Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
piątek, 30 kwietnia 2010
Andrew Klavan - Read between Lines or Lies.

Andrew Klavan neokonserwatyzm

„Kultura to magiczne miejsce w którym konserwatywno-prawicowe fakty zmieniają się w lewicowo-liberalne fantazje.”

Amerykańska kultura popularna od wielu lat przesiąknięta jest wpływami czerwono-zielonych celebrytów. Pełno tam wielbicieli Castro, Hugo Chaveza i bandyty Che. Zdarzają się jednak wyjątki takie jak Schwarzenegger i mistrz Chuck Norris. Choć trzeba przyznać, iż nawet jego kopniak z półobrotu niewiele pomorze na inwazję lewicowych produkcji takich jak ostatni megahit Avatar, który oprócz efektów 3D pełen jest ekologiczno-antyimperialistycznych narracji o napaści brutalnej kapitalistycznej korporacji na rajski świat prostych tubylców, pragnących jedynie spokojnego życia w symbiozie z naturą. Salony Hollywood pełne są filmów demaskujących chrześcijaństwo, ale ze świeczką szukać filmów w podobny sposób odnoszących się do islamu. Co tu dużo gadać, Republikanie od lat sześćdziesiątych pogrążeni byli w głębokim letargu niczym rasowe syberyjskie miśki. Pozwalając by na polach kultury popularnej i edukacji Demokraci zajęli pozycje hegemoniczne. Efekty widać gołym okiem, filmowcy kręcą filmy o morderstwie prezydenta Busha a na uniwersytetach uczą terroryści tacy jak Bill Ayers. Tym bardziej trzeba się cieszyć ze znakomitego wkroczenia w wielkim stylu na areny kultury popularnej Andrew Klavana, nawróconego na konserwatyzm, religijnego neofity, autora zekranizowanych bestsellerów (True Crime, Don’t Say a Word). Podobnie jak ja głoszącego tezę, iż Bush to Mroczny Rycerz. Do obejrzenia znakomity wywiad The Word According to Andrew Klavan. Oraz kilka najciekawszych odcinków jego znakomitego programu On The Culture: Liberal Fantasies v.s Reality, Are You a Racist?, How to Have Sex, Find God in 60 Days, Shut Up!, Eek! Gay People, The New York Times Answer Man, Oscars – The Best Films Never Made. Poniżej odcinek Liberalism Exposed.

21:50, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (22) »
piątek, 23 kwietnia 2010
Pieśń o małym rycerzu – Post Mortem.

Lech i Maria Kaczyńscy

Idź do samego kresu. Po złote runo nicości, Twoją jedyną nagrodę.

Panie Prezydencie był Pan prawdziwym Mężem Stanu. Z przykrością stwierdzam, iż w ilości niesłusznie otrzymanych obelg wyprzedza Pana jedynie George W. Bush. Pański ambitny projekt polityczny, który w wielu aspektach popierałem, niestety nie został zrealizowany. Pełniona w trudnych warunkach prezydentura, choć nie wolna od błędów i słabości, zasługiwała na kontynuację w ramach drugiej kadencji. Odszedł Pan przedwcześnie, wraz z Panem wiele ważnych osobistości, w tym wiele wybitnych kobiet. Na umęczonej ziemi nie stanęliście do apelu. Nowej ziemi otwarły się wrota. Tam wszyscy czekali.

Z niesmakiem przyjmuje histeryczne głosy polskich intelektualistów ostrzegających przed „demonami patriotyzmu”, rozpaczających nad „polityką śmierci” i kultem trumien. Przecież tydzień narodowej żałoby, tydzień powiewających flag, tydzień bez hucznych zabaw za to pełen refleksji i wspomnień o tych którzy odeszli, tydzień tysięcy ludzi oczekujących w kolejkach nawet po 18 godzin by pożegnać prezydenta ich kraju, to dla wielu polskich intelektualistów mroczny, plemienny, prymitywny festiwal „obwoźnego sado-maso”. Kuriozalne są głosy podkreślające, iż oto w obliczu żałoby objawiła się totalna hegemonia Kościoła. Dlaczego wszędzie pełno religijnej symboliki? Gdzie się podziały świeckie dyskursy o śmierci? Dlaczego znów musimy oglądać cały polski rząd na klęczkach? Toż to prawdziwa zbrodnia dowodząca, iż żyjemy pod butem teokracji. Obawiając się ożywienie tradycyjnego polskiego patriotyzmu, część polskich elit obawia się by Polacy nie dali się uwieść jakimś wydumanym „totemicznym rytuałom”. Najlepiej szybko o wszystkim zapomnieć i zbytnio nie myśleć nad dziedzictwem tych, którzy odeszli. Przecież, gdyby ktoś się zreflektował i stwierdził, iż zbyt surowo oceniał Prezydenta, zbyt łatwo dał się zwieść czarnej propagandzie biadolącej o faszyzmie kaczyzmu, to byłby skandal, irracjonalna decyzja zadżumionego człowieka, który dał się oszukać tyranii tłumów ślepo kultywujących demoniczny patriotyzm. W Polsce nie było i nie ma polityki śmierci. Polityka śmierci jest na nihilistycznych wiecach Hamasu ma których czci się matki terrorystów-samobójców. Oddały już wielu synów ale tych, którzy jeszcze żyją bez wahania oddadzą na śmierć witając ją okrzykiem radości.

Czy Prezydent mógł spocząć na Wawelu? Można się spierać. Myślę, iż zdecydowanie tak. Wawel jako miejsce spoczynku przywódców Polski nie jest własnością królów. Czas najwyższy by go zdemokratyzować. Gdy nadejdzie czas innych prezydentów niech i oni jako wybrani przez naród przywódcy mają możliwość tam spocząć. Tylko nie gen. Jaruzelski. Ubolewać należy nad powstaniem grup społecznościowych w stylu: „Tak dla pochowania Kaczyńskiego w piramidzie Cheopsa” a rzekoma „prowokacja artystyczna”, która pojawiła się na poznańskich forach anarchistycznych (kojarzonych z Rozbratem) zapraszającego na „Stypa party” to totalna żenada. Protestujący w Krakowie, jak na moje oko, też raczej mało przypominali kwiat młodej polskiej, kulturalnej inteligencji a ich transparenty były równie skandaliczne jak widoczny po śmierci Bronisława Geremka transparent z napisem: "Dobrze Boże, iż go od nas zabrałeś”. Swoją drogą można zrozumieć gdyby protestował monarchista uznający, iż Wawel jest miejscem spoczynku jedynie dla sprawujących władzę z woli Boga a nie z woli ludu lecz widok przedstawicieli skrajnej lewicy pałających uwielbieniem dla królów i dbających o dobre samopoczucie Korybuta Wiśnowieckiego albo Sasów to już kuriozum większe niż kwadratowe koło. Dobrą decyzją jest postanowienie uczynienia z miejsca pochówku Prezydenta pomnika upamiętniającego wszystkie ofiary Katynia i katastrofy Smoleńskiej. Prezydent nie był tylko zwykłym urzędnikiem. Przynajmniej dwukrotnie wykazał się patriotyczną odwagą. Pierwszy raz narażając siebie i swoją rodzinę podczas działalności w antykomunistycznej opozycji. Drugi raz organizując przylot przywódców Europu Wschodniej do Tbilisi, skutecznie utrudniając realizację polityki rosyjskiego imperializmu. Za swoje zasługi został zaszczycony tytułem Bohatera Gruzji. Niestety znajdzie się wielu widzących w tym pięknym geście jedynie nagrodzenie jednego rusofoba przez drugiego. Na tych spuśćmy zasłonę milczenia. Wsłuchajmy się w słowa gruzińskiej pieśni dedykowanej Prezydentowi i jego Małżonce.

Lech kaczyńśki

22:57, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (4) »
sobota, 03 kwietnia 2010
Żydowska zemsta.

Bękarty wojny żydowska zemsta

We will do one thing. One thing only. Killing Nazis!!!

Dwie są drogi żydowskiej zemsty będącej odpowiedzią na piekło Shoah. Pierwszą jest droga „Mściciela z Krainy Umarłych”, powracającego niczym upiorna zjawa ze świata gorejących pieców. W tym przypadku akt zemsty wydaje się być aktem bliższym przyrodzonej naturze człowieka, to przebaczenie w obliczy niewyobrażalnego zła może jawić się jako coś „nieludzkiego”. Zemsta staje się więc aktem przywracania sprawiedliwości, potwierdzeniem wartości zanegowanych w czasach nazistowskiego ludobójstwa. Ucieleśnieniem tej krwawej i bezwzględnej, dążącej do rozliczenia zła zemsty są bohaterowie filmu Bękarty wojny. Druga droga być może bardziej wymagająca za akt pomsty uznaje samo życie Ocalonych. Życie na przekór wszystkim wrogom. To właśnie zwykłe codzienne życie, restytucja żydowskiej tożsamości i wychowanie potomków w tradycji ich Matek i Ojców jest radykalnym aktem zemsty przerywającym spiralę przemocy. Mówiąc słowami jednego z literackich Ocalonych: „Volkswagena kupiłem okazyjnie i za bezcen. Gdy mnie pytano, dlaczego popieram niemiecki przemysł, odpowiadałem, że Hitlera szlag trafiłby po raz drugi, gdyby wiedział, że nie tylko go przeżyłem, ale w dodatku jeżdżę po słonecznej Kalifornii samochodem przez niego zaprojektowanym dla Niemców” (Kadisz, H. Grynberg). W tym momencie trzeba by dokonać długiej refleksji nad alternatywą zemsty jaką jest przebaczenie. Ograniczę się do dwóch krótkich komentarzy. Po pierwsze musimy zadać sobie pytanie czy my dziś, którzy nie uczestniczyliśmy w koszmarze Shoah możemy komukolwiek przebaczać. Przebaczać w imieniu kogo i jakim prawem, kto nam je nadał? Czy musimy dokonać radykalnej decyzji i uznać, iż nikt poza ofiarami nie może przebaczyć, nawet sam Bóg? W sporach o przebaczenie zawsze będą ścierać się dwa biblijne imperatywy:  starotestamentowe przykazanie „kochaj swego sąsiada i nienawidź swego wroga” oraz nowotestamentowy nakaz „kochaj i módl się za twoich nieprzyjaciół”. Spinoza, ów wielki racjonalistyczny heretyk, który jednocześnie był „pijany Bogiem” w iście demaskatorskim stylu sprowadza genezę obu nakazów do zmiennych okoliczności politycznych. W pierwszym dostrzegając efekt zmagania się Żydów po Wyjściu z Egiptu z plemionami gojów. W drugim nakazie widzi pragmatyczną formułę szukania drogi przetrwania w obliczu losu Żydów skolonizowanych przez Rzymian wobec których skuteczny opór nie był możliwy. Więcej na temat różnych wariantów żydowskiej zemsty do przeczytania w książce: Sławomir Buryła – Opisać Zagładę. Holocaust w twórczości Henryka Grynberga. Poniżej: The Bastards – Mściciele z Krainy Umarłych.

17:27, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 kwietnia 2010
Fight Club jako faszystowska narracja?

Fight Club filozofia faszyzm

Czy roztańczony pył tego świata skrywa swe prawdziwe mroczne oblicze.

Projekt Chaos nie jest wbrew potocznym i banalnym opinią eksplozją buntu antyglobalistycznych anarchistów lecz raczej przyczynkiem do quasi-faszystowskiego puczu. Jest to faszyzm z okresu poprzedzającego utworzenie wszechwładnego, totalitarnego państwa. Bohaterowie filmu jednoczą się dokoła sekretnego stowarzyszenia mężczyzn, którzy nawiązują między sobą pozytywną, jednoczącą więź opierając się na etosie przelanej braterskiej krwi. Transgresyjny rytuał męskiej cielesności zbroczonej krwią wojowników zapewnia im ucieczkę od alienacji czysto pragmatycznych, wyzbytych z dreszczu gorliwości ponowoczesnych społeczeństw. To nie tylko radykalne, kontrkulturowe ruchy lewicowe posiadają monopol na kontestację świata sprowadzonego do czystej konsumpcji i wartości wymiennej. To także faszystowskie zadanie by dokonać puczu przeciwko etosowi umasowionego mieszczaństwa. Stąd już prosta droga do obsceniczno-demonicznych aktów spalenia Reichstagu, Nocy Długich Noży i Kristallnacht, owych mrocznych przejawów Bachtinowskiego karnawału będącego niczym innym jak zawieszeniem reguł panującego Prawa. Bohaterowie afirmując przemoc, podkreślają jej emancypacyjny charakter. Kulminacyjnym momentem jest słynna scena gdy Norton w obecności własnego szefa dokonuje aktu autoagresji przynoszącej wyzwolenie (nawiązuję do interpretacji filmu zaproponowanej przez Zizka). Szef firmy jest ucieleśnieniem Pana sprawującego symboliczną i realną władzę opartą na fundamencie każącej przemocy. Dokonując aktu autoagresji wytrącamy władzy zbrodnicze narzędzie dokonując gestu jej rozbrojenia. Tak przerwaniu ulega Heglowska dialektyka Pana i Niewolnika. Końcowe sceny filmu przedstawiające walące się drapacze chmur owe fundamenty nowoczesnego świata, konfrontują nas z konsekwencjami aktywnego nihilizmu radykalizującego w polityce Blitzkriegu ideały Sturm und Drang. Kluczowym dowodem na potwierdzenie obecnych w filmie faszystowskich kodów jest fakt, iż główny bohater produkuje mydło z ludzkiego tłuszczu. Do obejrzenia Fight Club Tribute.

15:25, kenjishinoda , Epic Art
Link Komentarze (5) »