Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
sobota, 28 marca 2009
Jaruzelski vs Naszość.

Jaruzelski Naszość

„Znajdzie się pała na wrogów generała" ;-p

Studencka Rada Miasta Poznania oraz Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa (a co z poznańską szkoła bouncu i lansu) zaprosiły ostatnio „zacnego gościa", prawdziwego świadka historii, generała „mniejsze zło" zwanego Jaruzelem. Zamiast ganiać za dziewczynami zebrało im się na dyskusje i wsłuchiwanie się w laudacje jednego z najważniejszych żyjących światowych „gwiazd" komunizmu. Komsomolcy zapraszają, sale od wielbicieli się uginają. Osamo Ben Ladenie zapraszamy na uczelnię. Na spotkanie przybył także towarzysz Lenin, który chciał uświetnic wykład generała swym wystąpieniem. Niestety luminarze uczelni nie mieli już czerwonych dywaników, więc nie było jak godnie przyjąć towarzysza. Generała dzielnie ochraniała prawicowa akcja alternatywna Naszość, w przebraniu ZOMO. Dzielnie rozpędzając podejrzanych gryzipiórków i kontrrewolucyjny element studencki. Przecież jakiś byle student nie będzie zadawał pytań postaci takiego formatu jak generał. Uciekający z wykładu na wagary pseudostudenci, słusznie bumelantami zostali nazwani. Sam generał (a raczej agent „Wolski") do samego końca był chroniony lepiej niż pod ochronnym parasolem sowieckich batalionów. Żegnały go okrzyki: „ZOMO z tobą. Wojtuś zostań z nami". Generalnie uczelnia się skompromitowała, Naszość zaliczyła kolejny udany happening a amerykańscy radykałowie powinni nauczyć się jak przeprowadzać cywilizowany protest.

Poniżej relacja video: „ZOMO ochrania generała Jaruzelskiego".

Piotr lisiewicz

21:45, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 marca 2009
Krótka historia filmów religion fiction.

Aniołu i demony

„Bluźnierstwem i wzgardą wzbudzę niepokój w sercach tych, których duch twardy niczym skała. Lub tym bardziej potwierdzę siłę i istnienie Tego, którego negują moje słowa".

Krótki przegląd najważniejszych filmów z gatunku religijnej fikcji zacznijmy od głośnych niegdyś Stygmatów, historii niewierzącej stygmatyczki, dzięki której to świat ma poznać prawdziwe przesłanie Jezusa zapisane w Ewangelii według Tomasza. Film otwiera bardzo efektownie nakręcone intro, w którym możemy posłuchać utworu Mary. Mary, zespołu Chambawamba. Dla wielbicielek Heatha Ledgera pozostaje powrót to filmu Sin Eater, o zabójcach z nadprzyrodzonymi zdolnościami, tajnych zakonach poza jurysdykcją Watykanu i upadłym lefebryście. Poza tym mamy udane Dziewiąte Wrota, Polańskiego (Choć moim zdaniem to bardziej film dla maniaków książek i bibliotek, niż religijnej sensacji) oraz komiksowego Constantina (z ciekawą kreacją Keanu Reevesa), eksponującego motyw zakładu między Bogiem i diabłem, co w luźnym nawiązaniu odnosi się to wydarzeń z Księgi Hioba. Constantine miał w sobie spory potencjał, który niestety moim zdaniem nie został należycie spożytkowany i nie postarano się wyjść poza ramy poprawnej komiksowej adaptacji. Ciekawe kiedy na ekrany trafi kolejny komiks, tym razem Kaznodzieja. Swego czasu nawet gubernator Schwarzenegger zmontował film I stanie się koniec w którym walczy z „władcą much" by ocalić świat przed zagładą. Nie upadajmy jednak tak nisko. Oprócz o wielu metamorfozach Egzorcysty, wspomnijmy o jednej z najlepszych produkcji tego gatunku a mianowicie o japońskim kultowym anime Hellsing w którym mamy do czynienia z bezpardonową konfrontacją anglikańskiej organizacji Hellsing i tradycjonalistycznego, katolickiego Instytutu Iskariota. Oczywiście jest jeszcze Kod Da Vinci, straszne nudziarstwo i to nawet dla osób, które nie czytały książki. Zobaczymy co przyniosą nadchodzące Anioły i Demony, zwiastuny są obiecujące, zwłaszcza Ewan McGregor jako negatywny bohater, watykański camerlango i jednocześnie przywódca Iluminatów może stworzyć ciekawą kreację. Na koniec pytanie z serii mało prowokacyjnych. Ciekawe dlaczego nikt nie kręci takich filmów z islamem w roli głównej?? Poniżej najnowszy zwiastun A&D

16:08, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2009
Conservative Punk/Rock & Fun!!!

Bush Konserwatywny Punk

Wcale nie chodzi tu o zabójcze przeboje Rosiewicza w stylu „Tylko z Pisem, Pisem Polska Europy tygrysem".

National Review opublikowało listę 50 najlepszych konserwatywnych piosenek wszechczasów. Pierwsze miejsce The Who- Won't Get Fooled Again, straszne nudy. Zamiast tego proponuje zespół The Right Brothers, zwłaszcza utwory, List, Bush was Right, Shut up an teach, I'm in love with Ann Coulter. Poza tym trzeba wspomnieć o genialnym Sabatonie i utworze Blink182 Stay together for the kids. Z polskiego podwórka oczywiście oprócz przebojów mistrza rydzykpolo, można wspomnieć Virus SLD Kukiza, choć tekst liryczny nie jest zbyt elokwentny. Z zespołów wzbudzających większe kontrowersje, trzeba wymienić nawiązujący do tradycji kontrrewolucyjnej i tradycjonalistycznej prawicy, ocierający się o nacjonalistyczną symbolikę i jednocześnie elementy dandyzmu i haute coutere, niemiecki zespół Von Thronstahl. Jest jeszcze wszchpolsko-narodowa Twierdza, której Świadectwo jest warte uwagi (choć spotkałem się z opiniami, iż wokal w tym utworze dziwnie przypomina Ich Troje). Podaje namiary na stronę ConservativePunk oraz The Right Brothers, w ich utworze List do grona lewicowych liberałów zaliczony został John McCain. Co pokazuje jak wielki budził on opór wśród amerykańskich republikanów, tym bardziej jego dobry wynik wyborczy zasługuje na uznanie. Z podobnymi irracjonalnymi sporami mamy do czynienia na polskiej prawicy od wielu lat. Czy można sobie wyobrazić, sytuację w której jakiś Platformers starający się o jakiś urząd i walczący z kandydatem lewicy, dostałby solidne wsparcie od Pisiaków i vive versa, raczej nie.

Update: patriotyczna muzyka wykraczająca poza podziały na różne filozofie polityczne - Panny Wyklęte i Lao Che.

18:09, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2009
Joseph de Maistre & Baudelaire.

joseph de maistre

"To on nauczył mnie myśleć" - Baudelaire.

O fascynacji największego poety dekadentyzmu postacią Josepha de Maistre'a mało kto wie. Głównie dlatego, iż Baudelaire jest raczej postrzegany jako artysta bliższy lewicowej ideologii. Tymczasem nic bardziej mylnego. Zgadzam się z interpretacją T.S.Eliota, który odczytuje „księcia dekadentyzmu" jako konserwatywno-religijnego autora. Choć ma on i bardziej społeczno-socjalne oblicze( opisuje je Marshall Berman w książce "Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu"), które ujawnia w pięknych poematach prozą (Paryski splin), opisujących miejskie molochy, dzielnice nędzy i oczy wygłodniałych biednych. Natomiast wątki mistycznego materializmu celnie opisywał Walter Benjamin. Obecność w twórczości dekadentów ultrakatolickich motywów jest powszechnie stwierdzalna od Huysmansa do Wilde'a (który przez krótki okres czasu określał siebie mianem wulgarnego papisty). To oczywiście nie oznacza, iż w życiu prywatnym byli świętoszkami, choć przez większą części życia wielu radykalnych melancholików było rozdartych między wybujałym erotyzmem a skrajnym ascetycznym umartwieniem. Większość ich egzystencji spędzali na swoistej dialektyce upadania w grzech i cierpiętniczego odkupienia. Tak!! Baudelaire jest poetą chwili, ale chwili która może byc sobą i podkreślać swą wyjątkowość jedynie w kontekście wieczności. Charles potwierdza słynne stwierdzenie Marks dotyczące modernizmu, iż: „wszystko co stałe, rozpływa się w powietrzu", ale go nie akceptuje a jego poetyczny krzyk jest rozpaczą nad odchodzącym światem. Baudelaire wybrał także de Maistre'a na swego patrona, ponieważ zawsze poszukiwał dla siebie surowego sędziego, karzącego spojrzenia Wielkiego Innego, który mogłoby go bez taryfy ulgowej osądzić, wspomina o tym Sartre w swym eseju o Baudelairze. Sam de Maistre był początkowo religijnym liberałęm to dopiero Rewolucja Francuska uczyniła go skrajnym tradycjonalistą, reakcjonistą i apologetą instytucji kata. Swoją drogą nie tylko artyści ale wielu filozofów mających spore prawicowe odchylenie zostało ostatnio skolonizowanych przez radykalną lewicę (np.Nietzsche, Schmitt, Heidegger). 

Polecam bardzo interesującą książkę Ellis Hanson Decadance and Catholicism. Do zapoznania wideo będące mieszanką wątków kontrewolucyjnego konserwatyzmu.

Poniżej mroczny katolicyzm dekadentyzmu.

18:44, kenjishinoda , Filozofia
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 marca 2009
Teologia Queer - herezja czy nowa ewangelia?

Anioły w Ameryce Teologia Queer

"Our bodies, our experiences" & "Tolerance means nothing".

Teologia queer wyrosła z o wiele szerszego intelektualnego fenomenu jakim jest queer theory, zapoczątkowana filozoficznymi pracami Foucaulta. Czerpiąc garściami z emancypacyjnego potencjału wszelkiego typu teologii wyzwolenia, queer theology chce doprowadzić do redefinicji klasycznych kodów teologicznych, tym samym próbując znaleźć język, który byłby w stanie wyrazić naturę homoseksualnego doświadczenia religijnego. Nie chodzi tu tylko o zniesienie odium grzeszności z homoseksualizmu, ale o radykalne przemienienie tradycyjnej kultury i obyczajowości. Dlatego teoria queer zwraca się ku radykalnym koncepcjom tworzenie nowych wzorców partnerstwa, w których dopuszczalne byłyby różnego rodzaju wielokątne relacje partnerskie, czy też komuny seksualne, które nie są oparte na żadnych przysięgach. Klasyczna teologia bądź filozofia nie mogą opisać doświadczenia queer, ponieważ ich metafizyczne pojęcia były tworzone pod wpływem szowinistycznego, represyjnego, heteroseksualnego dyskursu. Dlatego konieczna jest emancypacja i queerowanie teologii, filozofii, Boga. W takim przypadku konieczna jest negacja praktycznie całej chrześcijańskiej tradycji, ewentualnie jej totalna transformacjia i przepisanie jej z perspektywy "chrześcijanina odmieńca". Oparcie queer theology na kanonicznych pismach lub pierwszych dokumentach chrześcijaństwa jest znikome i nie jest to zaskoczeniem, gdyż nawet stosując skrajnie liberalną i relatywistyczną interpretacyjną zasadę „anything goes", wykazanie obecności w kanonicznych tekstach koncepcji queerowego Boga przypomina raczej udowadnianie kwadratury koła. Czasem teologia queer powołuję się na tradycję „otwartej wspólnoty stołu", każdy mógł przyjść i przebywać z Jezusem, który nikogo nie odtrącał. Prawdą jest, iż Jezus nie dokonywał radykalnego, bezpośredniego aktu potępienia, ale jego spotkania z ludźmi miały mieć charakter przemieniający. Nie chodzi o to, by przy stole przyklaskiwać wszystkim i utwierdzać ich w każdej postawie jaką prezentują. W takim przypadku powstaje pytanie dlaczego - wobec tak dalekiego przemienienia klasycznej chrześcijańskiej religijności - teologię queer nazywać dalej chrześcijańską. Czy nie jest ona raczej pewną teologią naturalną wychodzącą od indywidualnego cielesnego doświadczenia, jedynie swobodnie nawiązującą do pewnych chrześcijańskich postaci lub mocno przedefiniowanych pojęć ortodoksyjnej teologii. Koniec końców teologia queer - mimo deklarowanej otwartości - nie uniknie praktyk wykluczania. Bowiem jakie miejsce w radykalnej teorii queer zajmuje przedstawiciel homocons, orędownik powściągliwości seksualnej, monogamii, mieszczańskiego życia bez ekstremalnych podniet, zwolennik tradycyjnej metafizyki, głosujący na Busha i mający w głębokim poważaniu polityczne projekty lewicy?

Po więcej informacji na temat queer theology odsyłam do wykładu dr. Woszczka z Pracowni Pytań Granicznych albo do książki Marcella Althaus-Reid, The Queer God. Polecam także książki pisane z pozycji chrześcijańskiej ortodoksji: Christopher Yuan & Angela Yuan - Out of a Far Country. A Gay Son Journey to God oraz Sherif Girgis, Ryan T. Anderson, Robert P. George - What is Marriage? Man and Woman: a Defense. 

Artystyczną ekspresją teorii queer jest dramat i serial Kushnera Anioły w Ameryce. Z intelektualnym przesłanie polemizowałbym w wielu miejscach, ale pod względem formy artystycznej to bardzo udane dzieła. Poniżej trailer serialu.

niedziela, 08 marca 2009
Klątwa Mercutia - Shakespeare

Mercutio Szekspir

„Dwa rody, równą odziane godnością, w pięknej Weronie, gdzie rzecz ta się dzieje, stary spór nową podsycają złością i krew szlachetna ręce szlachty bruka."

Muszę przyznać, iż Baz Luhrmann dokonując nowej interpretacji klasycznego arcydzieła Szekspira wykonał piekielnie dobrą robotę. Zachowanie klasycznego szekspirowskiego języka, perfekcyjne wykorzystanie technik montażu nowoczesnych teledysków, stylowe i bardzo modne oblicze bohaterów, to wszystko sprawia iż Romeo i Julia Lurhmann'a to bardzo dobrze uwspółcześniona sztuka. Brawa za zachowanie poetycznego języka, gdyby zdecydowano się na zastosowanie młodzieżowego slangu, prawdopodobnie film stałby się zwykłą, kiczowatą szopką. Swego czasu w USA stwierdzono, iż język szekspirowski jest zbyt trudny i trzeba go przełożyć na gwarę mniej wymagającego czytelniczego demosu. Tak powstał zbiór na nowo przełożonych sztuk pod wspólnym tytułem projektu Shakespeare Made Easy w którym słynna fraza: „Być albo nie być" została przełożona na: „Zabić się czy nie". Nie tylko jego spotkał taki los, filozoficzne dzieła Kant, także próbowano przełożyć z mętnego języka transcendentalnych bebechów na bardziej przystępny niemiecki. Tylko jak w takim przypadku przetłumaczyć „transcendentalną jedność apercepcji". Jakieś propozycje? Pozostając przez chwilę na skrzyżowaniu Szekspira i filozofii warto sięgnąć do wydanej także w Polsce, krótkiej książki Allana Blooma Szekspir i polityka, która jest próbą politycznej interpretacji Juliusza Cezara, Ryszarda II, Othello, i Kupca Weneckiego. Poza tym to polecam także interesującą książkę profesora Kenji Yoshino - A Thousand Times More Fair: What Shakespare's Plays Teach Us About Justice.  A wracając jeszcze na moment do uwspółcześnionych filmowych adaptacji Szekspira, to warto polecić Titusa Andronikusaz Antony Hopkinsem w roli tytułowej, tam z kolei mamy akcje w stylu Tarantino, końcowa sieczka to istna makabra.

Poniżej przedstawiam moment zwrotny Romea i Julii, jeden z najsłynniejszych szekspirowskich pojedynków oraz tragiczno-poetyczną śmierć i klątwę Mercutia.

„Klątwa na oba wasze domy"

22:29, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
Femme Fatal Dekadentyzmu.

Femme fatal dekadentyzm Bella zmierzch

"Lecz silniejszą truciznę kryją twe powieki
W ócz zielonych orbicie:
Tam, drżąc, swej duszy widzę opaczne odbicie
I śnię, że w nich, na wieki
Zatopiwszy się, zgaszę pragnienie i życie"

Demoniczna „kobieta fatalna", pełna zmysłowego erotyzmu, „wampirzyca" całkowicie zniewalająca dekadenckiego spacerowicza, stając się dla niego przebóstwioną, srogą boginią, zwykle prowadzi go do ostatecznego upadku z którego nie będzie już podniesienia. Dekadencka literatura egzystencjalnego weltschmerz pełna jest opisów modernistycznych wampów z perfekcją i cierpliwością sączących śmiertelną truciznę. Choć dekadencka kobieta fatalna często opisywana jest przy pomocy języka pełnego zmysłowego erotyzmu, sama musi pozostać niedostępną dla swego adoratora. Kolejnym typowym strachem dla każdego cierpiącego na spleen - oprócz obawy przed niepowodzeniem samobójczego aktu - jest lęk przed zrealizowanym pragnieniem, które przeistacza się w koszmar. Paradoksalnie bardzo łatwo przypisać dekadenckiej literaturze afirmacje perwersyjnej i hedonistycznej seksualności. Trzeba jednak pamiętać, iż nawet w Kwiatach zła, można odnaleźć wiersze(Padlina, Dwie dobre siostry) w których z obrzydzeniem potępia się wulgarną cielesną zmysłowość i pornograficzne dążenie do „przyjemności dla samej przyjemności". W poezji Koraba-Brzozowskiego wulgarny erotyzm zostaje porzucony na rzecz delikatnej, acz zniewalającej, urokliwej zmysłowości. Musimy także podkreślić, iż tym co zniewala mężczyznę wcale nie musi być upojna, tryskająca demoniczną rozkoszą uroda modernistycznego wampa. Tym naprawdę zniewalającym dekadenta elementem kobiecości jest traumatyczny wymiar jej intrygującego, tajemnego, cudzo-ziemskiego głosu. Przeglądając uważnie stronice chorobliwych poematów Baudelaire'a natrafić możemy na zagadkowy wiersz Deullum opisujący konflikt, walkę, starcie między femme fatal a zależnym od niej dekadentem. Baudelaire nigdzie nie sugeruje kto w tej pełnej złowrogiego napięcia relacji wypowiada bunt komu. Co pozastawia możliwość dwojakiej interpretacji. Jeśli agresorem jest femme fatal to dla dekadenta jest to traumatyczne doświadczenie porównywalne z szokiem Izaaka widzącego Abrahama z nożem w dłoni. Ten który nigdy - jako jedyny - nie dostrzegał złego oblicza swej ziemskiej bogini, jednym śmiertelnym ciosem swego Ideału, zostaje strącony w piekielną otchłań. Jeśli do dekadent podnosi bunt wobec swego Ideału, utożsamianego wręcz z boskim autorytetem. To mamy tu do czynienia z powtórzeniem Freudowskiego mitu o mordzie dokonanym przez synów na pierwotnym omnipotentnym Ojcu. Chcąc usunąć w szaleńczym akcie „bladego przestępcy" kierowanego „rozkoszą noża" spojrzenie Wielkiego Innego, tak naprawdę dokonuje się jego unieśmiertelnienia. Karzące spojrzenie Wielkiego Innego przeistacza się z fizycznie uobecnionego w świecie autorytetu w pozaświatowy symboliczny autorytet nieusuwalnego wyrzutu sumienia, przypominającego o traumie pierwotnej zbrodni.

Poniżej koljny utwór tworzący dekadencki soundtrack, tym razem gnialny Nick Cave As I Sat Sadly by Her Side.

21:04, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 marca 2009
Robert D. Kaplan o polityce wojowników.

Wietnam Vietnam memorial wall

„Zapomnij o końcu historii, zapomnij o apokaliptycznym zderzeniu wielkich ideologicznych metanarracji i zobacz jak nadchodząca Anarchia spróbuje podważyć od wewnątrz demokratyczny ład, pokazując iż był on tylko momentem w rwącym strumieniu historii ludzkości"

Nareszcie na polskim rynku ukazała się Polityka wojowników, jedna z najciekawszych książek amerykańskiego intelektualisty i korespondenta wojennego Roberta Kaplana. Jest to o obowiązkowa pozycja w neokonserwatywnej bibliotece, choć sam Kaplan jest zdecydowanym orędownikiem twardego realizmu politycznego, pozbawionego optymizmu i idealizmu, dlatego w jego książce pełno takich klasycznych realistów jak, Tukidydes, Hobbes, Machiavelli, Sun Zi, Churchill brakuje tylko Clausewitza. W tym momencie warto przytoczyć słowa jakie wypowiedział Bernard Henri Levy , definiując neokonserwatysów jak 100% realistów i jednocześnie 100% idealistów. Coś jest na rzeczy w tym stwierdzeniu. Kaplan oprócz tego, iż jest zwolennikiem odrzucenia chrześcijańskich wartości w polityce na rzecz pogańskich cnót (oczywiście chodzi tu o koncepcje, antycznych filozofów i wielkich mężów stanu starożytnego Rzymu a nie o nawrót do mitologii, lub słowiańsko-nordyckich bóstw) jest także jednym z najważniejszych prawicowych teoretyków postzimnowojnnej polityki, godnie stając w szranki z Huntingtonem i Fukuyamą. W swoich polityczno-filozoficznych analizach wskazuje na możliwość nastania czasów nowej anarchii, która wykorzystując szybki przyrost liczby ludzkiej populacji, gwałtowny wzrost stopnia urbanizacji Ziemi (prowadzący do tworzenia monstrualnych miejskich molochów), oraz kurczące się zasoby naturalne, spróbuje podwarzyć demokratyczny porządek świata. Odsyłam bezpośrednio do trzech najważniejszych ideowych manifestów Kaplana, The Coming Anarchy, Was Democracy Just A Moment?, The Dangers of Peace. W ostatnim odcinku programu Trzeci punkt widzenia, dyskutowano na temat Kaplana (autorzy zaliczyli wpadkę, gdyż w programie została pokazana fotografia ekonomisty Roberta S. Kaplana). Gorąco polecam także inne książki wydane przez Sprawy polityczne. Takie dzieła jak Tadeusz A. Kisielewski - Wojna Imperium. Większy Bliski Wschód i amerykańska wojna z terroryzmem, Niall Ferguson - Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat, Steven W. Mosher - Hegemon. Droga Chin do dominacji, Uri Huppert - Izrael w cieniu fundamentalizmów, to obowiązkowe lektury - tylko kto ustalił tak skandaliczne ceny sięgające 50 zł, żądam natychmiastowych obniżek!!!!!!!!

Tak na marginesie ukazał się już mój nowy tekst do poczytania w wolnych chwillach - Obama w cieniu klanu Clintonów.