Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
niedziela, 29 listopada 2009
Werter przeciwko chrześcijaństwu.

cierpienia młodego wertera

Zacna duszo, odczuwająca te same co on tęsknoty, niechże ci z cierpień jego spłynie w duszę pociecha i jeśli los zawistny lub wina własna nie pozwoliły ci pozyskać przyjaciela bliższego, niechże ci książka ta przyjacielem się stanie.

W wieku 23 lat Goethe spotyka Charlottę Buff, która stanie się pierwowzorem Loty z Cierpień młodego Wertera. Goethe zrywa z miłosnym sentymentalizmem Nowej Heloizy Rousseau, by obnażyć mroczne i tragiczne oblicze miłości/erosa. Pisząc książkę ocalił własne życie dokonując aktu symbolicznego unicestwienia uwiedzionego tanatyczną obsesją Erosa. Książka wywołała oczywiście spore społeczne oburzenie nie tylko dlatego, iż pojawili się naśladowcy Wertera ale także z powodu werterycznej rebelii przeciwko chrześcijańskiej miłości. Subiektywizacja podziału na dobro i zło, uznanie świata za więzienie, pochwała heroiczności samobójstwa to prowadzi do konfrontacji z chrześcijańskim obrazem świata. Poza tym Werter porzuca postawę chrześcijańskiej pokory wobec okrutnego wyroku losu skazującego go na cierpienia odrzuconego uczucia i przyjmuje postawę egocentrycznej rebelii romantyka buntującego się wobec niesprawiedliwości jego losu. Czyniąc tak zrywa z etosem „drugiego policzka”. Tym samym rzucając swe uczucia w objęcia tanatycznego pędu ku śmierci. W tym przypadku miłość/eros nie jest siłą zbawiającą świat ale mroczną siłą której skrywanym obliczem jest cierpienie i śmierć. Ksiązka została uznana za prawdziwą „powieść zbójecką” ponoć przyjaciele bali się ją podesłać nieszczęśliwie zauroczonemu Mickiewiczowi. Dobre sobie, mogli to uczynić bez wahania. Bo Adaś to był zwykły bawidamek a nie żaden werteryczny szaleniec, który mimo burzy i jej naporu idzie bez zawahania ku kresowi Nocy. Poniżej House/Cuddy – Painful Love.

21:03, kenjishinoda , Epic Art
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 listopada 2009
David Horowitz – One-Party Classroom.

David Horowitz One-Party Classroom

„Ucz się, ucz się, ucz się”. Motto Lenina dla dzieci.

Intelektualna kondycja wielu amerykańskich uniwersytetów wzbudzać może uzasadniony niepokój. Nie chodzi tylko o to, iż średnio 95% kadry profesorskiej na amerykańskich uniwersytetach reprezentuje zdecydowanie lewicowo-liberalny światopogląd, każdy ma prawo do swoich poglądów. Jednakże atakowanie kapitalizmu lub wojny z terroryzmem podczas wykładów z klasycznej literatury angielskiej, raczej nie mieści się w dobrym akademickim obyczaju. Studentom proponuje się kursy na których naucza się jak przygotować antykapitalistyczną rewolucję. A wielbienie świętego Che jest na porządku dziennym. Gdy wygasła rewolta roku 68 lewicowi radykałowie idąc za wezwaniem włoskiego teoretyka marksizmu Gramsciego, masowo przeobrażali się z dewastatorów centrów handlowych i banków w akademickich profesoraów, przenosząc ciężar walki na pole kultury. Tak powstały nowe uniwersyteckie instytutu, które są całkowicie zideologizowane. Instytuty gender/women’s studies zajmują się jedynie szkoleniem aktywistek radykalnego lewicowego feminizmu. Podobnie jest w przypadku postcolonial studies, ethnic studies czy też black studies. W przypadku tych ostatnich wyjątkiem jest znany z „piwnego spotkania u Obamy” Henry Louis Gates.

Niestety niektórzy „profesorowie” nie powinni uczyć nawet w podstawówce w Pcimiu z epoki mezozoicznej. Ward Churchill, który był profesorem Ethnic Studies na uniwersytecie Colorado by skorzystać z bonusów akcji afirmatywnej fałszywie podawał się za Indianina. Splagiatował swoje prace naukowe, co nie powinno dziwić, gdyż studiował komunikację na eksperymentalnym uniwersytecie na którym nie stawiano żadnych ocen. Profesor naucza, iż Stany Zjednoczone to faszystowskie państwo, którego jedynym zadaniem jest eksterminacja mniejszości. Dlatego w swym najgłośniejszym artykule przyrównał ofiary 9/11 do „małych Eichmannów” dodając, iż dostali to na co zasłużyli. Gdy na jaw wyszły wszystkie jego przekręty i nie dało się go już dłużej bronić, dyrektor jego instytutu stwierdził, iż decyzja o jego zwolnieniu był najcięższą jaką musiał podjąć w swoim życiu. Co może dziwic, gdyż intelektualna hochsztaplerka Churchilla została gruntownie wykazana.

Inny akademicki gwiazdor, afroamerykanin Cornel West, oprócz zgłębiania marksizmu ponoć świetnie rapuje a jego utwory są przełomowymi dziełami w historii muzyki. West miał poważne starcie z najpotężniejszym rektorem w historii Ameryki Lawrencem Summersem, który zażądał by West zamiast produkować raperskie płyty skupił się raczej na napisaniu merytorycznej książki naukowej, która zostanie zrecenzjonowana w akademickich periodykach a nie przez jakiegoś redaktora gazety codziennej. To doprowadziło do poważnego spięcia pomiędzy nimi, gdyż West zdecydowanie nieprzyjął stawianych mu zarzutów. W ostateczności opuścił Harvard i powrócił do nauczania w Princeton.

Najbardziej zaskakująca jest jednak akademicka karierę słynnego amerykańskiego terrorysty jakim jest Bill Ayers, który dorobił się tytułu „Distinguished Professor of Education”. Dodajmy na koniec, iż tacy profesorowie pracują od 3 do 5 godzin na tydzień, mają 4 miesiące płatnych wakacji i rewelacyjne pensje.

Do obejrzenia film Indoctrination U, oraz świetny wykład/konfrontacja Horowitza ze studentami. Do poczytania lektura obowiązkowa One-Party Classroom. Poniżej David Horowitz - How Radical Professors Indoctrinate Students.

21:18, kenjishinoda , Polityka
Link Komentarze (1) »
Tajemnice krypty Skull & Bones – ukryte ścieżki władzy.

Stowarzyszenie Czaski i Piszczeli

Co jest sekretne i elitarne nie może być dobre.  

Kiedyś podczas jednej z debat akademickich w której brałem udział, jeden z uczestników stwierdził, iż Bush junior należał do tajnego stowarzyszenia AlfaBeta. No jasne to już może od razu do Lambda-Lambda-Lambde z filmu Zemsta Frajerów. Zarówno Georg W. Bush jak i jego ojciec oraz np. John Keery przynależeli do tajnego stowarzyszenia Czaszki i Piszczeli. Co dzieje się za hermetycznymi wrotami ich słynnej krypty. Ponoć wnętrze jest pełne staroświeckich antyków, średniowiecznego uzbrojenia, wypchanych zwierzęcych trofeów oraz masy szkieletów. Kogo? Ponoć znanych osobistości np. Geronimo. Na ucztach pojawiają się dziwni przebierańcy, konsumpcja jest ponoć bezalkoholowa natomiast orgietki już bez zbędnych zahamowań. Skoro Yale może mieć takie stowarzyszenie, to UAM też powinien mieć. Ktoś ma jakieś pomysły na obrzędy inicjacyjne?

Do obejrzenia krótki film Skull and Bones History. Do poczytania Secrets of the Tomb: Skull and Bones, the Ivy League, and the Hidden Paths of Power. Poniżej trailer przyzwoitego filmu The Skulls, następne części to całkowite porażki.

19:24, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
Let's Rock!!!

Wędrowiec przed morzem mgły

Powyżej Caspar David Friedrich Wędrowiec przed morzem mgły.

W tym tygodniu świętuję 50.000 odwiedzin bloga. Oczywiście jak na skale światową żaden to imponujący wynik, jednakże jak na czysto prywatny blog jest to już pewne osiągnięcie. Przez ten cały okres byłem cytowany przez najróżniejsze portale i internetowe społeczności – Wikipedia, Salon24, portale gejowskie, fora ConservativePunk, Terry’ego Pratchetta oraz zwolenników tezy, iż Obama to antychryst. Mieszanka, iście wybuchowa. Tematyka wpisów wielokrotnie wykraczała poza sferę czysto polityczną. Ta tendencja bez wątpienia się utrzyma, gdyż jest zbyt wiele ważnych niepolitycznych spraw które muszą zostać opisane. Jednakże trzy tematy będą na pewno wiodły prym: neokonserwatyzm, dekadentyzm oraz filozofiia w kulturze popularnej. Dziękuje za wszystkie komentarze. Pozdrowienia dla wszystkich czytelników. W szczególności dla wszystkich wiernych Czytelniczek;-)

Jako utwór okolicznościowy wybrałem utwór Indestructible zespołu Exile. Tylko nie narzekać, iż to jakiś metroseksualny koreański pop, bo zbanuje. A co niby miałem tu umieścić Behemota;-p

18:44, kenjishinoda , Vanity Fair
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2009
Amber & House - czyli o Kobiecie która nawiedza Myśl.

House Amber

Kobieta nie Istnieje. Lacan.

Bezpośrednim skutkiem śmierci Kutnera i związanego z tym wydarzeniem poczucia winy House’a jest brutalne wtargnięcie widma Złej Amber, owej wypartej traumy nawiedzającej myśl. By dobrze zrozumieć konfrontację House/Zła Amber musimy odnieść się do zizkowskiej interpretacji filmu Solaris Tarkowskiego. Zjawa nawiedzająca Haouse’a jest w tym przypadku oczywiście eksternalizacjią i ucieleśnieniem męskiej winy. Jest także złym alter ego House’a. Nie ma nic dziwnego w tym, iż tym alter ego jest Zła Amber. Jeszcze za jej życia House sam uznał ją za swoją żeńską wersję a idąc za myślą Lacana, Kobieta jest innym mężczyzny. Dlatego Zła Amber jest owym obscenicznym rewersem House’a jego Innym w nim samym. I choć House może nawet momentami wydawać się zaintrygowany owym widmem wnętrza własnej osobowości, to tak naprawdę jego jedynym pragnieniem jest pozbyć się zmory Amber jak najszybciej, dlatego podejmie radykalną decyzję o leczeniu w zamkniętym ośrodku. Sama Zła Amber nie ma zamiaru mu tego ułatwiać gdyż w swej widmowej kobiecej podmiotowości jest jedynie Innym House i jako taka nie istnieje bez poczucia jego winy. W skrajnie szowinistycznej wersji męskiej mitologii, Kobieta istnieje tylko dlatego, iż pragnienie mężczyzny stało się nieczyste. W tym przypadku pragnienie ukochanej swojego najlepszego przyjaciela/brata. Pragnienie które jednocześnie jest przecież narcystycznym pragnieniem samego siebie. Odsyłam do fragmentu z Pervert’s Guide to the Cinema do którego się odnoszę i z którego zaczerpnąłem schemat pojęciowy. Niestety jakiś „As” obciął najważniejszy końcowy fragment. Poniżej House/Amber – Never Alone.

19:13, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 listopada 2009
Spoglądając w nicość śmierci Kutnera.

kutner house

Grzebanie zostaw umarłym.

Dlaczego Wilson jest największym wrogiem House’a?

Dlatego, iż formułuje tezy stające się fundamentem mainstremowych interpretacji osobowości House’a. Dodajmy, iż to bardzo zwodnicze tezy, które podparte jego autorytetem (to on ze wszystkich bohaterów serialu zna najlepiej House’a) stają się niemal dogmatycznymi kliszami. Pierwszy dogmat Wilsona stwierdza, iż House trzyma się cierpienia ponieważ uznaje, iż czyni go ono wyjątkowym a przez to lepszym. Choć nie jest to oczywiście totalnym kłamstwem to w kontekście odrzucenia Stacy przez House’a taka teza jest wyjątkowo myląca i nieprawdziwa, gdyż nie pozwala nam dostrzec w zachowaniu House’a bardzo ważnego moralnego dylematu, który zostanie rozstrzygnięty przez House’a w sposób wyjątkowo nieegocentryczny. Wielkie znaczenie ma tu ostatnia rozmowa House’a i kalekiego męża Stacy. House uświadamia sobie, iż podobnie jak było w jego przypadku Stacy chce porzucić swego męża gdy ten stał się kaleką a to stałoby się demonicznym cieniem prześladującym ich ponowny związek, gdyż już porzucenie House’a stało się nieusuwalnym ciężarem związku Stacy i jej drugiego męża. House nie odtrąca Stacy ponieważ wie, iż ich związek nie ma szans przetrwania ale dlatego, iż będąc pod wrażeniem uczucia męża Stacy rozpoznaje nieetyczny wymiar sytuacji w jakiej oni wszyscy się znaleźli. Tylko rezygnując z miłości, którą odzyskał House ocali resztki porządku etycznego uniwersum. Mąż Stacy nie zostanie porzucony i skazany przez to na zatracenie, Stacy uniknie upadku w koszmar ponownej okrutnej zdrady a House przetrwa wszelkie cierpienie. Jest bowiem Nadczłowiekiem, który w ten sposób ponownie przezwyciężył sam siebie.

Drugi dogmat wygłosił Wilson po śmierci Kutnera uznając, iż House przejmuje się jego tragicznym losem jedynie z powodu niemożliwości znalezienia żadnej racji dostatecznej dla takiego zachowania. House cierpi jego zdaniem jedynie z powodu niemożliwości rozwiązania zagadki. Znów nie jest to do końca kłamstwo ale jest to kolejna natrętna próba przedstawienia House’a jako tylko skrajnego egocentrycznego egoisty. Podczas pogrzebu Kutnera tylko House nie jest na nim obecny, wracając do jego domu owego skrywającego tajemnicę śmierci sanktuarium. Wszyscy opłakujący Kutnera na pogrzebie tak naprawdę przez ten rytuał leczą jedynie swoje zranione dusze. House „zostawiając grzebanie umarłym”, odnajdując zdjęcie melancholicznego Kutnera, sprzeciwiając się wszystkim nawet zamysłom twórców tego serialu, z uporem odrzuca przeświadczenie, iż członek jego zespołu, który przetrwał jego próbę ognia mógł zniszczyć wszystko w akcie tragikomicznego irracjonalnego nihilizmu. Odrzucając najprostsze, najbardziej bezpieczne dla wszystkich rozwiązanie (nikt nie ponosi odpowiedzialności za tą śmierć skoro nie było żadnego powodu) i spoglądając w głębie ciemności śmierci Kutnera, House wywiązuje się z obowiązku Mistrza wobec Ucznia. Nietzsche stwierdził, iż „jeśli zbyt długo spoglądasz w nicość, nicość zaczyna spoglądać w ciebie”. Dlatego House będzie musiał przyjąć wyzwanie rzucone przez zmorę Złej Amber.

21:09, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009
Obama, Alinsky i rządy radykałów.

Obama Alinsky

Let them call me Rebel.

Już wkrótce pojawi się bardzo interesująca publikacja Barack Obama’s Rules for Revolution The Alinsky Model. Saul Alinsky to intelektualny guru wielu amerykańskich rewolucjonistów, taki lewicowy Leo Strauss. Obama i Hillary Clinton to jego uczniowie. Studiując kryminalistykę w Chicago kumplował się z Alem Capone. Poza tym jest twórcą koncepcji organizowania szerokich mas i przygotowywania ich do przejęcia władzy pod banerami zmian społecznych. W jego przypadku termin „organizacja mass” był raczej eufemizmem na przygotowywanie marksistowskiej rewolucji klas. O wszystkim najlepiej poczytac w jego najbardziej znanych publikacjach Rule for Radicals oraz Reveile for Radicals. To on wpadł na pomysł, iż zamiast demolować McDolanda i wypuszczać zwierzaki z zoo lepiej przebrać się w markowy garnitur i przeniknąć do systemu by tam prowadzić wewnętrzna walkę. Widzę tu pewne podobieństwa do koncepcji włoskiego marksisty Gramsciego, który twierdził, iż ustrojową i gospodarczą rewolucję musi przygotować intelektualna rewolucja przenikająca wszelkie dziedziny kultury od filozofii po sztukę. Poniżej komentarz Davida Horowitza na temat radykałów w administracji Obamy, ostatnio najgłośniejszym był słynny Green Jobs Czar Van Jones. Niezły był z niego „As”.

Na Marginesie: Obama w swej żenującej walce z telewizją Fox zyskał nieoczekiwanie nowego sojusznika. Mieszkający w koszu na śmieci Oskar Zrzęda, bohater Ulicy Sezamkowej założył śmieciową stacje telewizyjną o nazwie Pox News.

18:16, kenjishinoda , Polityka
Link Dodaj komentarz »
Ergo Proxy – czyżby filozoficzne anime Noir?

ergo proxy

Cogito Ergo Proxy.

Ergo Proxy to kolejne mroczne anime osadzone w klimacie Cyberpunk, które puszcza oczko do bardziej oczytanego widza i próbuje go uwieść filozoficzną retoryką. Niestety mimo licznych filozoficznych tropów, Ergo Proxy nie jest produkcją którą można zawładnąć umysłami filozoficznych hardcorowców. Bohaterowie serialu noszą nazwiska znanych myślicieli, pojawiają się między innymi: Berkeley, Derrida, Husserl, Lacan, Kristeva, Deleuze, Guattari. Postaci te nie odgrywają jednak większej roli w serialu, bądź są to persony bardzo tajemnicze o których wiedza widza jest bardzo znikoma. Twórczośc wymienionych filozofów jest na tyle wszechstronna, iż od biedy można by pewnie powiązać ich teorie z pewnymi wątkami z serialu. Choć moim zdaniem wprowadzenie tych filozofów do serialu to tani chwyt pod publiczkę. Poza tym pojawiają się sporadyczne nawiązania do teorii języka Rousseau i anamnezy platońskiej a roboty (zwane w serialu Autoreiv) chorują na kartezjański wirus Cogito, dzięki któremu mogą samodzielnie myśleć, jednakże ich pierwszym samodzielnym aktem jest zawsze modlitwa. Najbardziej interesującym intelektualnym nawiązaniem jest wykorzystanie motywu tonącej Ofelii z obrazu Johna Everetta Millaisa z grupy prerafaelitów. Mimo tej raczej fasadowej filozoficznej głębi, Ergo Proxy to nadal udane anime w stylu Nori. Poniżej bardzo dobry opening serialu.

16:57, kenjishinoda , Anime
Link Komentarze (1) »
Mroczny Rycerz jako neokonserwatywna narracja.

Mroczny Rycerz neokonserwatyzm

Why so serious?

W Mrocznym Rycerzu jest kilka neokonserwatywnych momentów, zwłaszcza w zakończeniu filmu, gdy Batman chcąc ocalić autorytet prawa ucieleśniony w postaci prokuratora Harvey’a Denta, postanawia przyjąć ciężar winy na siebie. Potępiony przez komisarza Gordona, będzie nadal zwalczał wszelkie zło Gotham jako wyjęty spod prawa Mroczny Rycerz. Czyż z powodu obecnego kryzysu i powszechnej impotencji międzynarodowego prawa (na którego straży ma stać zniewolony przez autorytarnych despotów ONZ) nie potrafiącego przeciwdziałać zbrodnią współczesnych totalitaryzmów, jedynym wyjściem nie jest unilateralne działanie w stylu „rogue state”. Po szerszą analizę odsyłam do bardo interesującego tekstu The Dark Knight as a Neoconservative Narrative.

Na Marginesie: podsyłam do przejrzenia kilka ciekawych komentarzy na temat zamachu w bazie Fort Hood. To nie był żaden akt wyalienowanego szaleńca z emocjonalnymi problemami tylko klasyczny „inside jihad”, który był w tym przypadku do przewidzenia. Analizy David Horowitz, Daniel Pipes, Robert Spencer.

 Obama Joker