Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
sobota, 22 stycznia 2011
Dlaczego Baudelaire nie został satanistą?

Baudelaire litania do szatana

Prawdy spragniona, bolejąca. Duszo, zbawienia szukająca. Współczuj mi!... Albo przeklnę ciebie!

Kwiaty zła przywodzą do dobra

Kwiaty Zła to klasyczny Platoński farmakon czyli trucizna, która jednocześnie jest lekarstwem. Baudelaire’owskie zło ma pobudzić czytelnika do czynienia dobra. Zdaniem takich komentatorów jak Scruton czy T. S. Eliot, Baudelaire nawet w swoich bluźnierstwach ostatecznie potwierdza prawdę religii. To gniewne i wymierzające sprawiedliwość spojrzenie Boga jest tym najbardziej poszukiwanym przez dekadenckiego Poetę. Jego opisy upadku są zawsze podszyte wyrzutami sumienia skierowanymi do samego siebie. Rozkosz grzechu okazuje się kolejnym sztucznym rajem. W tym kontekście grzeszne uleganie złu jest próbą zwrócenia na siebie uwagi. Próbą nieznośnego dziecka poszukującego spojrzenia obojętnego ojca. W Kwiatach zła widzimy nędzę upadku do którego doprowadza zło. Dlatego w tak prowokacyjny sposób Baudelaire zwraca się do czytelnika z żądaniem współczucia. Współczuj mi albo przeklnę Ciebie!

Dobro jest sztuczne

Dla Baudelaire zło jest czymś naturalnym, oddajemy mu się bez wysiłku. To cnota i moralność są czymś sztucznym i wyuczonym. Moralność otrzymujemy z zewnątrz poprzez świętych i proroków. Także w tym przypadku powraca dekadencki kult sztuczności. Zło jest czymś naturalnym, dlatego choć mu ulegamy powinno budzić obrzydzenie wszystkich strażników dekadenckiego etosu. To w Naturze skrywa się największe zło. Dlatego melancholiczny spacerowicz na przechadzki zamiast górskich szlaków wybiera labirynty miejskich pasaży, owych sztucznych betonowych dżungli nowoczesnych metropolii. Nie poszukuje tam sztucznych kwiatów udających prawdziwe, lecz tych prawdziwych udających sztuczne. W każdej sekundzie swojej egzystencji człowiek wzywa Boga i szatana. Wołanie do Boga jest pragnieniem wywyższenia. Wołanie do szatana to pragnieniem zwierzęcości i radości upodlenia. W upodleniu godziny pijaństwa, wino okazuje się sprzymierzeńcem samego diabła. Najbardziej niebezpiecznym przyzywaniem demona jest jednak miłość/eros do kobiety.

Kobieta, która nawiedza myśl

Demoniczna kobieta fatalna jest istotą w której pulsuje naturalny witalizm życia. To wzbudza wstręt i odrazę u sterylnego estety, który do kobiet pragnie podchodzić w białych rękawiczkach. W skrajnym przypadku dekadencki esteta staje się zwykłym podglądaczem, wydającym siebie na katorgę perwersyjnego platonicznego erosa. Jednakże, co tak naprawdę zniewala Baudelaire’a? Jaka demoniczna siła to czyni? Czy tą siłą jest demoniczna seksualność kobiety vampa. Seksualność jest przecież powiązana z biologicznym pełnym naturalnego witalizmu ciałem. Ciałem, które w ostateczności okazuje się rozkładającą się padliną. Kobieta zniewala swoim spojrzeniem, którego siła jest dla Baudelaire’a bardzo ambiwalentna. Otwiera zarówno wrota do doświadczenia wzniosłości wieczności (Hymn do piękna) jak i na mroczną nicość Heglowskiej „nocy świata” (Trucizna). Siłę demonicznego spojrzenia przebija jednak zniewalająca moc głosu. Zniewalającego głosu, który paradoksalnie nie jest słodkim uwodzicielem, lecz brutalnym najeźdźcą, który nawiedza myśl Poety i staje się demonicznym obcym w nim samym.

Potencjał sataniczny prawie równy zero.

Sam diabeł nawiedza poezję Baudelaire’a przynajmniej w dwóch postaciach. W Paryski splinie (poemat Wielkoduszny gracz) spotykamy diabła, którego celem jest przekonanie ludzkości, iż nie istnieje. Jest sprawnym oszustem, skrywającym swe diabelskie intencje. Wspomagają go w tym luminarze Oświecenia przeświadczeni o przyrodzonym dobru natury ludzkiej, która upada w okrucieństwo grzechu jedynie na skutek niesprzyjających okoliczności wytwarzających zło. To jednak słynna Litania do szatana (dziwi dlaczego autor odwołuje się do szatana a nie Lucyfera) jest najważniejszą konfrontacją Baudelaire’a z księciem upadłych. Jest konfrontacją, ukazująca, iż prawdziwi sataniści nie mają w twórczości Baudelaire’a czego szukać. Szatan Baudelaire’a jest dobrym szatanem chroniącym drogi lunatykujących w ciemności ludzi. Jest outsiderem, wygnańcem, napiętnowanym i niedocenionym za swój geniusz. W tym poemacie jako typowy egocentryk Baudelaire de facto piszę o sobie samym. To on wraz z wykreowanym przez siebie szatanem dzielą wspólną niedolę losu. To oni są nowymi wiecznie przegrywającymi Syzyfami. Nie są rewolucjonistami, którzy chcą obalić zastany porządek i ustanowić nowy. Oni są wiecznymi buntownikami. Jednakże bunt Baudelaire’a nie jest pragnieniem wprowadzenia anarchizującego nihilizmu, lecz pragnieniem wydobywania z błota codzienności ocalałych iskierek pięknej wieczności. On nie jest satanistą on jest religijnym moralizatorem.

Do obejrzenia nieco z innej beczki niezawodny Andrew Klavan odpowiada na pytanie Is America Satanophobic? Poniżej Breaking Benjamin – Dance with the Devil.

22:35, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 stycznia 2011
Czy raperski Beef jest antycznym Agonem?

Wojny raperów Agon i polemos

The reign is calling murder. Is this really true?

Czym jest raperski Beef? Niczym innym jak efektowną bitwą, starciem, konfrontacją dwóch rywalizujących ze sobą muzyków lub raperskich stronnictw. Konfrontacja odbywa się na specjalnie przygotowywanych bitwach podczas których rywale stają do walki twarzą w twarz (film 8 Mila) albo do konfrontacji dochodzi niebezpośrednio poprzez obopólną wymianę brutalnych atakujących oponenta piosenek tak zwanych diss songs (Tede vs Onar). Czy w takim przypadku możemy stwierdzić, iż mamy do czynienia z antycznym agonem? Zdecydowanie nie. Grecki agon to twórczy spór, którego celem nie jest zniszczenie przeciwnika lecz twórcza dyskusja, której owocem może stać się wypracowanie nowego wspólnego stanowiska. Raperski Beef ma tylko jeden cel. Totalną demolkę i retoryczne zniszczenie przeciwnika. Nie niej to agon lecz polemos, czyli klasyczna wojna w której żadna ze stron nie bierze jeńców. Przykładem takiej brutalnej wymiany dissów był konflikt Tede vs Onar. Onar/Płomień 81 zaatakowali dwoma znakomitymi dissami Knebel w pysk i Zanim powiem na osiedlu. Tede odpowiedział między innymi utworem 3 Korony (niewiele tam ładu i składu, pozostawiam bez komentarza).

Zostańmy jeszcze na moment w kręgach raperskiej subkultury. Śledząc rozwój kariery niektórych z najbardziej wpływowych amerykańskich raperów ( np. Snoop Doggy Dog’a) można dostrzec argumenty wpierające tezę krytyków postpolityki o zadziwiającej umiejętności pacyfikacji i asymilacji przez System radykalnych, alternatywnych, antysystemowych głosów sprzeciwu. Ów system to oczywiście panujący neoliberalny technokratyczny establishment menedżerów życia publicznego oraz ich baza ekonomiczna czyli system globalnego kapitalizmu. Taki antysystemowy potencjał był obecny u wielu raperów, którzy stawali się głosem pochodzących z gett młodych gniewnych walczących z policją. Także w Polsce znamy słynne „gościnne pozdrowienie” CHWDP. Czy obecnie ten antysystemowy potencjał został w wielu przypadkach spacyfikowany. Przyglądając się rozwojowi kariery Snoopa od jego gangsterskich korzeni do pląsania w bitej śmietanie z Katy Perry można pokusić się o stwierdzenie, iż jego ziomale, którzy nie mieli tyle szczęścia i w jednej z ulicznych potyczek zaliczyli kulkę, teraz przewracają się w grobie.

Poniżej do obejrzenia Ja Rule – The Reign, zwracam uwagę zwłaszcza na znakomitą kreację nieżyjącego już Patricka Swayze. Klip najprawdopodobniej nawiązuje do konfliktu Ja Rule vs 50 Cent (rozdzielać ich musiał sam Louis Farrakhan).

15:35, kenjishinoda , Epic Art
Link Dodaj komentarz »