Neocons Revolution - Straussian Pride - Decadence Catholicism - Playstation Forever
Blog > Komentarze do wpisu
Abraham nie chciał zabić Izaaka

Abraham i Izaak

Dziś krótka medytacja nad losem Abrahama podążającego na górę Moria.

Abraham jako rycerz wiary

Czy Abraham był prawdziwym rycerzem wiary, który nie rozumiejąc nakazów Boga, wybrał drogę pokornego zawierzenia jego słowom i przyodział się w stalowy pancerz rycerzy wiary? Być może Abraham nie zdał testu, któremu został poddany przez Boga. Może powinien protestować, bronić przykazania o świętości życia. Może właśnie tego oczekiwał od niego Jahwe. Być może opowieść o Abrahamie miała służyć pokazaniu, że Bóg nie oczekuje krwawych ofiar składanych z ludzi, a jedyną taką ofiarą będzie śmierć Jego własnego Syna na krzyżu.

Najważniejszym komentarzem filozoficznym do historii Abrahama są oczywiście refleksje Kierkegaarda zawarte w jego Bojaźni i drżeniu. To właśnie tam pojawia się kluczowy motyw teologicznego zawieszenia etyki. Czyż, bowiem Bóg nie musiał zawiesić obowiązywania moralnego prawa, które zakazuje odbierania życia, by w ten sposób móc wystawić na próbę Abrahama. Zaiste mrok tajemnic skrywa się w tej opowieści, czytanej z bojaźnią i drżeniem.

Abrahamiczne źródło wszelkiego zła

„Nowi ateiści” przynależą do najzagorzalszych krytyków Abrahama. Dla Dawkinasa i Hitchensa jest on wzorowym przykładem skrajnego fanatyka, który w imię religijnych urojeń był gotów zostać mordercą swojego ukochanego syna. Jest on przestrogą wskazującą, że religia potrafi pchnąć dobrych ludzi do zbrodniczych czynów. Hitch zwykł komentować historię o ofiarowaniu Izaaka w charakterystycznym dla siebie radykalnym stylu bezpardonowego stwierdzenia: Gdyby ktokolwiek oczekiwał ode mnie krwi moich dzieci, to otrzymałby tylko jedną odpowiedź – Fuck Off! Źródło wszelkiego religijnego zła wypływa właśnie z tej opowieści.

Me voici – Oto jestem

Spróbujmy sformułować apologię Abrahama i uwolnić go od oskarżeń o posiadanie intencji zabicia własnego syna. Przyjmijmy, że Abraham był przepełniony pasją niemożliwego (passion of the impossible). Niemożliwe nie oznacza w tym przypadku logicznej sprzeczności (sytuacji, w której coś istnieje i jednocześnie nie istnieje). Niemożliwym (w ujęciu Derridy i Caputo) jest to, czego absolutnie nie możemy oczekiwać i spodziewać się, że to może się wydarzyć. To co niemożliwe nie musi łamać żadnego prawa natury. Wystarczy, że to co niemożliwe wydarzy się nieoczekiwanie i zaskoczy nas w totalnym nieprzygotowaniu. Żyć pasją niemożliwego, to mieć nadzieje na możliwość wydarzenia się czegoś niemożliwego. Abraham idąc na górę Moria był cały czas przepełniony tego rodzaju pasją. Otrzymał jasny rozkaz od Boga: Izaak musi umrzeć! Patriarcha dobrze wiedział, że nakazy Boga są nieodwołalne, więc jego syn umiłowany będzie musiał niechybnie zginać. Cały czas pamiętał jednak piękną obietnicę zostania ojcem dla całego Izraela, którą wcześniej złożył mu Bóg. Ruszył więc Abraham na górę Moria i choć rozum podpowiadał mu, że nie ma szans na ocalenie Izaaka, to on mimo tego oddał się szalonej nadziei wbrew wszelkiej nadziei na to, że wydarzy się to, co niemożliwe i Izaak zostaniu mu zwrócony. Abraham podczas całej swej podróży nie maszerował z przekonaniem w głowie, że idzie zabić własnego syna. Abraham przez całą drogę wierzył (nawet w momencie gdy podnosił nóż), że wydarzy się coś niemożliwego i Izaak zostanie ocalony. I tak właśnie się stało! W ten sposób Abraham ukazał w działaniu trzy cnoty świętego Pawła. Musiał wierzyć, bo był zdezorientowany sprzecznymi ze sobą słowami Boga. Musiał mieć nadzieje do samego końca, że Izaak ocaleje. By móc zawierzyć Bogu i pokładać w Nim nadzieję musiał Boga kochać.

PS: Historia Abrahama jest ważnym tłem filmu Fanatyk. Pojawia się tam hipoteza głoszaca, że Izaak jednak zginął na górze Moria.

poniedziałek, 24 grudnia 2012, kenjishinoda

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: gość, *.dynamic.chello.pl
2013/01/06 22:51:22
I te słowa Abrahama: "I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was". Skłamał, by nie zdradzić zamiarów, czy znał już Boga aż tak dobrze?
-
Gość: Łukasz Czajka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/16 23:48:37
Bardzo interesujący cytat, który przegapiłem. W świetle zaproponowanej interpretacji zaczyna pobrzmiewać niejednoznacznością.
-
Gość: magda, *.173.8.24.tesatnet.pl
2014/05/20 19:50:52
jak to co napisałeś ma się do oficjalnego stanowiska kościoła? Szukałam materiałów na ten temat i nie bardzo mogę coś znaleźć.