Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
Blog > Komentarze do wpisu
W poszukiwaniu imperium Czyngis-chana

Mongolia Ułan bator

Dziś zapraszam do lektury nowego wywiadu z Adamem Dohnalem (doktorantem Instytutu Wschodniego UAM, współpracownikiem Centrum Znanieckiego i redaktorem naczelnym studenckiego periodyku „Spojrzenie na Wschód”), który przebywa na stażu naukowym w mongolskiej stolicy Ułan Bator.

Od ponad miesiąca mieszkasz w Ułan Bator, w zimie panuje tam bardzo srogi klimat. Jaka była Twoja strategia przetrwania w tych ciężkich warunkach? Co ciebie urzekło w tym mieście, a za co mógłbyś je znienawidzić?

Faktycznie panujące w Mongolii warunki klimatyczne bardzo mocno różnią się od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni, roczna amplituda temperatur osiąga tu często 80 stopni Celsjusza. Jednakże ze względu na bardzo niską wilgotność powietrza oraz położenie nad poziomem morza skrajnie niskie temperatury nie są wcale tak mocno odczuwalne jak w Polsce. Paradoksalnie powiedziałbym, że trudniej jest znieść kilkustopniową temperaturę poniżej zera w Warszawie, niż minus 30 na pustyni Gobi. Pomimo tego mongolski klimat jest jednak bardzo ciężki, widać to szczególnie po twarzach Mongołów. W Ułan Bator po pewnym czasie z łatwością można rozpoznać kto urodził się w mieście, a kto dopiero do niego przybył jak nastolatek. Upalne lata i srogie zimy pozostawiają swoje dotkliwe ślady na twarzach mieszkańców tego kraju. Klimat bezpośrednio wiąże się z jednym z najbardziej uciążliwych aspektów mieszkaniem w Ułan Bator. W zimie stolica Mongolii zasnuta jest prawie cały czas gęstym smogiem, zdarzają się dni kiedy nie widać budynków znajdujących się zaledwie 100 metrów dalej. Przez pierwsze trzy dni mojego pobytu w mieście nie zorientowałem się, że na południu miasta są góry. Dopiero po prawie tygodniu mogłem zobaczyć w miarę pełną panoramę miasta. W północnej części miasta znajduje się dzielnica jurt, zamieszkana przez nowoprzybyłych do miasta mieszkańców prowincji, którzy porzucili koczowniczy tryb życia na rzecz wygód oferowanych przez życie w mieście. Mieszkańcy tego rejonu stolicy ogrzewają swoje domostwa za pomocą prostych piecy węglowych, to w połączeniu z niezwykle niską wilgotnością i ukształtowaniem terenu owocuje szarą chmurą pyłu unoszącą się nad miastem od września do kwietnia. Dodatkowym problemem jest również elektrownia węglowa dostarczająca prądu całemu miastu, ziemia wokół niej jest wręcz czarna od węglowego kurzu.

Jeśli chodzi o pozytywne wrażenia z Ułan Bator, to jest to stosunkowo małe i kameralne miasto, proste w nawigacji, wszędzie można dojść pieszo w ciągu maksymalnie jednej godziny. System transportu miejskiego (autobusy i trolejbusy) są tanie (bilet autobusowy 500 tugrików, bilet trolejbusowy 300), a ich trasy proste do zrozumienia nawet bez jakiejkolwiek znajomości języka. Jednakże pomimo prostej konstrukcji miasto jest strasznie zakorkowane. Dużym plusem jest także możliwość spróbowania kuchni z każdego zakątka Azji, jest tu bardzo dużo restauracji koreańskich, chińskich, japońskich i indyjskich. Natomiast kuchnia mongolska jest smaczna, ale bardzo prosta i mało urozmaicona.

Nie możemy rozmawiać o Mongolii bez poruszenia tematyki związanej z postacią Temudżyna (Czyngis-chana). Czy jest on nadal bohaterem narodowym Mongolii? Czy też mongolskie środowiska naukowe podejmują się prób krytycznego rozliczenia z jego imperialną spuścizną? A może nikt już o nim nie pamięta i wszyscy czczą teraz naszego Bilguuna?

Tak, Czyngis-chan jest bardzo ważną postacią dla tożsamości nowoczesnej Mongolii, nie jest to jedna kult. Pełniona przez niego rola podobna jest do roli jaką pełnią Mieszko I, Bolesław Chrobry lub Lincoln w Stanach Zjednoczonych. Jest on ojcem/reformatorem narodu, który obecny jest na banknotach, banderolach wódki czy też pomnikach, jego imię noszą ulice i hotele. Czyngis-chan jest jednak postacią z odległej przeszłości, dlatego jego imperialna spuścizna nie wywołuje krytycznych sporów, tak samo nie ocenia się zazwyczaj imperializmu Cezara, Aleksandra Wielkiego, egipskich faraonów lub władców Mezopotamii. W dzisiejszych czasach trwa raczej spór o to kto jest prawdziwym spadkobiercą imperium Temudżyna, bowiem Chińczycy, Mongołowie, mieszkańcy Azji Środkowej, ale także Buriaci, walczą o to by zostać uznanymi za prawdziwych spadkobierców jego imperium. Mieszkańcy Azji nie wydają się specjalnie zainteresowani zachodnią kulturą wstydu i dekonstrukcji mitów. Imperium jest powodem do dumy, a podboje Temudżyna są postrzegane jako przykład siły azjatyckich ludów, które pokazują że są w stanie pokonać każdego wroga, nawet europejskiego. Co do naszego lokalnego celebryty, to nikt o nim nie słyszał.

Po przejrzeniu twojej dokumentacji fotograficznej stwierdzam, że nie jest łatwo zakwalifikować Mongolię pod względem przynależności cywilizacyjnej. Tkanka miejska mongolskiej stolicy jest bardzo zróżnicowana, gdyż składają się na nią postsowieckie blokowiska, dalekowschodnia architektura świątynna, tradycyjne jurty oraz nowoczesne drapacze chmur. Interesujący jest także język. Nie jest to rosyjski, ale mieszkańcy Mongolii posługują się zmodyfikowaną wersją cyrylicy. Ciekawie przedstawia się także religijne zróżnicowanie Mongolii. Czy szamanizm nadal jest tam popularny?

Mongolia to faktycznie ciekawa mieszanka kultury azjatyckiej, europejskiej i postsowieckiej. W starej zbudowanej przez komunistów operze można zobaczyć awangardową interpretację Romea i Juli, a także operę o życiu Buddy zrealizowaną w europejskim stylu. Dominującym systemem wierzeń na terenie Mongolii jest buddyzm, który jest najbardziej zbliżony do buddyzmu tybetańskiego, który sam w sobie zawiera wiele elementów wierzeń przedbuddyjskich. Najlepszym przykładem tego są wszechobecne flagi modlitewne, które można napotkać na prawie każdym wzniesieniu i wielu płotach. Poza tym szamanizm ma się także całkiem dobrze i nadal jest w Mongolii spotykany. Na tzw. „czarnym rynku” (największe targowisko w kraju) jest nawet specjalna sekcja dla szamanów, gdzie można nabyć amulety, nogi sokołów, rozgwiazdy i inne podobne artefakty. Nawet w samym Ułan Bator jest sporo ludzi parających się tym zajęciem, zwłaszcza we wspomnianych wcześniej północnych dzielnicach miasta. Część szamanów znajduje się w konflikcie z mnichami buddyjskimi, gdyż uważają oni że buddyzm nie jest prawdziwą religią Mongolii i jest on sztucznie promowany przez państwo. Cześć szamanów otworzyła się też na zachodni rynek ezoteryków i zwolenników duchowości typu New Age, z wielką chęcią przyjmują zachodnie delegacje i legitymizują ich działalności. Pojawiła się też pewna próba skonsolidowania szamanizmu i utworzenia nowego ruch religijnego zwanego tengryzmem, który miałaby być odtworzeniem dawnego kultu nieba, ponoć praktykowanego na terenie Mongolii. Ruch ten nie zyskał wielkiej popularności i raczej stanowi pewną wariację na temat neopoganizmu lub też New Age, niż autentyczne odrodzenie pradawnej religii.

Prowadziłeś badania także na pustyni Gobi. Załapałeś się nawet na uroczystości świętowania nadejścia Roku Małpy. Jak w Mongolii obchodzi się to święto i jak ludzie radzą sobie z trudami życia na pustyni?

Uroczystości nowego roku są bardzo podobne do tych spotykanych w Chinach, to bardzo rodzinne święto podczas którego podróżuje się by odwiedzić rodzinę, wręcza się prezenty (pieniądze i drobne podarki) oraz poznaje się dalszych krewnych. Obchody trwają długo (około tygodnia) i zaczynają się jeden dzień przed nowym rokiem. Na kilka dni przed rozpoczęciem roku rodziny przygotowują ofiarę/ołtarzyk z ciastek, tłuszczu i słodkości oraz drugi z mięsa. Odwiedzający muszą (oprócz wypicia toastu z wódki i sfermentowanego mleka wielbłąda/konia) zjeść coś z obu ołtarzyków. Ołtarzyki przygotowywane są dla lokalnej bogini domowego ogniska, mają one pokazać że gospodarze są zaradni i dbają o swoje rodziny. Ołtarzyki ofiarne przeznaczone są tylko dla przybywających gości, a domownicy mogą z nich korzystać dopiero po zakończeniu świątecznych obchodów. Pierwszego dnia nowego roku każdy musi także wykonać szereg czynności (np. dokonać rytualnego obchodu domu) związanych z własnym znakiem chińskiego zodiaku, dotyczy to przede wszystkim ludzi, których znak zodiaku pokrywa się ze znakiem któremu poświęcony jest dany rok.

Czy w trakcie twoich badań natrafiłeś na jakieś ślady polskości? Czy ludzie w Mongolii mają jakieś skojarzenia dotyczące Polski? Może pamiętają legendarną wizytę Ferdynanda Ossendowskiego?

W Mongolii można znaleźć masę polskich towarów. Przede wszystkim żywność, słodycze, soki, konserwy oraz zeszyty. Ludzie kojarzą Polskę bardzo pozytywnie, wielu uczestników rewolucji demokratycznej studiowało w Polsce i bacznie przyglądało się działalności Solidarności (np. Bat-Erdenijn ,,Baabar,, Batbajar studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1973-1980). Polska postrzegana jest jako bogaty kraj Europy Zachodniej o wysokim poziomie życia i edukacji. Natomiast Ossendowski jest postacią nadal w Mongolii pamiętaną, natknąłem się na wspomnienie o nim w jednej z książek którą przeglądałem w uniwersyteckim archiwum. Generalnie dla Mongołów bardzo ważne są zachodnie postacie historyczne, które pisały o przedkomunistycznej Mongolii, takie jak Marco Polo (ma pomnik w centrum stolicy) lub Nicholas Roerich (zachowano dom w którym ponoć mieszkał). Szkoda tylko, że tak pozytywny obraz naszego kraju psują idiotyczne decyzje naszych polityków, którzy zlikwidowali polską ambasadę w Mongolii (w czasie w którym dowodziliśmy mongolskimi siłami w Afganistanie). Polskie władze zignorowały również zniesienie wiz dla polaków na początku 2015 roku, co zaowocowało nie przedłużeniem okresu bezwizowego.

Do obejrzenia namiastka interesującej dokumentacji fotograficznej (pojawia się tajemniczy mongolski Predator), a do posłuchania moja dedykacja muzyczna dla dzisiejszego gościa.

sobota, 27 lutego 2016, kenjishinoda

Polecane wpisy

  • Kutcher vs Wahlberg na nowy rok

    Miniony rok nie był dla mojego blogowania najlepszy. Zaliczyłem dwie długie przerwy w publikowaniu nowych wpisów. Łącznie będzie z 9 miesięcy czarnej dziury. Ni

  • No Kingdom Come Without...

    ……Being Born Again. Zakończyła się kolejna ważnapodróż intelektualna. Czteroletnie zmagania z postmoderną dobiegły końca. Zwróciłem się ku niej w ch

  • Time to Rise Again

    Wreszcie wracam do blogowania po długiej, bardzo długiej przerwie, która spowodowana była konfrontacją z ogromem naukowych wyzwań. Można już przeczytać mój arty

TrackBack
TrackBack URL wpisu: