tekstów. Cierpiała na tym interakcja mówcy z salą, bo referent czytał tekst a słuchacze razem z nim czytają swój egzemplarz jego przemówienia i skupiają się na podkreślaniu ważniejszych fragmentów. Dochodziło do tego, że cała sala w jednym momencie przewracała strony. Nagrania audio wszystkich wymienionych referatów dostępne są na w sieci.

Chesterton i skandal Krzyża

Św. Paweł głosił, że Krzyż jest zgorszeniem dla Żydów. Można jednak postawić pytanie: czy Krzyż może być także zgorszeniem dla chrześcijańskich teologów, a jeśli tak to jakie wydarzenie z ostatnich chwil życia Jezusa może wprawiać ich w zakłopotanie? Być może takim skandalizującym momentem jest przeraźliwy krzyk Jezusa: „Boże mój czemuś mnie opuścił”. Chesterton w swojej wzbudzającej drżenie romancy o ortodoksji sugeruje, że tylko w chrześcijaństwie sam Bóg przez moment „wydawał się być ateista”. Odwołując się do ezoteryczno-egzoterycznej hermeneutyki czytania tekstów, którą zaproponował Leo Strauss można podać argumenty wskazujące na to, że ezoterycznym przesłaniem Chestertona jest teza, iż sam Bóg nie tylko „wydawał się” być ateistą, lecz był ateistą przez moment. To wahanie wiary u umierającego Jezusa można zinterpretować na przynamniej dwa sposoby. W pełni ateistyczne konsekwencje wyciąga Žižek, który głosi, że wraz z Jezusem na krzyżu umiera idea opiekuńczego „wielkiego Innego”. Po tak rozumianej „śmierci Boga” pozostaje jedynie Duch Święty, rozumiany jako uniwersalna komuna bez partykularnych podziałów, której Žižek nadaje wymiar stricte polityczny. Druga interpretacja odnosi się do mistycznej koncepcji „ciemnej nocy wiary”, o której pisał św. Jan od Krzyża. Noc wiary jest przepełnionym cierpieniem poczuciem bycia opuszczonym przez Boga. Ciemna noc duszy nie jest karą, ale specyficznym darem, który otrzymują najwierniejsi Bogu wybrańcy. Tego miał właśnie doświadczyć umierający Jezus, a wraz z nim błogosławiona Matka Teresa, która w ten sposób otrzymała duchowy stygmat. Jednakże ewangeliści przekazali nam także inne słowa Jezusa, w których rzekł On: „Ojcze w twoje ręce powierzam ducha mego”. To daje nam nadzieje na to, że mimo zwątpienia, w ostatniej chwili życia w akcie szalonej logiki, Jezus powierzył swoją duszę Bogu, któremu jeszcze przed chwilą zadawał pełne wątpliwości pytanie. Tym samym dał przykład postawy, która św. Paweł nazwał w pięknych słowach „nadzieją wbrew wszelkiej nadziei”. Tak w skrócie wyglądał mój referat. Tu można się zapoznać z moją prezentacją. 

Poniżej: Rummelsnuff - gwiazda genewskich juwenaliów :-)