Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
piątek, 31 lipca 2009
Christopher Hitchens - Collision.

Hitchens Wilson Collision

Is Christianity good for the World?

Hitch przygotowuje się do wypuszczenia doskonale zapowiadającego się dokumentu Collision, będącego zapisem jego licznych batalii z religijnymi apologetami. Film koncentruje się głównie na konfrontacji z Douglasem Wilsonem. Hitch ostro demolował większość swoich religijnych oponentów. Do czasu aż natknął się na Dinesha D’souze. Dawno temu starli się podczas debaty na temat kapitalizmu. Wynik był taki, iż Hitch kiedyś zatwardziały lewak porzucił socjalizm. Jego triumfalny antyteistyczny pochód został zastopowany podczas jednego z ostatnich Freedom Fest. D’souza zaliczył wtedy jedno z lepszych wystąpień i w głosowaniu publiczności pokonał Hitacha, który sam uznał swoją porażkę. Freedom Fest to prestiżowa konferencja organizowana przez skrajnych ekonomicznych liberałów i libertarian (jednym z nich był znany ateista o którym już pisałem Michael Shermer) więc nie można powiedzieć, iż publika była moherowa. Choć by była jasność antyklerykalna też nie była. Nie zgodzę się z Hitchem co do oceny znaczenia i wartości chrześcijaństwa dla świata, mimo to jest on w tej chwili jednym z najważniejszych źródeł moich intelektualnych inspiracji. Każda jego debata jest prawdziwym intelektualnym sympozjonem. Czas najwyższy by w Polsce wydano przynajmniej dwie jego ważne ksiażki The Portable Atheist (zbiór tekstów autorstwa najważniejszych „niewiernych” od Lukrecjusza do Ayaan Hirsi Ali) oraz Love, Poverty, and War: Journeys and Essays. Polecam do obejrzenia dwie dłuższe zapowiedzi filmu Colission, przedstawiające sylwetki Hitchensa i Wilsona. Poniżej zwiastun filmu.

John Dillinger - Road to Little Bohemia.

Public enemies Wrogowie publicznie Johnny Depp

Bye, Bye Blackbird.

Dawno, dawno temu w pobliskiej galaktyce, w czasach mojego LO, kilku klasowych asów bez gustu i elementarnych zasad dobrego humoru nadało mi szkolną ksywę Gangster. Miałem ponoć zajmować się alfonsowaniem grupie żigolaków sprzedających się za grosze dekadenckim staruszkom. To oczywiście wszystko bzdury ale jeśli brakuje wam kasy, jesteście gotowi na wszystko i macie aparycje lepszą niż Palikota to dzwońcie na gorącą linię;-p Przechodzę do właściwego tematu czyli gwiazdora amerykańskiej przestępczości Johna Dillingera, głównego bohatera naprawdę przyzwoitego filmu Wrogowie publiczni. Generalnie jestem przeciwny coraz silniejszemu trendowi gloryfikowania przestępczego stylu życia, nieważne czy to będą Public Enemies, GTA czy nędzne wypociny 50 Centa. Może i Dillinger na tle innych bandziorów rzeczywiście miał zasady i kreował się na „szlachetnego bandziora” ale mimo wszystko cała jego działalność to zwykła gangsterka i nie możemy dać się uwieść gestom w stylu rabowania banku i oddawania staruszce przed chwila wpłaconej do tego banku emerytury. Choć muszę przyznać, iż Dillinger miał styl pierwsza klasa a kreacja Deppa wyśmienita. Dobrze prezentuje się także słynny szef FBI John Edgar Hoover, jeden z najważniejszych bohaterów amerykańskiej prawicy, który jak donoszą ostatnie rewelacje w wolnych chwilach był cross-dresserem;-p Polecam udany soundtrack zwłaszcza utwory Ten Million Slaves i JD Dies. Poniżej najlepsza scena filmu End of John Dillinger

13:58, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lipca 2009
Robespierre - mój bliźni?

Robespierre

Gdy proponuj się ustawę na zgromadzeniu ludowym, obecni są pytani nie o to właściwie, czy pochwalają lub odrzucają wniosek, ale tylko, czy jest on zgodny z wolą powszechną, która jest ich wolą; każdy oddając głos, wyraża swoje zdanie w tej sprawie i z obrachunku głosów wynika deklaracja woli powszechnej. Gdy więc przeważy zdanie przeciwne mojemu, dowodzi to jedynie, że się omyliłem, i że to, co brałem za wolę powszechną, nią nie było. Gdyby przeważyła moja prywatna opinia, zrobiłbym coś innego niż chciałem: wtedy właśnie nie byłbym wolny!!!

Co tu dużo gadać widmo Robespierre’a unosi się nad tym blogiem. Po zapoznaniu się z jego biografią Terror w imię cnoty stwierdzam, iż jest chyba jedynym tyranem, którego działalnośc jest godna głębszej intelektualnej refleksji i jedynym, który w pewien sposób jest postacią tragiczną. W jego teorii politycznej widać mocne wpływy sentymentalnego jakobina Rousseau, co po raz kolejny pokazuje, iż radykalna filozofia skrywa rewolucyjny potencjał, wystarczający by przemieniać świat a przynajmniej ostro w nim namieszać. Obecnie skłaniam się także ku uznaniu rewolucji Robespierre’a (głównie w jej początkowych fazach) za bardziej liberalną niż skrajnie lewicową (oczywiście w kontekście XVIII wieku jakobinizm lokuje się po lewej stronie sceny politycznej, jednakże z dzisiejszego punktu widzenia nie jest to moim zdaniem tak bardzo oczywiste). Generalnie Nieprzekupny Robespierre na początku swej politycznej działalności, rzeczywiście chciał ustanowienia demokracji i wolności dla ludu. Reszta lewicowych bandziorów od Lenina do Che nigdy nie miała takiego zamiaru. Muszę też przyznać, iż głosił bardzo postępowe postulaty reformy edukacji i sądownictwa. Odwołując się do koncepcji takich filozofów jak Beccaria bardzo merytorycznie zwalczał karę śmierci. Niestety w ostatnim okresie rewolucji dostrzegając kontrrewolucjonistów w każdym towarzyszu stał się jej gorącym zwolennikiem i choć w czasach młodości zawsze chciał bronić wykluczonych przed dyktatem niesprawiedliwego prawa, u kresu swej politycznej działalności wydawał dekrety zezwalające wysłać na szafot tylko na podstawie domysłów. Choć ostatecznie Robespierre na tle takich jakobinów jak Marat czy Saint-Just wcale nie był takim bezwzględnym i zimnym draniem. W młodzieńczych latach został zainfekowany sentymentalizmem Nowej Heloizy, który tlił się w nim do samego końca. Z jakobinami poróżniło go także podejście do spraw religii. Choć zawsze zwalczał reakcyjny sojusz tronu i ołtarza z równą gorliwością sprzeciwiał się antyklerykalnemu barbarzyństwu większości jakobinów. Myślę, iż jego postawę można uznać za pewną mutację politycznego deizmu opierającego się na publicznym kulcie Najwyższej Istoty. Podsumowując wczesny jakobinizm Robespierre to doktryna polityczna zwalczająca wszelkie tyranie, wierząca w uzdrawiającą moc rozsądnego oświeceniowego racjonalizmu, dostrzegającego zło tego świata i gotowego stanąć w obronie uniwersalniej wyższości demokracji nad wszelkimi innymi formami politycznego ustroju. W tym kontekście zbiegają się drogi jakobinizmu i neokonserwatyzmu jako dwóch odmiennych przejawów idei demokratycznego rewolucjonizmu. Poniżej przedstawiam świetny film dokumentalny Terror! Robespierre and the French Revolution. Wśród komentatorów oczywiście Zizek, który udowadnia, iż jego filozofia ewidentnie otwiera furtkę dla brutalnego rewolucyjnego terroru. Całe szczęście, iż celnie punktuje go Simon Schama. PS: Zachęcam do zwrócenia uwagi na teatralne rekonstrukcje zwłaszcza na kreacje Saint-Justa, genialny styl, wyśmienite „gangi”.

„Śmierć jest początkiem nieśmiertelności” – ostatnia mowa Robespierre.

20:41, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lipca 2009
Michael Shermer - dlaczego wierzymy w dziwne historie?

Michael Shermer

Pytacie mnie o życie po śmierci. Cóż, jestem Za!

Ostatnio pojawiła się w Polsce bardzo interesująca publikacja Umysł rynkowy (książka między innymi stara się pokazać jak darwinizm wspiera wolnorynkową ekonomię), pióra Michaela Shermera, redaktora naczelnego magazynu Skeptic, jedynego (oprócz Hitchensa) prawicowego przedstawiciela liczących się Nowych Ateistów. Generalnie zajmuje się sceptycznym dekonstruowaniem wszelkich doktryn religijnych, wszelkich pseudonauk, alternatywnych medycyn, antykapitalistycznych dogmatów, ufologicznych archiwów X, bzdur rewizjonistycznych historyków negujących Holocaust oraz wszelkiego rodzaju komicznych wymysłów twórców spiskowych teorii dziejów, zwłaszcza bojowników o prawdę, twierdzących, iż 9/11 to inside job (przecież wszyscy wiemy, iż to nie były żadne samoloty tylko zdalnie sterowane rakiety jedynie upozorowane na samoloty a wieże się zawaliły bo odpalono ładunki wybuchowe umieszczone w całym budynku a „najgłupszy prezydent w historii” oszukał cały świat, to ci dopiero cwaniak). Dla wszystkich ceniących merytoryczną i niefanatyczną krytykę religii, zwolenników Adama Smitha, oraz pasjonatów obalania wszelkich przesądów w imię klasycznego oświeceniowego racjonalizmu, ksiązki Shermera są lekturą obowiązkową. Polecam jego debaty z moim ulubionym chrześcijańskim apologetom Dineshem D’Souza’om. Poniżej wykład w siedzibie Googel na temat książki The Mind of The Market: Compassionate Apes, Competitive Humans, and Other Tales from Evolutionary Economics.

20:57, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2009
Triumf i upadek socjalizmu.

Socjalizm Czwarty stan

Każdy faszyzm jest jedynie konsekwencją przegranej rewolucji. Slavoj Zizek.

Panujący kryzys zdaje się być czasem prosperity dla jednej tylko grupy społecznej – socjalistycznych dinozaurów. Nagle z szaf na całym świecie wyskoczyły setki rasowych komunistycznych szkieletów. Jedna po drugiej organizowane są międzynarodowe konferencje na których średnia długość wystąpień przebija osiągnięcia kubańskiego El Comendante. Prawdziwy popis stworów/potworów z epoki mezozoiczno-kenozoicznej. Zizek też tam bryluje, choć akurat on czasem powie coś wartego refleksji. Jednak z drugiej strony lubi kombinować i ostatnio próbował skolonizować nacjonalistyczną twórczość Wagnera (którym inspirowali się Nietzsche i Hitler) i przerobić go na komunistycznego ideologa. Zainteresowanych odsyłam do wykładu Wagner's Ring as a Communist Narrative. Tymczasem polecam świetny dokument Heaven on Earth. The Rise and Fall of Socialism. Kompleksowe przedstawienie drogi od utopi Roberta Owena poprzez Marksa i Engelsa, rewolucje Lenina, zachodni rewizjonizm, socjalizm w Ameryce i Kanadzie, konfrontacje Churchilla i Atlee, rewolucję kulturową Mao i późniejszy chiński romans komunizmu i kapitalizmu, socjalizm w Afryce i izraelskich kibucach, aż po Trzecią Drogę Blaira i ostateczny upadek ZSRR. Wśród komentatorów wielu znanych neocons Muravchik, Pipes, Appelbaum (żona Sikorskiego), Michael Novak i oczywiście Christopher Hitchens. Z ciekawostek zdradzę, iż w trzeciej części filmu w relacji z jakiejś antysocjalistycznej konferencji możemy dostrzec w gronie uczestników Korwina Mikke i Sikorskiego;-p Poniżej pierwszy fragment z pierwszej cześć dokumentu.

22:24, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (2) »