Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
środa, 25 lutego 2009
Bart Ehrman - Misquoting Jesus.

Misquoting Jesus

„Moje królestwo jest w Tobie i wokół Ciebie. Unieś kamień a znajdziesz Mnie, rozłam belkę a będę w niej"

Bart Ehrman to interesujący amerykański, historyk wczesnego chrześcijaństwa, agnostyk i przyszły adwersarz katolickiego apologety, jednego z moich ulubionych zaangażowanych intelektualistów Dinesha D'Souzy. Jest autorem kilku ciekawych opracowań, na temat niekanonicznych ewangelii, problemu cierpienia w kontekście biblijnym, zewnętrznej krytyki nowotestamentowych tekstów oraz historycznego Jezusa. Świadomość historyczna dotycząca początków ruchu Jezusa, kształtowania się ortodoksyjnego kanonu bądź rozwoju teologicznej doktryny Kościołą jest generalnie wśród chrześcijan bardzo niska. To prowadzi bądź do łatwego wystawienia się na ostre ataki krytyków religii albo do zupełnie niepotrzebnych, traumatycznych szoków i gwałtownych reakcji na sensacje typu Kod DaVinci. Warto wiedzieć, iż tytułowi ewangeliści są tylko tytułowi a teksy ewangeliczne nie zostały napisane przez apostołów, którzy byli analfabetami, nie znającymi greki. Redakcji luźnych notatek i przekazów ustnych dokonali dobrze wykształceni, następcy apostołów już po ich śmierci. Do tekstów ewangelicznych z czasem dopisywano także pewne fragmenty, które we wcześniejszych kopiach były umieszczone na marginesach i nie były włączone bezpośrednio do głównego tekstu do którego zostały włączone przez późniejsze redakcje. Czasem pewne wersy były włączane do tekstu wraz z rozwojem doktryny teologicznej np. odniesienia do Trójcy Świętej. Na gruncie polskim najbardziej zaawansowaną nieortodoksyjną analizę genezy ruchu Jezusa przedstawił w swych wykładach Uniwersum pierwszych chrześcijan prof. Węcławski/Polak. Odsyłam także do polemiki z jego koncepcją „wtórnego ureligijnienia Jezusa" na łamach Tygodnika Powszechnego. Przeskakują szybko to sporu wczesnego Kościoła z gnostykami, trzeba zaznaczy, iż gnostycka wizja świata wcale nie była taka wspaniała jak to czasem tacy wybitni specjaliści jak Dan Brown ją przedstawiają. Przede wszystkie gnostycyzm to radykalny manichejski dualizm na zwalczające się obozy Dobra i Zła, świat materialny jest dziełem szatana jest absolutnie zły, ciało jest więzieniem dla ducha, który za wszelką cenę musi się wyzwolić z grobu ciała. Dlatego gnostycyzm neguje wszelkie przejawy cielesności i seksualności z którymi walczy np. poprzez kastracje. Najważniejsza dla gnostyka jest wiedza o samym sobie i otaczającym go świecie nie wiara czy dobre uczynki, choć trzeba zaznaczyć, iż gnostycy wykazywali często skrajny ascetyzm i rygoryzm moralny za wszelką cenę chcąc zachować duchową czystość, gdyż byli przekonani o szybkim nadejściu kosmicznej katastrofy, będącej bezpośrednią interwencją Boga w świat Zła. To dopiero tacy neognostycy jak nasz gwiazdor moderny Przybyszewski zwrócili się w sposób bardziej pozytywny ku Złu tego diabolicznego świata Lucyfera. Kanoniczne ewangelie przy gnostyckich (w których pełno różnych bogów, demonów, aeonów i historii o Jezusie zabijającym swych kolegów z piaskownicy) wyglądają jakby napisał je jakiś pozytywista. Kończąc temat gnostycyzmu polecam książkę Erica Voegelina Nowa nauka polityki o gnostycyzmie we współczesnej filozofii politycznej liberalizmu i marksizmu.

21:48, kenjishinoda , Filozofia
Link Komentarze (2) »